Zarządzenie TPN w sprawie przymusu przewodnickiego jest nieważne

Jak najkrócej postaram się odnieść do niedawnych rewelacji spod Tatr, czyli jak to wspaniale dyrektorowi TPN udało się przywrócić przymus przewodnicki dla – cokolwiek miałoby to oznaczać „zorganizowanych wycieczek pieszych w których uczestniczy młodzież…” itd. Więcej tutaj.

Krótko, bo problem jest niewielki, jak już wcześniej wielokrotnie wyjaśniałem, takie wewnętrzne zarządzenie nie jest prawem państwowym, za którego złamanie grozi jakiś „mandat” (bzdura) tylko elementem umowy cywilnej między podmiotem świadczącym usługi publiczne (park narodowy) a konsumentem (turystą kupującym bilet).  I jest klauzulą niedozwoloną – podobnie jak tysiące innych klauzul w regulaminach biur, sklepów, klubów itp. których klient – jako z gruntu prawa nieważnych – nie musi przestrzegać.  Patrz np. tutaj.

Treść tego zarządzenia jest tak absurdalna, że została już na kilku forach skrytykowana i obśmiana. Ja dodam do tego dwie uwagi. Po pierwsze, dlaczego w zarządzeniu wymieniono tylko polskie instytucje edukacyjne? A jak przyjedzie grupa niemieckich wyrostków z jakiejś Realschule, to już temu obowiązkowi nie podlega? Straszne, młodzież polska poddawana jest większym szykanom i obowiązkom niż młodzież niemiecka… Czyli dyrektor TPN działa odwrotnie niż lobbyści z PiS, którzy to wrednych przyjezdnych Niemców chcą uczyć porządku i oskubywać ich z kasy na rzecz miejscowych słupów-figurantów.

Po drugie co gorsze, jak twierdzi Skawiński np. tutaj – wydał zarządzenie „w trosce o bezpieczeństwo turystów”. Dlaczego w takim razie naraża na ogromne niebezpieczeństwo pozostałych, czyli nie „młodzież” nie „uczącą się” i nie „w zorganizowanych grupach” skoro pozwala im wejść do Parku bez asysty przewodnika?! Jak myślicie, czy nie powinienem zgłosić tego do prokuratury?

To jest oczywiście drobiazg który wpisuje się w całą masę absurdów wymyślanych przed dyrekcje parków narodowych, które w przeciwieństwie do innych służb państwowych nie są traktowane poważnie i jak dotąd nie stały się obiektem większego zainteresowania instytucji kontrolnych typu UOKiK.  Ale zauważalny jest coraz większy opór społeczny, polecam np. ten artykuł, więc pewnie kiedyś i to zachwaszczone poletko zostanie gruntownie wypielone.

 

16 Komentarze

  1. Podejrzewam, że Pan Dyrektor TPN na swoim terenie możne wydać takie zarządzenie bo za bezpieczeństwo w górach odpowiada.
    A nawet ustawa o ratownictwie o tym mówi kto odpowiada za bezpieczeństwo w górach.
    Wiem też, że niektóre kościoły przeszkoliły przewodników i tylko oni będą prowadzić po obiektach i maja do tego prawo,

    • Czy nie widzisz absurdu – dlaczego w takim razie nie odpowiada za bezpieczeństwo pozostałych gości którzy nie wędrują w „grupach szkolnych” i nie muszą mieć przewodnika?
      Przepis jest martwy i jeśli ktoś chce wejść z młodzieżą i nie płacić frycowego, niech do mnie napisze, wyjaśnię dokładniej.

  2. Jeszcze taki komentarz – po przyjrzeniu się treści „rozporządzenia” – przeczytajmy jego początek:

    „Wprowadza się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązek zapewnienia opieki przewodnika górskiego…”

    „Na terenie parku” – zgoda, zarząd TPN może regulować sprawy 1. na terenie ograniczonym granicami parku (taka linia na mapie) 2. czynności konkretnych obywateli-turystów a nie instytucji mających siedzibę poza TPN. Kogo ma dotyczyć ten „obowiązek” szkoły? biura podróży? te instytucje podlegają prawu oświatowemu i turystycznemu, są kontrolowane przez kuratoria urzędy i marszałkowskie a w obecnym kształcie ustaw i rozporządzeń jak wiemy żadnych „obowiązków przewodnickich” nie ma. Sprawy zapewnienia przewodnika itp. załatwia się przed wejściem na teren TPN, jego dyrekcja nie ma żadnych kompetencji do tego aby organizatorom cokolwiek narzucać w tej kwestii. Już na terenie samego parku strażnik nie ma kompetencji do tego aby ustalać jakie umowy były zawierane między organizatorem a uczestnikami przed wejściem na jego teren, ani w żaden sposób kontrolować instytucji organizujących imprezę. Może interweniować wobec konkretnych osób (a nie „grupy”) w przypadku wykroczeń określonych w prawie: przebywanie w miejscach niedozwolonych, zrywanie roślin, kłusownictwo itp. Nie ma natomiast takiego wykroczenia jak chodzenie bez przewodnika po udostępnionym publicznie szlaku. Tak więc nie ma co w tej sprawie co interweniować ani dyskutować, tylko po prostu popukać się w czółko z politowania. A jak kto naiwny i da się na to nabrać, to już na to nic nie poradzimy.

    • Ależ skąd, Pan Dyrektor Skawiński jest poza wszelkimi podejrzeniami i wszelką krytyką ;) A wpisywanie w regulaminy nieważnych postanowień jest tak powszechną praktyką, że możemy mu ten jeden drobny grzeszek wybaczyć, dla zwiedzających nie ma on żadnych konsekwencji podobnie jak znacznie bardziej restrykcyjne i równie nieważne przepisy przewodnickie w innych parkach.

    • A czy ktoś z Panów widział dyr. Pawła Skawińskiego z grupą młodzieży szkolnej??? Owszem można go czasem myślę że max kilka razy w roku prowadzącego wycieczki przyrodnicze między innymi dla przewodników.

      Wiem, że to trudno zrozumieć, może to śmieszne, ale każdy z nas, niezależnie od regulacji czy deregulacji, źródeł dochodu itd. jest po prostu dumny z tego że jest przewodnikiem tatrzańskim.

      • Niestety nie wiem z czego ma być dumny. Że na jego usługi jest taki słaby popyt, pe nikt nie chce go wynająć dobrowolnie więc musi się narzucać takimi idiotycznymi zapisami w regulaminie? To jest duma, ale złodzieja który złupił turystę, w dodatku młodocianego. Wstyd!

        • Kogo jego???
          Mówiłem że Pan tego nie zrozumie.
          Przykro mi.
          Żyje Pan w innym świecie. Wyzywanie od złodziei sługusów histeryków że tylko przytoczę najgrzeczniejsze sformułowania – jest Pańską domeną.
          Jakoś nigdy nie słyszałem od moich klientów że jestem złodziejem łupiącym turystów.
          Dumny jestem z tego że wracają do mnie (do złodzieja się chyba nie wraca)
          Chyba że to dyrektor Skawiński ma być tym który łupi a tylko dzielny Pan MZ jak Janosik walczy o dobro tych którzy nie wiedzą, biedne robaczki, że trzeba się bronić.
          Dlaczego krzyku nie podnoszą rodzice i nauczyciele???
          Powtórzę jeszcze raz, bycie Przewodnikiem Tatrzańskim jest dla mnie czymś ważnym. Ostatnio zakończył się kurs i po egzaminie warto było zobaczyć dumne miny młodych ludzi którzy z sukcesem ten egzamin zdali. To też złodzieje???
          Słowo „przewodnik” jest dla Pana czymś obrzydliwym a przewodników należy „załatwić”. Czy nie tak?

          • Panie Grzechynka! Co Pan może wiedzieć? Otóż nauczyciele podnosili nie raz krzyk, że byli szykanowani przez przewodników wysługujących się służbami mundurowymi podczas prowadzenia wycieczek z uczniami w miastach i na szlakach turystycznych.

            Znam z pierwszej ręki relację mojej znajomej, którą wynajęty przewodnik górski wprowadził z grupą uczniów w jakieś chaszcze gdzie błądzili szukając właściwej drogi i wiele innych faktów wskazujących, że żyje Pan we własnym wyidealizowanym świecie.

            Jak nazwać grupę zawodową, która zapewnia sobie klientów nie poprzez doskonalenie swego profesjonalizmu, a za pomocą administracyjnego przymusu wyciąga od ludzi pieniądze? Złodzieje czy oszuści, to nie są jakieś niewybredne określenia.

      • @Andrzej Grzechynka – Proszę pomyśleć logicznie. Jeżeli Paweł Skawiński jest przedstawicielem grupy zawodowej przewodników tatrzańskich, to wydając zarządzenie napisane specjalnie pod interes własnego środowiska przewodnickiego, postąpił wyjątkowo nieuczciwie wobec części polskiego społeczeństwa, korzystającej z publicznie dostępnych szlaków turystycznych na zarządzanym przez niego terenie. Zrobiło to w dodatku wbrew stanowisku instytucji zajmujących się turystyką młodzieżową, m.in. MEN, które zapewniało, że przepisy resortowe są wystarczające i organizatorzy sami potrafią zadecydować o sposobie zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom wycieczek i w sytuacjach tego wymagających wynajmują przewodnika.

        • Dyrektor Skawiński jest dyrektorem TPN. Przewodnikiem jest tak samo jak i ratownikiem (czy czytał Pan ten artykuł który Pan linkował?)
          Nie uprawia tego zawodu. Nie żyje z tego. Wiem że łatwo jest się uchwycić takiego argumentu ale niech mi Pan wybaczy, ta argumentacja świetna byłaby w Fakcie.
          Jeżeli zrobił coś jako dyrektor to będzie się pewnie z tego tłumaczył – swoją drogą nie wiem czy zauważył Pan kto jest podpisany pod tym zarządzeniem?
          Jeżeli działa zgodnie z prawem to walczcie Panowie o zmianę prawa (może się Wam uda) a nie atakujcie człowieka.

          • Panie anonimie ale walka o zmianę prawa została już dawno wygrana. Nie ma „obowiązku przewodnickiego” w PRAWIE polskim. A regulamin TPN to nie prawo (narzucone wszystkim) tylko propozycja umowy między równorzędnymi partnerami park – klient na której elementy można się nie zgodzić. Proszę przeczytać moje wcześniejsze notki na tem temat.

          • Nie ma znaczenia, że dyrektor Skawiński nie utrzymuje się z przewodnickiego zarobkowania. Tak jest w przypadku większości przewodników, że to zajęcie dorywcze, wybitnie sezonowe, a ich stałe źródło utrzymania jest inne. Natomiast jako dyrektor przedsiębiorstwa państwowego, jakim jest TPN, odpowiada za sposób w jaki zawierane są umowy z jego klientami.

            cytat: „W Kodeksie cywilnym jest lista 23 rodzajów postanowień, które uznane zostały za niedozwolone – jednak należy pamiętać, że nie jest to lista kompletna. Niedozwolonymi postanowieniami umownymi są przede wszystkim takie postanowienia, które:
            (…)
            7) uzależniają zawarcie, treść lub wykonanie umowy od zawarcia innej umowy, niemającej bezpośredniego związku z daną umową (…)” źródło cytatu > http://www.eurogospodarka.pl/prawo/niewazne-zapisy-twojej-umowy

            Czyli niedozwolone jest uzależnianie umowy na wstęp do TPN, zawartej na podstawie wykupionego biletu wstępu, od zawarcia innej umowy z prywatnym podmiotem świadczącym usługi przewodnickie. Jasne? Jasne.