Klęska taksówkarzy, wygrana klientów?

Wow, nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy, ale po kolei…

Jak pamiętamy – taksówkarze, jako grupa zawodowa organizująca najbardziej hałaśliwe protesty przeciw deregulacji „załatwili sobie” zapis w ustawie pozwalający samorządom dużych miast (pow. 100 tys. mieszkańców) na ponowne wprowadzenie licencji taksówkarskich, obwarowanych kursami, egzaminami itp.

Nota bene, podobne pomysły zgłaszane były również przez przewodników. O niebezpieczeństwach takiego rozwiązania alarmowałem tutaj. Na szczęście  nie udało im się. Nie chcę przypisywać sobie nadmiernych zasług, ale gdyby nie nagłośnienie przez naszą Akcję „przewodnickiego” problemu od samego początku, sprowokowanie wroga do idiotycznych, chaotycznych ruchów, sprawy mogłyby potoczyć się mniej fajnie.

Ale to już historia. Wróćmy do taksówkarzy. Już byli w ogródku, już witali się z gąską, licząc że samorządy pod ich dyktando czym prędzej skorzystają z ustawowej możliwości i deregulację zawodu na lokalnym poziomie zlikwidują.

Tymczasem gąska – póki co – pazurów się nie ima. Nie śledziłem politycznych wolt Gowina po jego odejściu z ministerialnego stołka, ale okazało się że zorganizował całkiem sprawną obywatelską akcję – szczegóły przeczytajcie tutaj. I co? Reakcja narodu była zdecydowana, w pierwszych dwóch miastach -  w Lublinie i w Krakowie, samorządowcy dobrze skonstatowali że konsumenci usług, jako wyborcy, są liczniejsi od taksówkarskich lobbystów. Bardzo dobre podsumowanie polecam na tym blogu – 2:0 dla obywateli. Czekam teraz z ciekawością na reakcję radnych Warszawy, której Pani Prezydent, niedawno ratująca swój urząd dzięki nieudanemu referendum  – jeszcze w marcu br. optowała za licencjami.    

Wniosek dla przewodników – niech darują sobie próby odkręcenia deregulacji. Dla polityków – więcej odwagi w całkowitej deregulacji zawodu i jak najszybszego zlikwidowania absurdu regulacja „tak zwanych” przewodników górskich. Przypominam dlaczego…> 

Możliwość komentowania jest wyłączona.