Zaprotestuj przeciw ograniczaniu deregulacji!

Notkę tę kieruję do szerszej niż zwykle publiczności z prośbą o dołączenie się do protestu. Temat jest pozornie „niszowy i branżowy” ale może dotyczyć każdego z nas. Wyobraź sobie taką życiową sytuację: Masz dobrą pracę, lubisz spędzać urlopy w górach, które kochasz i znasz. W pewnym momencie twój zakład bankrutuje – w dzisiejszych realiach może się to zdarzyć z dnia na dzień. Postanawiasz przekuć swoją pasję w nowy zawód i organizować znajomym wycieczki w góry. Okazuje się że aby legalnie oprowadzać klientów po polskich górach, po ogólnodostępnych szlakach spacerowych nawet w ich najniższych partiach i ledwo co wzniesionych pogórzach, musisz poświęcić w najlepszym wypadku nawet kilka lat, sporą sumę pieniędzy i wykuć potężną ilość teorii na temat np. religioznawstwa a i tak nie masz gwarancji czy lokalna korporacja „leśnych dziadków” zezwoli ci na pracę, zadając podchwytliwe pytania na egzaminie np. – fakt autentyczny „ile żon miał Kasprowicz”. Brak urzędowej licencji skutkuje karą – bez niej świadczenie usług przewodnictwa górskiego (cokolwiek miałoby to znaczyć) jest wykroczeniem.

Słyszałeś zapewne o tym, że zawód przewodnika został zderegulowany. Niestety nie w całości – choć takie były pierwotne plany. Wyjątek uczyniono dla przewodników górskich, z powodu – uwaga – jak po wielekroć zapewniali politycy – bezpieczeństwa turystów. Należało więc oczekiwać, że stosownie do tego sformułowane będą akty wykonawcze.

Nic z tego! Projekt rozporządzenia w sprawie przewodników górskich…

Możesz przeczytać sobie tutaj….>

Potężny dokument z absurdalnym, rozbudowanym systemem szkoleń i egzaminów, będący powielaniem gigantycznej biurokracji, nie mający nic wspólnego z obietnicami. Rządowi macherzy po raz kolejny chcą nam zrobić koło nosa.

Oto instrukcja co możesz zrobić żeby spróbować temu zapobiec, wkładając minimum wysiłku. Wyślij opinię do Rządowego Centrum Legislacji. Trzeba działać szybko – termin konsultacji upływa w piątek 29.11.   

Wejdź bezpośrednio na ten adres…>

(lub: legislacja.rcl.gov.pl > Projekty Rozp. Ministrów > Min. Sportu i Turystyki > Projekt… przewodników górskich > kliknięcie na kopertę)

Wpisz imię i nazwisko, e-mail
W dużą rubrykę – treść opinii:

Zgłaszam stanowczy protest przeciw projektowi rozporządzenia Ministra Sportu i Turystyki w sprawie nabywania uprawnień przewodników górskich z dnia 31.10.2013.
Dokument ten, zapowiadający kontynuacje dotychczasowych praktyk jest sprzeczny z duchem i sensem przeprowadzonej właśnie deregulacji zawodów turystycznych.
W trakcie prac legislacyjnych wielokrotnie informowano opinię publiczną, że pozostawienie reglamentacji zawodu przewodnika górskiego ma na celu wyłącznie bezpieczeństwo zdrowia i życia turystów przebywających z przewodnikiem w górach. Tymczasem zakres obowiązkowych szkoleń i egzaminów dla kandydatów opisany w rozporządzeniu przeładowany jest wiedzą teoretyczną z kilkunastu dziedzin (np. historia, architektura, religioznawstwo), które w żaden sposób z owym bezpieczeństwem związane nie są.
Zakres terytorialny uprawnień określony w rozporządzeniu sztucznymi granicami obejmuje znaczną część kraju, także niziny, pogórza i atrakcyjnie turystyczne miasta. Również na większości obszarów górskich w Polsce istnieje sieć ogólnodostępnych, bezpiecznych szlaków spacerowych. Nie istnieje żaden interes społeczny, aby przed kandydatami pragnącymi świadczyć tam usługi przewodnickie piętrzyć tak skomplikowane i kosztowne wymagania. System ten został wypracowany przez korporacje, celem maksymalnego ograniczenia dostępu do zawodu i eliminacji kandydatów na egzaminach poprzez egzekwowanie drobiazgowej wiedzy z nauk zupełnie nie dotyczących bezpieczeństwa. Konieczność zdobywania osobnych uprawnień na poszczególne regiony (Beskidy, Sudety itp.) również nie da się uzasadnić bezpieczeństwem turystów, a jedynie ochroną monopolu działających tam korporacji.
Wnioskuję o odrzucenie projektu rozporządzenia w całości i opracowanie nowych zasad reglamentacji zawodu, sprowadzających się jedynie do wymagania minimum wiedzy związanej z bezpieczeństwem przebywania w górach.

Tekst możesz zmodyfikować, dodać własne opinie itp.

Dodatkowo sugerowałbym wysłać maila na adres Ministerstwa i naszej Akcji – wszystkie maile jakie przyjdą do piątku do godz. 17.00 wydrukuję i wyślę także w formie papierowej.

W rubrykę „Do”: kontakt@msport.gov.pl, akcja@wolnezawody.org   
W rubrykę „temat:” Protest przeciwko rozporządzeniu dotyczącym przewodników górskich

I w treści to samo co do Rządowego Centrum Legislacji.    

Kto jest jeszcze bardziej zdesperowany niech osobiście wyśle list na adres Ministerstwo Sportu i Turystyki, ul. Senatorska 14, 00-082 Warszawa (musi być polecony z datą nadania najpóźniej 29.11.)

Tytułem komentarza – gdyby ktoś nie znający naszego kraju zobaczył to rozporządzenie, pomyślałby że jesteśmy jakimś Afganistanem, czy innym Bhutanem pokrytym pasmami nieprzebytych gór, gdzie bez przewodnika nie da się przeżyć skoro aparat państwa musi  tak szczegółowo i kosztownie angażować się w ich kontrolę. Tymczasem Polska jest krajem nizinnym, z niewielkimi skrawkami gór o charakterze alpejskim. Monopoliści których praca (oprowadzanie po kurortach i szlakach spacerowych) w większości nie ma nic wspólnego z przewodnictwem górskim roszczą sobie pretensje do sporej części kraju. Na stronie głównej akcji wolnezawody.org przedstawiłem opinię oraz mapkę „przewodnickiego rozbioru polski”. Jak prześledzimy szczegółowe granice terytorium na które nie dotrze deregulacja, (np. linia kolejowa Oświęcim – Kraków – Tarnów) to okaże się, że…

nawet nie po całym Krakowie i okolicach będzie wolno oprowadzać. Takie atrakcje jak Wieliczka, Sanktuarium Łagiewnickie czy – uwaga – bardzo niebezpieczna góra jaką jest Kopiec Krakusa będą terytorium zamkniętym. I tam przeniosą się marszałkowscy kontrolerzy, którzy będą jak dotąd szykanować nawet prywatne osoby. Proszę się nie śmiać – znając lokalną rzeczywistość wizja ta jest całkiem realna.

Jarosław Gowin w ramach swojej nowej inicjatywy „Godzina dla Polski” koordynował ostatnio akcję ratowania deregulacji taksówkarzy w poszczególnych dużych miastach (Lublin, Kraków, Bydgoszcz, Warszawa). Egzamin taksówkarski to pryszcz przy tym problemie co opisałem. W sprawach rzekomych niekompletnej deregulacji Pan Gowin nie raz zwodził opinie publiczną  – pisałem o tym tutaj. Ciekawe, co tym razem powie.

Tyle na dziś – zaprotestuj, daj znać innym o naszej akcji, niech ministerialni kombinatorzy nie myślą że ich cwaniactwo ujdzie niezauważone!

Maciej Zimowski
e-mail akcja@wolnezawody.org
tel 604 446233

10 Komentarze

  1. A ja bym się jednak bał żeby oprowadzał mnie ktos kompletnie nie przygotowany w górach. Zupełnie bez zwerifikowania jego wiedzy.

    Pozdrawiam,
    Marek

    • @Marek – Każdy rozumie, że jakieś przygotowanie do prowadzenia faktycznie po górach być powinno. A projekt rozporządzenia uznaje za góry tereny gdzie gór wcale nie ma i piętrzy wymagania od kandydatów na przewodników górskich zupełnie nie związane z górami i bezpieczeństwem w górach. Z czymś takim nie można się zgodzić.

  2. Dostałem odpowiedź w formie załącznika. A dokładniej wezwanie którego wklejam wstęp:

    WEZWANIE

    Na podstawie § 3 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 22 sierpnia 2011 r. w sprawie zgłaszania zainteresowania pracami nad projektami aktów normatywnych oraz projektami założeń projektów ustaw (Dz. U. Nr 181, poz. 1080), wzywam do uzupełnienia braków formalnych złożonego zgłoszenia zainteresowania pracami nad projektem rozporządzenia Ministra Sportu i Turystyki w sprawie nabywania uprawnień przewodników górskich w terminie 3 dni od dnia otrzymania niniejszego wezwania.

    Prosiłbym o wtłumaczenie

    • Zacytuje odpowiedź, którą wysłałem na podobny email. Tymczasem szykuję faks :)

      Szanowny Panie,

      Zaiste, interesujące jest to zagadnienie, że Ministerstwo uznaje za niewłaściwy formularz zamieszczony w BIP Rządowego Centrum Legislacji. Skoro nie nadaje się on do nadsyłania zgłoszeń, dlaczego umieszczono go na oficjalnej stronie internetowej zawierającej projekt rozporządzenia, pod odnośnikiem opisanym „wyślij opinię”?

      Próbowałem również skorzystać z Elektronicznej Skrzynki Podawczej Ministerstwa Sportu i Turystyki, do której odnośnik znajduje się na poniższej stronie:
      http://www.msport.gov.pl/kontakt
      Zachęcam do kliknięcia. Ja zostałem odesłany do pustej strony w serwisie ePUAP, za pośrednictwem której nie można dokonać niczego.

      Dość naiwnie liczę, że moje uwagi zostaną w pozytywny sposób wykorzystane i skuteczny kontakt z organami rządowymi naszego państwa za pośrednictwem Internetu będzie kiedyś możliwy.

      Z poważaniem,
      Michał Sałaban

  3. Wysłane, ale to normalna kolej rzeczy, to jest jak sinusoida tylko z coraz wyższymi wartościami nad osią x. Jeśli coś zmieniają na pozytywne, to zaraz i tak zaczną powoli znów przykręcać śrubę. I tak będzie zawsze dopóki obecne bandy będą siedzieć w sejmie (i rządzić). Dla nich wolnośc jest niczym.

    • W tym przypadku raczej nie chodzi o sinusoidę, tylko o niedbalstwo i ignorancję – przepisano po prostu prawie słowo w słowo poprzednie rozporządzenie, które funkcjonowało w ramach poprzednich zbiurokratyzowanych przepisów a do obecnych pasuje jak „pięść do nosa”. Dzięki za odzew, konsekwentnie będziemy działać w kierunku wykazania że taka „częściowa” regulacja nie ma sensu, zawód powinien być zderegulowany całkowicie, inaczej absurd będzie gonił absurd.

      • Warto sobie uświadomić, że z chwilą wejścia w życie ustawy z dnia 13 czerwca 2013 r. w kodeksie wykroczeń w art. 60 § 4 pkt 1 otrzymuje brzmienie:„ kto (…) wykonuje odpłatnie zadania przewodnika górskiego bez uprawnień wymaganych dla określonego obszaru górskiego” itd. I tu właśnie jest przysłowiowy „pies pogrzebany”, bowiem w projekcie rozporządzenia „określony obszar górski” obejmuje także tereny de facto z górami mające niewiele wspólnego. A znając możliwości różnej maści lokalnych straży i ich chęci do zdzierania haraczy z mandatów nietrudno sobie wyobrazić sytuację szykanowania osób zarabiających na oprowadzaniu turystów na tym terenie, a nie posiadających państwowego pozwolenia.

  4. Co do Krakowa to niewątpliwie zasugerowali się nazwą Podgórze.
    To jest po prostu paranoja, by za granice jakiegoś obszaru obierać szosę lub linię kolejową. A jeśli szosę, to który jej fragment? Skraj czy środek szosy? A jeśli środek szosy, to proszę wyobrazić sobie taką sytuację: w jedną stronę idzie grupa i może ją prowadzić każdy, a gdy ta sama grupa pójdzie w przeciwnym kierunku, po pasie, który jest już „w obszarze obowiązywania rozporządzenia” – do prowadzić może tylko gość po kilkuletnim kursie, obkuty z historii, architektury, religioznawstwa i wielu innych dziedzin nauki, po zdanym państwowym egzaminie, legitymacją z pieczątkami państwowymi potwierdzającymi uprawnienia górskie!