Dziękuję za odzew!

Dziękuję wszystkim za spontaniczny udział w proteście. Osoby które wysyłały maila na adres Ministerstwa Sportu i Turystyki otrzymały odpowiedź w formie „wezwania do uzupełnienia braków formalnych…”. Odpowiadam – jeśli ktoś jedynie powierzchownie interesuje się tematem – niech tego maila po prostu zignoruje. Jeśli natomiast nadal chce brać chce brać udział w pracach (wśród protestujących byli m.in. przewodnicy górscy) – wzór formularza czystego jest tutaj, wypełnionego tutaj. W tej chwili po prostu dość głośno zwróciliśmy uwagę na to, że przygotowując rozporządzenie nie można iść na łatwiznę i bezmyślnie powielać tego, co było kiedyś.

Co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło – nasz protest nagłośniła Akcja obywatelska „Godzina dla Polski” czyli aktualna inicjatywa polityczna Jarosław Gowina, która – jak pisałem – dzielnie walczy z radami miejskimi zatrzymującymi deregulację taksówkarzy.

Byłoby dobrze, gdyby dokładniej zainteresowali się tematem. Przypomnę że w pierwotnej wersji – wiem to zarówno od M. Barszcza jak i przedstawicielki Ministerstwa na warszawskim forum w grudniu 2012 – do deregulacji przeznaczone były wszystkie zawody turystyczne. To, dlaczego pozostawiono częściową regulację na znacznej, południowej części kraju jest nadal rzeczą niewyjaśnioną i tajemniczą. Może Pan Gowin, już nie związany politycznymi układami z Rządem i PO, zechce w końcu opowiedzieć nam o kulisach tej manipulacji.

Deregulacja zawodów przewodnickich powinna wyglądać tak, że – wzorem większości europejskich krajów – nie definiujemy ustawowo i urzędowo kto jest pilotem, kto przewodnikiem takim, śmakim, owakim. Są to wyłącznie określenia zwyczajowe. Czyli praktycznie – powinno się wyrzucić z ustawy turystycznej wszystkie rozdziały dotyczące pilotażu i przewodnictwa.

W tej chwili ministerstwo nie ma niestety wyjścia, jakieś rozporządzenie musi przygotować i jego autorzy mogą albo skorzystać z naszych uwag albo nie. Jeśli nie – spokojnie, tym jego absurdalność da lepszy klimat do poważniejszej akcji lobbingowej w niedalekiej przyszłości.

Obecnie zarówno przewodnicy „górscy” z uprawnieniami jak i ci co rozpoczęli mozolny proces wejścia do korporacji cieszą się że obronili monopol i następni kandydaci będą mieli równie trudno. Nie muszą mieć. Idę o zakład że najdalej za 2-3 lata zacznie narastać frustracja i pojawią się pytania – „z jakiej racji mamy przechodzić te bizantyjskie procedury z zamierzchłej epoki”. I już bez wielkiego szumu zderegulujemy zawód całkowicie.

1 Komentarz