Nocne Wilki kontra dzienne ratlerki

Histeria rozpętana wokół planowanego rajdu rosyjskich „Nocnych Wilków” budzi niepokój o stan państwa. Nie to jest bowiem problemem czy zostanie przez nich przewieziony jakiś portret Stalina, tylko to że stalinowską mentalność i stalinowskie metody stosują wobec turystów nasze władze. Raz już widziałem skandaliczną akcję wyrzucenia ukraińskich kolarzy (o tym szczegółowo niżej), ciekaw jestem co będzie teraz.

tych „To na pewno nie jest inicjatywa turystyczna, motocyklowa, tylko polityczna”

- Powiedział Pan Prezydent Komorowski. Pouczę więc Pana Prezydenta że jedno nie wyklucza drugiego. Turystą z definicji jest każdy, kto krótkoterminowo odwiedza nasz kraj w celu innym niż zarobkowy. Z kolei artykuł 37 Konstytucji RP i regulacje pokrewne gwarantują cudzoziemcom legalnie przebywającym w Polsce taką samą wolność głoszenia swoich poglądów politycznych, poruszania się po kraju itp. jak Polakom. Obficie korzystają z tego np. pielgrzymki izraelskie, defilujące pod swoimi flagami. Oczywiście w społeczeństwie nie brakuje tych, co mają zamordystyczne ciągoty. Niedawno sesji Rady Miasta Krakowa przewodnicy podnosili larum że wycieczki z Rosji spacerują „śladami Armii Czerwonej” i należy tego zabronić. A co, zapytuję, czy ja nie mogę spacerować po Kremlu śladami Żółkiewskiego? Tym bardziej że organizatorzy motocyklowego przejazdu, chociaż w mediach nazywa się ich nie inaczej jak „gangiem” nie deklarują niczego, co łamało by polskie prawo. Ba, nawet w Muzeum Auschwitz grzecznie zamówili miejscowego przewodnika-edukatora.

Podobnie niczego bezprawnego nie deklarowali w sierpniu 2009 roku ukraińscy organizatorzy rowerowego rajdu, a mimo to urzędujący wtedy na stanowisku ministra MSWiA Grzegorz Schetyna, nie słuchając rozsądnych głosów – jak np. Księdza Bonieckiego, nie pozwolił im wjechać do Polski, prezentując zaiste stalinowską postawę „dajcie mi człowieka a znajdę na niego paragraf”. Chociaż trudno tu mówić nawet o jakimkolwiek paragrafie, to była właśnie gangsterka. O zdarzeniu wciąż można przeczytać w internetowych archiwach polskich mediów, wielu publicystów porównuje obecną sytuację do tamtej. Chciałbym przy tej okazji wyjaśnić parę niedomówień i przekłamań.

Tak się składa że akurat w latem 2009 roku byłem we Lwowie i też prowadziłem rajdy rowerowe, tylko jadące w drugą stronę. Byłem więc żywo zainteresowany, czy np. strona ukraińska tytułem retorsji nie wpuści moich imprez, narażając moją firmę na poważne straty. konferencja 11 sierpnia zjawiłem się na skromnej konferencji prasowej,  zorganizowanej w tej sprawie przez poszkodowanych – stowarzyszenie „Eko-miłosierdzie”.

odmowaDziś pokazuję kopie dokumentów – zobaczcie państwo jak Schetyna i polskie media kłamały w tej sprawie, pisząc o rzekomym „wyłudzeniu wiz”. wizaWiza była wydana – jak czytamy – w celu udziału w imprezach sportowych. Była to wiza wielokrotna ważna do końca września 2009. Na czym miałoby niby polegać więc to wyłudzenie? Ze patron rajdu był niewłaściwy???  Żenujące ujadanie rachitycznego ratlerka, wyłapywanie z tłumu przemytników w Medyce, przetrzymywanie w zamknięciu strasznie groźnych wrogów Polski – kilku gości w lycrowych koszulkach na kolarkach. I jasny sygnał – tysiące Ukraińców czy Ukrainek przyjeżdża na turystycznych wizach. Wszystko w porządku jeśli handlują tanimi papierosami, pracują na czarno w budownictwie, sprzątają nowobogackie domy albo są prostytutkami w agencjach. Na to przymykamy oczy, nie widzimy żadnego wyłudzania. Ale jeśli przyjeżdżają poznać historię – won. Szokujące dla kogoś kto zajmuje się międzynarodową turystyką i nagle słyszy, że czyjeś prywatne poglądy mogą być powodem odmowy wjazdu i odwołania imprezy. Zwłaszcza kiedy są jakieś historyczne zaszłości i animozje. Przecież to właśnie turystyka, imprezy sportowe, wymiana młodzieży były np. jednym z głównych motorów pojednania francusko-niemieckiego po 1963 r. Wstyd z takimi politykami w europejskiej rodzinie.

Teraz znów, ten sam Schetyna już jako Minister Spraw Zagranicznych opowiada – np. tutaj czy tutaj, że

„Polska jest państwem prawa i to straż graniczna, służby celne będę decydować, czy ci, czy też inni uczestnicy takiego, czy innego rajdu zostaną do Polski wpuszczeni”.

Prawo się nie zmieniło od 2009 r. Czy więc pan Minister się go douczył? Czy coś kombinuje i znów będziemy świadkami totalitarnej żenady w wykonaniu służb granicznych? A może wszyscy, którzy organizują turystykę przyjazdową Rosjan do Polski będą musieli teraz pytać swoich klientów o poglądy polityczne?

1 Komentarz