Bukowska plecie jak potłuczona, Olszewski niech ją zatrudni.

Samozwańcze „kontrolerki przewodników” w Krakowie nie dają za wygraną i próbują wynaleźć kolejne kruczki prawne, które przywróciłyby im oficjalnie władzę i prawo decydowania, komu wolno opowiadać o mieście a komu nie.Tym razem uczepiły się art 17.1.1. Ustawy o ochronie zabytków, według której na terenie parku kulturowego lub jego części mogą być ustanowione zakazy i ograniczenia dotyczące działalności usługowej.

Odkręcenie deregulacji w ten sposób nie jest oczywiście możliwa. Gdyby radni uchwalili coś podobnego, byłoby to nielegalne. Choćby dlatego że wspomniana ustawa dotyczy wyłącznie ochrony zabytków, ich fizycznego wyglądu itp. Prywatne czynności polegające na przekazywaniu wiedzy trudno zakwalifikować jako szkodzące zabytkom i anty-przewodnickie przepisy z pewnością zostały by uchylone przez sąd administracyjny, tak jak np. dopiero co unieważnione regulacje dotyczące wprowadzania psów.  Ograniczenie prawa wykonywania zawodu przewodnika musi mieć wyraźną delegację ustawową, a czegoś takiego w rzeczonej ustawie nie ma.

O sprawie dowiedziałem się z wczorajszego artykułu w krakowskim dodatku Gazety Wyborczej: Szerszy park kulturowy z nowymi przepisami. Jest tam kwiecista wypowiedź Barbary Bukowskiej,Barbara-Bukowskaznanej nam dobrze rzeczniczki trzymania przyjezdnych za mordę. Nic się babsko nie nauczyło i dalej plecie jak potłuczone, dalej uważa, że ustny przekaz informacji turystom ma być wyjęty spod konstytucyjnego prawa wolności publikacji i rozpowszechniania informacji. Mało tego, również swoboda poruszania się turystów po mieście ma być ograniczona i zakazane ma być organizowanie wycieczek po określonych marszrutach! Ciekawe jak dalej posunie się jeszcze to kretyństwo, wyobraźnia zdaje się nie mieć granic. I oczywiście znów przewodnicy bez zezwolenia od Bukowskiej są wyłącznie agentami nazizmu:

debatujący zwrócili uwagę na jakość informacji, które turystom przekazują przewodnicy. Zdaniem niektórych jakość tych informacji spadła od czasu deregulacji zawodu. Teraz postulują, by przepisy o PK gwarantowały tę jakość. Wszystko po to, by goście z zagranicy nie dowiadywali się o „polskich obozach”

Cytat ten dedykuję wszystkim „wielce oburzonym” moim poprzednim (przyznam – celowo prowokacyjnym) wpisem. „Tańczenie na oświęcimskich grobach” – jak to nazwał kiedyś jeden z doradców Gowina w wykonanie Bukowskiej i reszty przewodnickich krzykaczy was nie razi prawda?

A wracając do sprawy, problem nie jest taki niepoważny jak mogłoby się wydawać. Z wpisów pod artykułem wynika, że strażnicy atakują np działaczy religijnych rozdających ulotki, powołując się na rzekomą ochroną parku kulturowego. Co jest kompletnym bezprawiem, bo nie jest to nawet działalność ani handlowa ani usługowa. Tylko czekać jak znowu zaczną się czepiać przewodników.

I w tym kontekście oburzający jest styl i podejście mediów – przedstawienie wyłącznie opinii jednej strony,bez żadnego komentarza, w stylu wręcz sympatyzującym z zamordystami. Myślałem że coś z3942202AA,Michal-Olszewskisię zmieni odkąd kierownictwo krakowskiej wyborczej przejął Michał Olszewski, zdolny i wrażliwy pisarz, ale przede wszystkim sympatyk różnych kontrkulturowych, ekologicznych, i nieposłusznie obywatelskich ruchów ale jak widać – jest po staremu. Cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz przyłożenie  tyłka do dyrektorskiego stołka powoduje zabetonowanie głowy.

Mam taką propozycję. Skoro cenzorskiej kontroli radnych mają być podane – jak czytamy – ulotki, pamiątki na straganach i co tam jeszcze, z pewnością nie mogą tej kontroli być pozbawione egzemplarze Gazety Wyborczej sprzedawane na terenie Parku Kulturowego. Niech pan Olszewski zatrudni Bukowską, który jako przewodnik jest chyba bezrobotna (nie dziwne z takim wrednym charakterem) i spędza czas na podsłuchiwaniu, i śledzeniu zagranicznych grup. Niech da jej etat w redakcji, niech siedzi i kontroluje wszystkie teksty zamieszczane na łamach. A kaski się trochę kobiecinie przyda, bo jak czytamy tutaj – nie ma nawet głupich 100 zł na kupienie odznaki przewodnickiej.

Aktualizacja: 23.03. w krakowskim dodatku ukazał się mój list, skan tutaj.

3 Komentarze

  1. Paniusiu droga, przez kogo Bukowska jest „ceniona”? na pewno nie przez rynek usług turystycznych, skoro nie ma biedaczka nawet 100 zł na jakąś odznakę. Skoro pani ją ceni to proszę wynajmować i płacić ile tam sobie życzy. Ja nie mam czego zazdrościć, bo mnie rynek ceni i za usługi płaci. Natomiast złość owszem, że kombinatorka próbuje siłą narzucić swoje niechciane i niewiele warte usługi.

  2. Gdyby zawód przewodnika miał być regulowany, to wpierw należy poddać regulacji np. zawód kucharza (może nas otruć), dziennikarza (może wypisywać głupoty i siać dezinformację) i wiele innych zawodów zaufania, które regulowane nie są. W ten sposób byśmy doszli do absurdu, a przecież nikt z nas tego nie chce, nieprawdaż?

  3. Panie Zimowski!
    Nie pierwszy to Pański pisemny atak na zasłużonego i cenionego przewodnika, jakim jest Pani Barbara Bukowska. Zaczynam podejrzewać, że przemawia przez Pana zazdrość i złość. Pani Bukowska to osoba o wielkiej wiedzy i kulturze i zapewne dlatego nie wstąpiła z Panem w polemikę. Cóż jest złego w tym, że zabiega o jak najwyższą jakość przewodnictwa w Krakowie? Czy Kraków nie zasługuje na to, co najlepsze? Mogę zapewnić, że w pełni popieram stanowisko Pani Bukowskiej, a moja opinia nie jest odosobniona. Egzaminy państwowe sprawdzały wiedzę – setki osób je zdały z powodzeniem, zostały przewodnikami i pracują z sukcesem. Oprowadzał mnie zderegulowany opowiadacz (ponoć pasjonat i znawca miejscowości). Zawód przewodnika i pilota powinien być regulowany. Nie zgadzajmy się na ofertę niedobrej jakości.