Hydra podnosi łeb. Gdzie są politycy Platformy?

Nie myślcie państwo że nasza wolność jest dana raz na zawsze. Za pośrednictwem bloga kadry turystyki możecie sobie przeczytać fragment tzw. białej księgi ustawy o usługach turystycznych opracowanej przez (sic!) Ministerstwo Sportu i Turystyki. Jest to rodzaj memorandum z propozycjami nowelizacji Ustawy o Usługach Turystycznych. Jak łatwo przeczytać, znajdują się tam postulaty powtórnej regulacji zawodów pilota i przewodnika, niekiedy na zasadach znacznie bardziej drakońskich niż miało to miejsce do końca 2013 r. Gołym okiem widać że ustępy te redagowano pod dyktando znanej grupki frustratów, którzy nie mogą sobie znaleźć miejsca  na współczesnym rynku i usiłują zagrodzić innym drogę do uprawiania zawodu. Roi się tam od bzdur, absurdów i zwyczajnych kłamstw. Skąd na przykład teorie o rzekomym „braku zainteresowania usługami polskich przewodników” (na rynku widzę zgoła co innego) – były robione jakiekolwiek badania, ankiety wśród zagranicznych touroperatorów? Czy tylko „jedna pani, stara przewodniczka nie mająca brania” tak powiedziała? No i oczywiście kretyńskie uwagi u cenzurze wypowiadanych treści, jak zwykle ktoś zapomniał że nie do tego służy ustawa turystyczna, a konstytucja gwarantuje wolność słowa. W litanii tematów które mają być objęte państwowo-urzędniczą kontrolą brakuje jeszcze tylko „mordu smoleńskiego”.

To że takie postulaty są i będą wysuwane przez korporacje nieudaczników nie dziwi mnie, natomiast rzeczą kuriozalną jest, że ów dokument wyszedł oficjalnie z Ministerstwa, które rzekomo jeszcze jest pod kuratelą wciąż rządzącej Platformy Obywatelskiej. Czy sztandarowy projekt rządzącej koalicji, czyli deregulacja zawodów i likwidacja absurdalnych barier nagle ma się okazać gigantycznym blefem, i to na parę miesięcy przed wyborami??? Skoro urzędnicy tejże samej ekipy, która z pompą zawody otwierała, w tej samej kadencji piszą projekty ich jeszcze mocniejszego zamknięcia? Przywrócenia ulicznych łapanek i szykanowania każdego, kto publicznie będzie opowiadał innym coś na ulicy?  Czy autorzy tego neo-bolszewickiego koszmarka nie wiedzą, że „środowisko pilotów i przewodników” to tysiące ludzi którzy dzięki deregulacji zdobyli zawód, zrobili kariery na rynku, mogą go wreszcie uprawiać w normalny, swobodny sposób, po spełnieniu się zapisów „białej księgi” (cóż za upiorna nazwa)  stracą to prawo, zmuszeni do płacenia haraczu korporacjom albo zostaną postawieni przed jakimiś anachronicznymi komisjami z poprzedniej epoki? Coś tu chyba mocno nie zagrało. Apeluję do mediów i opinii publicznej aby nagłaśniać tego rodzaju afery – to jest problem arogancji władzy, a nie  jakieś zegarki czy ośmiorniczki. A do wszystkich którzy uprawiają wolne zawody zagrożone zakazem ich wykonywania – jeżeli się w jakiś sensowny sposób nie zbierzemy, nie stworzymy reprezentacji to na skutek takich „białych ksiąg” wszyscy pewnego razu  znajdziecie się w czarnej d.pie!

Możliwość komentowania jest wyłączona.