Proszę Wysoki Urząd o prawo do oddychania!

Wiara niektórych w czarodziejską moc urzędowego papierka, choćby o charakterze archiwalnym jest niezmącona. Paniusie, wcześniej głośno protestujące, a teraz prowadzące stronkę zwiedzanie-krakowa.pl, już po deregulacji wysmarowały taki oto tekst. Nie potrafią nowocześnie się reklamować, np. ikonka facebooka na ich stronie prowadzi donikąd. Dla porównania fanpage konkurencji czyli, Free Walking Tour aż kipi od fanów, gwiazdek i pozytywnych recenzji. Jedni mają „licencje” inni klientów – już wiecie więc o co chodzi w niedawnych gazetowych pyskówkach.

Przyjrzałem się przy okazji pewnemu ciekawemu fragmentowi  ustawy deregulacyjnej – Art 28 pkt 5:

Osoby, które  uzyskały uprawnienia przewodnika turystycznego miejskiego lub terenowego lub pilota wycieczek na podstawie ustawy zmienianej w art. 10, w brzmieniu dotychczasowym, mogą dokumentować posiadane kwalifikacje legitymacjami potwierdzającymi nadanie tych uprawnień, a w przypadku utraty tych legitymacji mogą otrzymać od marszałka województwa, który nadał im te uprawnienia, duplikaty tych legitymacji

Co to za bełkot? Uprawnienia czy kwalifikacje – rozróżnijmy te dwie rzeczy. Zdobyłem uprawnienia = opłaciłem się korporacyjnej mafii. Mam kwalifikacje = klienci chętnie kupują moje usługi. W przypadku pilotażu i przewodnictwa jedno i drugie często nie szło ze sobą w parze.

Mógłbym jeszcze zrozumieć że urzędy przygotowałyby jakąś nową formę certyfikatu, potwierdzającego rzeczywiste fakty, czyli że delikwent przed 1.01.2014 przeszedł jakieś tam formalne procedury. Ale nie! Oni chcą nadal wydawać legitymacje w dotychczasowym, przed-deregulacyjnym brzmieniu.  Przypomnijmy – oto wzór. W żadnym miejscu nie jest wspomniane, że ich posiadacz ma jakieś kwalifikacje! Stoi za to jak byk napisane:

Posiadacz legitymacji ma prawo prowadzenia wycieczek turystycznych po obszarze…

Oczywiście że ma prawo, ale takie prawo ma każdy obywatel, a przynajmniej każdy pełnoletni, z wykształceniem średnim i niekarany. Równie dobrze urząd mógłby wydawać legitymacje przyznające „prawo do oddychania krakowskim powietrzem”, abstrahując zresztą od marnej jego jakości.

Bubel potworny, zapewne gdyby zgłosić to do TK zapis by upadł, ale wątpliwe aby ktoś się o to pofatygował.  Sprawa jest dość błaha. Może być mniej błaha, jeśli właściciele tych dokumentów znów będą oszukiwać, że to niby oni mają do czegoś wyłączne prawo, bo potwierdza to papierek z orzełkiem. I np. blokować nowym przewodnikom dostęp do co ciekawszych obiektów, co już zapowiadają.
Odwracając kota ogonem można stwierdzić, że skoro urząd wydaje nadal papiery w tym brzmieniu powinien otrzymać je każdy rzeczywiście uprawniony. a nie tylko  „starzy”. A jak się uprze – to zaskarżyć do sądu administracyjnego. Ale piszę to w żartach oczywiście, nie tędy droga.

Możliwość komentowania jest wyłączona.