Kruczek Kruczkowi nierówny czyli kilka darmowych porad

W weekend 6-8 grudnia w Ostródzie odbędzie się kolejne „Forum pilotażu i przewodnictwa”. Niestety muszę zmartwić moich fanów – nie wybieram się tam. Byłoby zaiste świetną rozrywką oglądanie tej stypy, ale nie mam w sobie aż tyle determinacji żeby poświęcać na to czas i pieniądze. Mogę natomiast poświęcić chwilę na napisanie tej notki z komentarzem i poradami.

Głównym tematem Forum jest, jakby ktoś nie zgadł – deregulacja. Trochę śmieszne to zaczyna się to robić, przypomina mentalność kręgów, w których naczelnym tematem jest „Smoleńsk”, będzie nim do końca świata i jeszcze tydzień po. Rzeczywiście, w pracy pilota i przewodnika jest absolutnie najważniejsze to, czy ma papier przyznany przez państwowego urzędnika, czy też nie.

Bardziej sensownym celem mojego pobytu byłoby nasłuchiwanie czy nie kombinują znowu jakichś działań na rzecz przywrócenia państwowych regulacji, ale na razie nie widzę takiego zagrożenia. Będą tam robić co innego, mianowicie (cytat stąd):

Na tym spotkaniu chcemy opracować nowe zasady nadawania uprawnień w oparciu o stanowiska środowisk. Obecna sytuacja jest również szansą na stworzenie nowej podstawy programowej jak ujednoliconego systemu egzaminacyjnego. Naszymi partnerami powinny zostać PIT i Izba turystki RP, jak inne organizacje…

Ręcę opadają. Szanownych działaczy proszę o wybicie sobie z głowy pojęcia „uprawnienia”. Uprawniony do pilotażu i przewodnictwa będzie teraz każdy. Nadawać można będzie co najwyżej w ramach dobrowolności – certyfikaty, rekomendacje itp.

Prezesem Federacji organizującej forum jest Zygmunt Kruczek, w jednej osobie także wydawca skryptów szkoleniowych i egzaminator. O jego działalności i interesach pisałem obszerniej tutaj i tutaj. Wcześniej popisał się tekstem  „pomysł na wolne przewodnictwo niedorzeczny”. Ha ha ha.

A teraz czytam jego równie genialny popis, na podstronie Małopolskiego Stowarzyszenia  Pilotów Wycieczek którego również jest prezesem:

Ustawa Gowina dopuszcza wykonywanie zawodu pilota przez każdą osobę z wykształceniem średnim, niekaraną za przestępstwa związane z pilotowaniem jednak z tym absurdem nie zgadza się branża turystyczna.

Pisać można dowolne bzdury, absurd jest pojęciem subiektywnym – np. dla jednych absurdem jest tęcza na Pl. Zbawiciela dla innych nie. Natomiast z powyższej wypowiedzi leje się wciąż ta sama buta i arogancja wobec osób które w inny niż oficjalny-urzędowy sposób zdobywają sobie miejsce na wolnym rynku usług. Z takim podejściem nie wróżę sukcesu w oferowaniu na tym rynku swoich własnych usług szkoleniowych.

Do Ostródy przyjadą przedstawiciele różnych lokalnych organizacji pilockich i każdemu kto ma głowę na karku radziłbym się mocno zastanowić, czy próba odtworzenia „jednolitego kołchozu” pod przewodnictwem Z. Kruczka ma jakikolwiek sens. Moim zdaniem jest to pomysł chybiony, ktoś tu znów usilnie kombinuje jak „ukręcić lody”. Czy w Polsce mamy jakiś jednolity, ogólnopolski system certyfikacji np. fryzjerów, kucharzy, mechaników, dziennikarzy? Bzdura.

Zresztą nie wierzę że takie „ujednolicenie” się realnie uda. Na poprzednim Forum w Warszawie Tomasz Herdzin z Torunia wyszedł z jakimś pomysłem i został zakrzyczany. Niedawno pośrednicy i zarządcy nieruchomości chcieli na ogólnokrajowym zjeździe uchwalić coś podobnego – natychmiast się pokłócili i nic z tego nie wyszło. Także i teraz do głosu dojdą różnice zdań i lokalne ambicje. I bardzo dobrze, niech każdy pracuje na własną markę. Na różnorodności polega wolny rynek i kapitalizm.

Warto też wyjaśnić władzom, instytucjom itp. które firmują czy sponsorują imprezy typu ostródzkiego forum, że PFPiP której prezesuje Z. Kruczek nie jest żadnym istotnym „głosem branży” ani reprezentantem iluś tam tysięcy pilotów i przewodników tylko co najwyżej kilkudziesięciu osób. Proszę zobaczyć ich stronę internetową – praktycznie martwa, rok temu zrobili sobie fanpage na facebooku – też martwa, ledwie 70-ciu fanów.

Jak wygląda rzeczywista reprezentacja tego środowiska zawodowego można zobaczyć pod adresem pilociwycieczek.pl Serwis ten prowadzony jest przez czynnego pilota Piotra Kruczka (zbieżność nazwisk z Zygmuntem przypadkowa). Na facebooku liczy ponad 4500 fanów! Nie powiem, przewinęło się tam – jak wszędzie, trochę deregulacyjnych lamentów, ale jest to już sprawa raczej marginalna i przedstawia się różne głosy, np. ostatnio S. Lipca o porządkowaniu schedy po socjaliźmie. Przede wszystkim jednak jest to bardzo rozbudowana sprawna platforma (blog, fanpage, galeria ofert pilockich, serwis sms-owy) pomagająca pilotom zaprezentować swoje usługi i znaleźć aktualne zlecenia. Tak się dziś zdobywa pozycję na wolnym rynku.

Co oferuje Kruczek (Zygmunt) na stronie „oferty pracy dla pilotów”? Ledwie parę przestarzałych ogólnych ogłoszeń i kontaktów sprzed kilku lat, w tym do… zbankrutowanego już dawno biura „Triada”. Bez komentarza.

A teraz zejdźmy na poziom szczegółu. W lamentujących komentarzach często czytam że „do tej pory mieliśmy legitymacje, identyfikatory które pomagały w różnych sytuacjach np. w muzeum otrzymywaliśmy na nie darmowe wejściówki”. I z tym się zgodzę, jest to użyteczny gadżet. W krajach „wolnych” wydają takowe – albo biura turystyczne jak niemiecki Studiosus

Albo prywatne firmy szkoleniowe jak np. Tour-guide Akademie

Jest więc spore pole do popisu aby u nas zaprojektować podobne. Życzę rodzimym „certyfikantom” udanego startu w kapitalistyczne realia.

10 Komentarze

  1. Panie Marku, jako wymieniony z nazwiska w założyciel i redaktor naczelny serwisu http://www.PilociWycieczek.pl dodam, że to co przy nim tworzymy to nie pośrednictwo pracy tylko kanał komunikacji o ofertach pracy.

    W tym roku (do grudnia 2013) przekazaliśmy już ponad 1000 takich informacji zainteresowanym pilotom. W zasięgu grupy PRACA jest tych pilotów ponad 4 tysiące, wysyłamy je do zainteresowanych SMS-ami, albo publikujemy. Podajemy pełne dane pracodawcy, nazwę-email-telefon-nazwisko ogłoszeniodawcy, nie wnikamy w proces rekrutacji, nie pobieramy żadnych opłat od pracodawców czy jakichkolwiek prowizji. Natomiast ponieważ system komunikacji wymaga nakładów finansowych i ciągłej pracy (monitoring rynku pracy, wysyłka ofert do zaintersowanych, koszt pracy i wysyłki) to jedyną opłatą za naszą usługę jest koszt dostępu do pakietu ze strony zainteresowanego pilota (w zależności od czasu i sezonu może to być 60 zł brutto albo nawet i 20 zł za miesiąc lub dwa).

    Pozdrawiam i zapraszam do skorzystania np. w sytuacji awaryjnej, gdyby się okazało, że tuż przed wyjazdem pana pracownik musi pozostać w kraju i trzeba szybko znaleźć zastępstwo. Choćby w taki sposób pomogliśmy już wielu organizatorom.

    • Dziękuję Panu za ofertę ale nie mam zamiaru z niej korzystać .
      Mam własną dużą bazę zweryfikowanych pilotów i awaria nigdy mnie nie zaskoczy podobnie jak większości poważnych organizatorów .
      Pan jest jednym z wielu pilotów szukających pracy , który
      zbyt osobiście potraktował mój wpis . Miał on charakter ogólny , podobnych do Pana chętnych do pośrednictwa w wyszukiwaniu przewodników i pilotów jest w kraju sporo .
      Większość tych pośredników szuka zlecenia przede wszystkim dla siebie , taki sposób na życie .Przyznaję pomysłowo.
      Certyfikaty przydatności dla pilotów pilotujących u mnie wystawię sam bezpłatnie w postaci opinii.

      Marek

  2. To jeszcze nie wszystko, co knuje środowisko przewodnickie. Przeczytajcie > http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//512/188110/188112/188113/dokument91494.pdf?lastUpdateDay=25.11.13&lastUpdateHour=16%3A33&userLogged=false&date=poniedzia%C5%82ek%2C+25+listopad+2013

    Ministerstwo Sportu i Turystyki robi sobie jaja czy jak? Wzgórza Strzegomskie, Obniżenie Podsudeckie, Przedgórze Paczkowskie, Równina Świdnicka czy Wzgórza Niemczańsko-Strzelińskie będą w gestii przewodników górskich??? To jest normalna kpina, bo przecież wyższe Góry Świętokrzyskie, Jura Krakowsko-Częstochowska czy Wzgórza Szymbarskie na Kaszubach, gdzie zarówno wysokość n.p.m. jak różnice wysokości względnej są nawet większe, wcale nie należą do terenu uprawnień przewodników górskich. Żeby z Niemczy dojść do Arboretum w Wojsławicach trzeba będzie wynająć przewodnika górskiego po egzaminie państwowym ze specjalistycznym sprzętem do asekuracji aby bezpiecznie przeprowadził nas przez tamtejsze bardzo niebezpieczne „góry”(ha,ha!!!)??? Ale cyrki…

    To jest dosłownie przepisana część dotychczasowego rozporządzenia dotycząca przewodników górskich. Widać Ministerstwo Sportu i Turystyki uległo naciskom środowiska przewodników z południa Polski i przygotowuje grunt do obejścia ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów. Ten numer nie powinien się im udać. Trzeba pisać krytyczne uwagi do ministerstwa i ośmieszyć ten projekt – jest akurat czas na konsultacje społeczne.

    Dodam jeszcze, że czytając ten projekt przecierałem ze zdumienia oczy. Niech te urzędasy w Ministerstwie Sportu i Turystyki, którzy coś takiego zaproponowali, dobrze popukają się po głowie. Jaki sens aby deregulacja zawodu przewodnika objęła przewodników tylko na 3/4 obszaru Polski, a na około 1/3 czyli niemal całym południu kraju przewodnictwo turystyczne nadal było regulowane przez urzędy państwowe? Przecież oprowadzanie wycieczek przez przewodników górskich na obszarze pogórzy, przedgórzy, równin podgórskich czy kotlin śródgórskich nie różni się absolutnie niczym od oprowadzania przez przewodników terenowych na pozostałych terenach Polski, np. po Górach Świętokrzyskich czy Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.

    • I bardzo dobrze – PTTK wraca do korzeni – będzie jednym z wielu środowisk grupujących hobbystów-krajoznawców, poszerzających wiedzę, nadających sobie „odznaki” na zasadzie całkowitej dobrowolności. Nie dopatrzyłem się tam elementów walki o przywrócenie państwowych uprawnień, chyba że coś przeoczyłem.

      • No, nie byłbym tego taki pewien. Zamiary sięgają daleko, aż uzurpacji. Przykładowo wniosek o nadanie „uprawnień przewodnika miejskiego/terenowego” (swoją drogą – uprawnień ?!) w zakończeniu straszy chętnych… odpowiedzialnością karną z art. 233 Kodeksu karnego za składanie fałszywych zeznań!!! A Zarząd Główny tegoż Towarzystwa w projektowanej uchwale wspomina o porozumieniach i wspólnym wystawianiu legitymacji z właściwymi samorządami terytorialnymi (par. 3 ust. 2 i 4). Nota bene nie mogąc się zdecydować, czy to samorządy terytorialne, czy też terenowe. Tak czy siak, zapis w uchwale jest i jeśli tylko znajdzie się jakaś chętna rada gminy czy też miasta, to może być różnie… Wiem, wiem, że to bezprawie, ale czy to pierwszy raz w tym kraju pięknym i nadwiślańskim? A potem udowadniaj, żeś nie wielbłąd.

        • Spokojnie, to są wszystko ich wewnętrzne sprawy, mogą się nazywać jak chcą i nadawać uprawnienia nawet na księżyc. We współpracy z samorządami nie ma nic zdrożnego, dopóki nie będzie próby zmonopolizowania usług albo „karania” innych za oprowadzanie bez legitymacji PTTK na to w obecnym systemie nie ma szans. Poza tym mając taki system raczej nie przyciągną młodych ludzi.

  3. Pan Zygmunt Kruczek od lat kreuje siebie na turystycznego guru , którym nigdy nie był i raczej zostać nie ma szans . Obecnie nie ma potrzeby jednolitego kształcenia pilotów . Każdy organizator ma inną specyfikę obsługi turysty .
    Pilota dotychczas zawsze weryfikowałem samodzielnie i z tego co mi wiadomo moi koledzy również .
    Teraz będziemy mieli ułatwiony wybór bo nie ograniczy nas fakt posiadania licencji . Nie mam zamiaru tracić energii na jakieś pertraktacje z reprezentacją środowiska pilotów lub korzystać z czyjegoś pośrednictwa w wyszukiwaniu pilota .To ja określam jaki ma być pracownik zatrudniony do realizacji imprezy , sam sprawdzę kompetencje i osobiście przygotuję go do pracy .
    Jako organizator biorę na siebie odpowiedzialność za pracę pilota i sto certyfikatów nie pomoże , zatrudnię tego , któremu zaryzykuję powierzenie swojego majątku . Działaczy środowiskowych i pilotów podróżników nie zatrudniam ponieważ nie sprawdzają się w pracy . Krótko mówiąc nie potrzebuję gwiazd a solidnych robotników .
    Za swojego pracownika opłacę wejście do muzeum jeżeli zaistnieje taka konieczność .

    Pozdrawiam
    Marek