Pierwszy rok wolności

O ile państwo pamiętają, rok 2014 rozpocząłem fotką przedstawiającą „pierwszą minutę” po deregulacji, na krakowskim zaułku. O północy dnia dzisiejszego, jak widać…

…z okazji pierwszej rocznicy, wiwatować przyszły znacznie większe tłumy  ;-)

Takoż i ja piję toast za wolność -

Najlepszego w Nowym Roku!
Maciej Zimowski

6 Komentarze

  1. Obrona przywilejów cechowych jest starsza niż XIX wiek ;) A tak swoją drogą ile razy słyszę frazesy o „obronie rynku” – ich autorzy nie wiedzą chyba że czegoż takiego nie ma w naszym prawie, jest natomiast silnie zadekretowana ustawą obrona konkurencji. A co do PFPiP to tam jakieś problemy mają, w związku z chorobą nowego prezesa.. Dajmy im pokój.

  2. Coś na smutno popijacie, nie dziwię się, bo nie wyszła wam ta reforma.
    P.S. A kto to ten smutas z gitarą? Zderegulowany?

    • Malkontent jak zwykle anonimowo :)

      Co nie wyszło niby w reformie – jakiś konkret?

      Muzycy i pieśniarze są zderegulowani od 1989 r :)

      • W niedzielę zakończył się w Krasiczynie k. Przemyśla petetekowski konwentykiel pn. V Ogólnopolskie Forum Przewodników Turystycznych PTTK. W trakcie obrad ujawniło się kilku aktywistów Polskiej Federacji Pilotażu i Przewodnictwa. Piszę – ujawniło się, gdyż obserwując stronę internetową tejże Federacji można odnieść wrażenie, iż zapadła ona w sen nie tylko zimowy, lecz raczej wiosenno-letnio-jesienno-zimowy, bowiem ostatni wpis pochodzi sprzed roku – z lutego 2014. Nie odbyło się także X Forum Federacji… No cóż, ale aktywiści Federacji uaktywnili się w Krasiczynie przy okazji dyskusji o świadczeniu usług trangranicznych przez polskich przewodników. Ponieważ od ponad roku zawód przewodnika (z wyjątkiem przewodnika górskiego) jest w Polsce zawodem nieregulowanym, zaś w takich krajach, jak Austria, Chorwacja czy też Włochy regulowanym, przeto zgodnie z unijną dyrektywą tzw. usługową polski przewodnik musi zgłosić w takich krajach chęć świadczenia usług i udowodnić m. in. roczną działalność w Polsce w ciągu ostatnich 10 lat (poprzednio, przed zmianą dyrektywy – dwuletnią). Otóż aktywiści Federacji wpadli na pomysł, ni mniej, ni więcej, by wystąpić do Ministerstwa Sportu i Turystyki z żądaniem, by to ministerstwo z kolei wymogło na UE… honorowanie dawnych uprawnień przewodnickich (czyli mówiąc wprost – historycznych legitymacji, wystawianych przez urzędy marszałkowskie) w zamian za konieczność dokumentowania rocznej działalności przewodnickiej! Czyli tak, jakby zawód przewodnika terenowego i miejskiego w Polce nadal był regulowany. Już to widzę, jak ministerialni urzędnicy pełni zapału wcielają w czyn myśli przewodnickich aktywistów, a Austriacy, Chorwaci, Słoweńcy, Włosi czy Litwini z entuzjazmem im przyklaskują…

        • Oczywiście pomysł z honorowaniem starych legitymacji bezsensowny. Natomiast generalnie – inicjatywa lobbingu w UE jak najbardziej ale na rzecz całkowitego zniesienia ograniczeń. Były takie projekty „unowocześnienia dyrektywy uznaniowej” – pisałem o tym w zeszłych latach, ale z tego co czytam w doniesieniach niemieckich wciąż są blokowane przez np. Włochy

          • Co najciekawsze, to PTTK jawiła się dotąd jako organizacja o niezmiernie konserwatywnym, by nie rzec – XIX wiecznym podejściu do modelu przewodnictwa (ale skoro odwołuje się do tradycji TT powstałego w 1873 r. to można to zrozumieć) – przewodnik winien być miejscowy, niedopuszczalne jest świadczenie usług przewodnickich na miejscu przez osobę, która przyjechała z turystami z odległości kilkuset kilometrów (do czego by to doszło, gdyby cepry zaczęły wodzić po Tatrach!). A tu taka wolta – niech polski przewodnik z Gdańska czy Lublina jedzie do Wiednia bądź Rzymu i tam oprowadza turystów, z którymi przyjechał! No istna rewolucja… Ale to chyba tylko dlatego, że można by było, wg zamierzeń wnioskodawców, powołać się na ukochane, minione „uprawnienia”.
            I druga sprawa – dlaczego wiceprezes Polskiej Federacji Pilotażu i Przewodnictwa występuje z tym niewydarzonym pomysłem na forum PTTK, a nie swej rodzimej organizacji? Dlaczego?