Łzy Dariusza Jońskiego

Orwellowską propagandę SLD-owców komentowałem już tutaj i tutaj, a dziś właśnie widzę że poseł Dariusz Joński dumnie zamieścił na swojej stronie mowę sejmową z 4 kwietnia, o tym jakie plagi egipskie spadną na nas po deregulacji. Twierdzi: „Teraz pojawią się osoby coś wiedzące, ale zupełnie niewtajemniczone, których weryfikacja na rynku pracy może być okupiona łzami wielu osób, ich klientów.” Normalnie aż zapłakałem z wzruszenia. Zastanawiam się ile razy płakał on sam, przecież w codziennym życiu na każdym kroku korzysta się z usług osób wykonujących odpowiedzialne, acz nieregulowane zawody. Nie śledzę jego prywatnego życia, nie wiem kiedy chodzi do mechanika albo masażysty, ale od tego mamy – odgrywające czasem całkiem pożyteczną rolę tabloidy. W październiku 2012 Super Ekspres relacjonował wizytę posła w Łódzkiej Manufakturze, gdzie wraz z żoną Kubanką pozwolił sobie na lunch w restauracji sushi. Panie pośle, stołuje się Pan w restauracjach, jak Pan może, przecież tak odpowiedzialne i ważne dla zdrowia Pana rodziny przygotowywanie  posiłków  może wykonywać, cytuje Pana słowa: „chuligan, któremu ledwie udało się w życiu skończyć podstawówkę, bo na więcej nie miał ochoty”.

Tak, zawód kucharza jest w Polsce nieregulowany. Może go wykonywać każdy. Nikt nie wydaje państwowych certyfikatów kuchty z orzełkiem i podpisem Marszałka Województwa. Proszę więcej nie popełniać takich gaf. Ma Pan do wyboru: 1. Przestać chodzić do restauracji 2. Uregulować zawód kucharza (były próby w 2007, nie wyszło) 3. Wyemigrować do kraju gdzie jest to zawód regulowany. W Europie – sprawdziłem, niestety tylko do wyboru Węgry albo Islandia. Na Węgrzech rządzi Orban i jest strasznie. Na Islandii zimno i deszczowo, żonie Kubance się nie spodoba. To może jednak do ojczyzny teściów? Regulación o la muerte! Bilety mogę załatwić ja, właściciel biura podróży, “coś wiedzący ale zupełnie nie wtajemniczony”.

Możliwość komentowania jest wyłączona.