Nie pozwól na powrót zombie!

Notkę z 20 listopada 2011 roku ozdobiłem nagryzmolonym naprędce rysunkiem z nagrobkami, wróżącym rychłą śmierć „zawodom regulowanym” – pilota, przewodnika i innych. Dziś, jako że Prezydent podpisał wreszcie (po 20 dniach, było jeszcze troszkę nerwów) ustawę deregulacyjną mogę doprecyzować napis na nagrobku:

Niespełna 16 lat życia.. zły to wiek śmierci dla człowieka, dobry dla psa. W tym przypadku wyjątkowo wrednego kundla, mieszańca postkomunizmu z korporacjonizmem i nacjonalistyczną ksenofobią, chorego na wyjątkową odmianę wścieklizny.

Jest to chwila satysfakcji ale nie triumfu, a tym bardziej zamykania „Akcji” czy spowalniania działań. Tak jak przez pięciu laty perspektywicznie przewidziałem konieczność i nieuchronność deregulacji, tak teraz ostrzegam: Wolność można łatwo stracić, jeśli jej się nie ceni i nie broni. Wystarczy że PiS znowu wróci do rządów, a różne zombie-poczwary

wspierane przez oszołomów w stylu Wiplera czy Dziuby wypełzną z nor i będą usiłowały ponownie zamknąć, albo wręcz jeszcze bardziej niż dotąd, a nawet bardziej niż za komuny upolitycznić zawód przewodnika. Polecam odpowiedź Dyrektora Muzeum II Wojny Światowej – Pawła Machcewicza, na PiSowskie insynuacje… Takich głosów zabrakło w dyskusji o deregulacji przewodnictwa. A przecież w naszym przypadku nie chodzi nawet o placówkę państwową, ale całkowicie prywatną działalność turystyczną.

Jeśli wtedy z drugiej strony zabraknie – tak jak w 1997 roku, silnej reprezentacji tych, którzy swoją karierę zawodową zbudowali w warunkach wolności, możemy znów obudzić się w szoku. Dlatego z „Wolnego Przewodnictwa” trzeba będzie zrobić silną markę. Ale o tym już – jesienią, po sezonie turystycznym. Tymczasem wracam do pracy.

7 Komentarze

  1. Do głosu dochodzi wielka machina „propagandowa” angażująca w to kosciół i polityków także państw sąsiednich, która przekonuje ich, że najprawdziwszym przewodnikiem jest ten, który ma kurs potwierdzony wielce renomowanym państwowym znakiem. Zombie zrobi wszystko aby wolność zawodu była tylko teorią. Ta machina już już się rozkręca – proszę zwróć uwagę na kometarze pod artykułem > http://www.nj24.pl/article/msza-sw-na-sniezce-dla-ludzi-gor

  2. Teraz beda artykuly w Fakcie i SE o przewodnikach niedouczonych i nieodpowiedzialnych. Artykuly te beda „powielane” przez Zombie. Warto sie na to przygotowac propagujac swiadomy wybor przewodnika (na wolnym rynku). I tu wlasnie zwrocic uwage klientom na dobrowolne ale rzetelne certyfikaty

    • Nie sądzę. Jakoś nie ma w Fakcie artykułów o niedouczonych fryzjerach, piekarzach czy lakiernikach. A co do certyfikatów to niech każde biuro sobie „certyfikuje” w ramach własnej prywatnej działalności.

      • Tylko, ze rynki fryzjerow, mechanikow czy budowlancow itp. – to rynki ustabilizowane (wyrownane przez popyt i podaz). Tam kazdy wie, ze mozna sie „przejechac”, i nikt nie kieruje sie tylko cena (zgodnie z powiedzeniem „chciwy dwa razy placi”). Tymczasem na uwolnionych rynkach (przewodnicy, rynek nieruchomosci itd.), z jednej strony beda nieuswiadomieni klienci, ze to sa juz wolne rynki, a z drugiej niedouczeni „kozacy” ktorzy beda z tego chcieli skorzystac.

        • Rynki fryzjerów, mechaników i setek innych zawodów zostały w Polsce uwolnione w sposób rewolucyjny i drastyczny w 1989 r. w wyniku tzw. reformy Wilczka – od całkowitej regulacji do całkowitej wolności. Sam wtedy też rozpoczynałem swój biznes i jakoś nie pamiętam doniesień o setkach ofiar zasztyletowanych przez niedouczonych fryzjerów i zatrutych przez zderegulowanych piekarzy.

  3. Uważam, że obecnie – w warunkach wolnego rynku – najlepszą drogą do obrony jego sensu jest promowanie „prywatnych, renomowanych, certyfikatów” (ewentualnie wydawanie takowych – piszę całkiem serio).

    Pan jako organizator turystyki – wraz z akcją „Wolne przewodnictwo” mógłby pójść tą drogą, promując odpowiednie (niezależne, ale renomowane i sensowne) certyfikaty, lub nawet wydając własne certyfikaty, które być może będą „poważane” wśród innych organizatorów podobnej turystyki.
    Co do warunków dla posiadaczy certyfikatów „Wolnego przewodnictwa” – to Pan sam najlepiej wie, czym powinien się odznaczać najlepszy przewodnik (bynajmniej nie koniecznie członkostwem w PTTK).

    • Aż się uśmiechnąłem.. a trochę oburzyłem.. Nie, nie będzie żadnych „certyfikatów wolnego przewodnictwa”. Napiszę o tym w nowej notce, jak wrócę z podróży.