Nie wolno nam składać broni!

Ile to już czasu minęło od poprzedniej notki? Ponad 9 miesięcy. Niby wszystko jest OK. Kolejny – czwarty już z rzędu sezon turystyczny będziemy mogli pracować jako piloci i przewodnicy w warunkach wolności. Paroksyzmy wściekłości naszych wrogów ucichły a przynajmniej nie są publicznie zbyt często odczuwalne. Pewnego rodzaju prztyczkiem w ich nos jest też mocna w aktualnym rządzie pozycja Jarosławia Gowina – znienawidzonego autora deregulacji z lat 2011-13. Na ile pilnuje w nim wartości liberalnych może świadczyć niedawna akcja utrącenia koszmarnego projektu tzw. podatku jednolitego. Ale czy rzeczywiście można zasnąć snem kamiennym?  - Nie.

W tej chwili trwa przyspieszony proces legislacyjny – tworzona jest tzw. ustawa o imprezach turystycznych i coś tam coś tam. Zainteresowanych szczegółami odsyłam na stronę bloga prawo turystyczne – na nim wszystko jest relacjonowane krok po kroku z odnośnikami do stron rządowych, opinii itd.  Streszczając pokrótce o co chodzi: Unia wprowadziła dyrektywę, państwa członkowskie muszą w określonym terminie dostosować swoje prawo. Typowo po polsku, na łapu capu postanowiono stworzyć całkiem nową ustawę dotyczącą imprez a w ustawie „starej” pozostawić – bez zmian – zagadnienia hotelarstwa, pilotażu i przewodnictwa. Ogłoszono jednak, że jest to rozwiązanie tymczasowe i docelowo nowelizacji ulegnie całe prawo turystyczne.

I tutaj należy pamiętać o drakońskich zapisach w tzw. białej księdze, tworzonej jeszcze pod rządami PO w 2015 r., o czym szczegółowo pisałem tutaj. Tak drodzy przewodnicy i piloci, którzy w ciągu tych 3 ostatnich lat znaleźliście sobie fajną racę – jeszcze możecie zostać jej pozbawieni, jeżeli zignorujecie  politykę.

Poza tym wciąż pozostaje do posprzątania prawdziwa Stajnia Augiasza regulacji muzealnych, parkowych itp. mnożonych przez prowincjonalnych watażków przy kompletnej bezradności i niemocy dotkniętych nimi usługodawców. O tym będę niedługo relacjonował. Zaglądajcie znów częściej :)

1 Komentarz

  1. Faktycznie trzeba się mieć na baczności. Oto cytat ze strony > http://www.przewodnik-sudecki.pl/aktualnosci/401-sympozjum-z-okazji-200-lecia-zorganizowanego-przewodnictwa-w-sudetach-1817-2017.html :”Sympozjum z okazji 200-lecia zorganizowanego przewodnictwa w Sudetach 1817-2017 pod hasłem: Od tragarzy lektyk do profesjonalnych przewodników. 18 listopada 2017 r. w Jeleniej Górze. (…) pierwsza organizacja przewodników powstała w Karkonoszach, o czym przekonuje pismo Wydziału Spraw Wewnętrznych Królewskiej Rejencji w Legnicy do Urzędu Kameralnego w Sobieszowie, datowane 15 sierpnia 1838 r., gdzie czytamy między innymi: „W roku 1817 pod specjalnym kierownictwem królewskiego starostwa powstała w powiecie jeleniogórskim organizacja przewodników górskich i tragarzy lektyk. Jej zadaniem było spośród wszystkich przewodników i tragarzy usługujących podróżnikom górskim dopuszczać do obsługiwania przybyłych wędrowców tylko właściwych ludzi, posiadających urzędowe zezwolenie na to. Taka instytucja zrzeszająca ludzi czyniących rzemiosło z obsługiwania podróżników w górach jako przewodnicy i tragarze, i dbająca o zatrudnienie w tej służbie wyłącznie ludzi wyposażonych w odpowiednie urzędowe zezwolenia, jest całkowicie celowa zarówno w interesie przybywającej tu publiczności, jak również w interesie policyjnego porządku i bezpieczeństwa” Powstała pionierska ustanowiona przez władze organizacja przewodnictwa turystycznego. I tak trwa do dzisiaj.”

    Nie da się ukryć, że to całe sympozjum jest po prostu mocno naciągane i wygląda na jakieś cwaniackie zabiegi w celu uzyskania korzyści materialnych, m.in. utrzymania państwowych regulacji przewodników górskich dzięki czemu mogą zarabiać na obowiązkowych kursach przewodnickich, wchodzić w układy z parkami narodowymi uzyskiwać wsparcie ze strony różnych sponsorów i dotacje z państwowej kasy itp.

    Ci ludzie są tak zaślepieni, że nie nie widzą jak przewodnictwo turystyczne w przypadku turystyki wędrownej odchodzi do lamusa. Obecnie mamy bardzo dobre mapy, opisy krajoznawcze, nawigacje GPS, rozbudowaną sieć znakowanych szlaków i ścieżek dydaktycznych z tablicami poglądowymi zawierającymi szczegółowe opisy odwiedzanych miejsc, sprawnie działające mobilne mapy, informacje krajoznawcze i pogodowe itp. Coraz częściej przewodnicy muszą zabiegać o klientów i ich nie znajdują, więc czynią starania o przywrócenie archaicznych przepisów państwowych, przekonują m.in. dyrektorów parków narodowych albo obiektów muzealnym, by wydawali regulaminy zwiedzania zmuszające turystów do chodzenia w eskorcie licencjonowanego przewodnika i wynajmowania przysłowiowego „słupa”. Temu mają m.in. służyć tego rodzaju sympozja organizowane przez PTTK.

    „Prawdziwy krajoznawca przewodników po terenie (ciceronów) nie potrzebuje. Sam po kilku latach doświadczeń powinien wyrobić w sobie zmysł orientacyjny oraz umiejętność korzystania z opisów i map, do tego stopnia, że może być przewodnikiem dla innych.” Orłowicz M. „Moje wspomnienia turystyczne” wyd. „Ossolineum” Wrocław-Warszawa-Kraków 1970, str. 605 i 606. Warto przypomnieć zagorzałym zwolennikom monopolu na usługi przewodnickie, kim był członek honorowy PTTK, który wypowiedział to cytowane wyżej zdanie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.