Krakowscy przewodnicy kłócą się o 100 zł

Znalazłem w zakamarkach sieci coś takiego: Biuletyn przewodników turystycznych w Krakowie. Od marca zeszłego roku ukazały się cztery numery. Są tam ciekawe kwiatki, np.

CIESZY FAKT, ŻE DYREKTOR PARKU (Ojcowskiego)  NIE UGIĄŁ SIĘ POD PRESJĄ I UTRZYMAŁ CERTYFIKATY POMIMO DEREGULACJI.

Skomentuję: Deregulacja nie dotyczyła parków narodowych, działających w oparciu o Ustawę o Ochronie Przyrody tylko Ustawy o Usługach Turystycznych, która jest jedyną ustawą ograniczającą (wg art. 65 Konstytucji) wolność wykonywania zawodu. Park narodowy nie może jej ograniczyć na swoim terenie.

Sezon letni minął większości z nas bardzo pracowicie, słychać głosy, iż pomimo (…) deregulacji, (która jak wciąż wierzy większość z nas, również okaże się fałszywa)

Jak to rozumieć? PIS grzmiał niedawno, że „sfałszowano wybory”, fałszowanie ustawy to byłoby pewne novum. A przecież nasi przewodnicy są tak wspaniale wykształceni.

Ale to nic w porównaniu z najnowszym numerem, w którym mamy prawdziwą „aferę”. Poszło o to że za nową, wystawianą zamiast nieważnych już uprawnień blachę przewodnicką ktoś skalkulował cenę… 100 zł, co wywołało oburzenie. Że za dużo, że powinno być najwyżej 30 zł. No cóż, przypomnę że wcześniej koszt zdobycia uprawnień wiązał się zwykle z wielotysięcznym wydatkiem i wielomiesięcznym kursem, egzaminami i ponoć nie był to żaden problem, zawód miał charakter otwarty…”

Czekamy na kolejne biuletyny.

Możliwość komentowania jest wyłączona.