Deregulacja jeszcze nie przesądzona!

Po niedawnym „klepnięciu” ustawy przez Sejm, na różnych blogach i forach, także w artykułach prasowych, deregulację zawodu pilota i przewodnika uważa się za rzecz niemal dokonaną. Nie byłbym taki pewien. W historii walki o wolność tych zawodów, tyle było zaskakujących zwrotów (choćby ostatnia szarża Wiplera i innych PiSowców na rzecz protekcjonizmu rodzimych ględziarzy) iż nie jest wykluczone, że jakieś poprawki wniesie Senat.

W Senacie ustawa będzie omawiana na wspólnym posiedzeniu Komisji Gospodarki Narodowej, Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz Komisji Ustawodawczej 8 maja, następnie jako 2 punkt programu na 33. posiedzeniu 15-16 maja.  

Tak więc czeka nas jeszcze sporo nerwów. Tym bardziej że racjonalne argumenty przestały już dawno odgrywać jakąkolwiek rolę w debacie, a głównie straszy się Niemcami opowiadającymi o polskiej historii. (I pewnie zagryzającymi sznapsa polskimi zarodkami).

Nie wykluczone też, że senatorowie pozostawią jakieś regulacje ze względów czysto ludzkich, humanitarnych. Trudno było nie usłyszeć w ostatnich miesiącach tego skowytu  rozpaczy. Do tej pory, spośród całej masy obsługujących turystów kelnerów, recepcjonistów, kierowców itp „PAN PRZEWODNIK” albo „PANI PILOTKA” były stanowiskami uprzywilejowanymi posiadaniem identyfikatora z godłem państwowym i podpisem jakiegoś przedstawiciela majestatu PAŃSTWA. I jeden z drugim nosił tę swoją dyndającą plakietkę wszędzie, nawet do stroju wieczorowego przy kolacji, pewnie jeszcze z nią spał albo nie wiadomo co jeszcze robił. Teraz w upokarzający sposób zostanie mu ten honor odebrany. Poczuje się jak oficer, któremu zerwano pagony, olimpijczyk, któremu zabrano medale, nauczycielka, której kazano rozebrać się przed klasą do naga.  Ileż to może spowodować tragedii, ile depresji, zawałów, z pewnością także niejedno samobójstwo. I dlatego nie bądźmy pewni, dopóki prezydent ustawy nie podpisze, wszystko się może zdarzyć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.