Poczta akcyjna – przymus w parkach nie przejdzie!

Odejdźmy chwilowo od polityki a skupmy się na praktyce. Sezon turystyczny coraz bliżej, wiele wskazuje na to ża mafijki przewodnickie, zwłaszcza te pod Tatrami, będą kąsać niczym komary w czerwcu na biebrzańskich mokradłach. Ale też obywatele są na różne ich sztuczki coraz bardziej odporni. Otrzymuję coraz więcej maili i telefonów. Pan Janusz napisał do mnie:

…chciałbym zapytać zanim wyjdę z grupą uczniów do Morskiego Oka i Doliny Strążyskiej czy mam obowiązek korzystania z usług  przewodnika?  Nie są to trudne wycieczki (…) nikt nie jest mi w stanie podać konkretnej ustawy, która mówi, że jest taki obowiązek. Oczywiście wszyscy szefowie Parków chóralnie twierdzą, że muszę mieć, w przeciwnym razie narażam się na poważne konsekwencje finansowe. Czy dyrektor któregokolwiek z Parku w naszym kraju swoją wewnętrzną ustawą może mi narzucić przed wejściem przewodnika? Będąc w Zakopanem 4 dni i chodząc tylko po dolinkach z wynajętym przewodnikiem to kwota za ich usługi jest jak z kosmosu. Nie jestem oszołomem i w wyższe partie gór bez przewodnika z grupą się nie wybiorę ( nawet w lecie ) ale przy tego typu turystyce jest to przesada.

Wytłuściłem o „kwotę z kosmosu” żeby było jasne o co w całej batalii im chodzi. A bochen do podziału coraz mniejszy – Zakopane od co najmniej dwóch lat  notuje spadek przyjazdów. Dotyczy to nie tylko narciarzy ale i wiosenno-letnich wycieczek szkolnych, o czym czytałem gdzieś w czerwcu zeszłego roku. I jeszcze Pan Janusz dodaje:

Rozmawiałem dzisiaj z Panią z Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie, która powiedziała, że nie ma zapisu mówiącego jednoznacznie o zatrudnieniu przewodnika na czas wycieczki. Ale powiedziała również, że dyrektor parku może wydać wewnętrzny zapis, zakazujący wejścia grupom młodzieży bez przewodnika nie podając konkretnej ustawy, z której może skorzystać.

Taa, „grupom”. Zastanawiam się, kiedy urzędniczki jak ta Pani z UM albo Pani Dalbiak z ministerstwa przestaną wreszcie stosować koszmarne skróty myślowe. Nie ma takiego podmiotu prawa jak „grupa” czy „wycieczka”. Nie można „ukarać grupy” ani „nakazać czegoś grupie”. Przepisy obowiązują konkretnych obywateli. A co do powyższych zapytań krótki poradnik – przypomnienie:

1. Służby Parku są od przeciwdziałania konkretnym aktom np. wandalizmu czy kłusownictwa a nie muszą wiedzieć jaka jest forma organizacji ani jakie istnieją relacje między członkami przyjeżdżających wycieczek – to są prywatne sprawy obywateli. Oni oczywiście liczą na to że powaga munduru i strażą przed władzą skłonią ludzi do zwierzeń typu – to jest wycieczka z takiej i takie szkoły itp. A oni wtedy – to wyskakiwać z kaski i marsz po przewodnika. Proszę się nie dać prowokować, odmawiać odpowiedzi na  tego rodzaju ingerujące w prywatność pytania.

2. Park narodowy nie wydaje żadnych „wewnętrznych ustaw”!!! Park to nie jest ciało ustawodawcze tylko firma zarządzająca terenem. Regulamin parku ma taką samą wagę jak regulamin kąpieliska czy wesołego miasteczka. Odsyłam to mojego tekstu z października 2012. Wszelkie przewinienia które są określone prawem państwowym np. zrywanie chronionych roślin są łamaniem prawa. Natomiast niedostosowanie się do zapisów będących radosną twórczością dyrektora parku, nie jest łamaniem prawa tylko niezgodą na jakiś punkt umowy pomiędzy klientem (turystą) a oferentem (zarządcą obiektu). Nie można za to ukarać żadnym mandatem, tak jak szef nocnego lokalu nie może ukarać finansowo kogoś np. za brak krawata.

Reasumując po raz kolejny – w chwili obecnej nie istnieje legalna możliwość zapisania w regulaminie „wybiórczego obowiązku przewodnickiego”  na publicznie dostępnych szlakach i obszarach parku narodowego. Zapisy takie jeśli są – są niedozwolone, i mogą być uznane za praktykę naruszającą zbiorowe interesy klientów. I to właśnie zarząd parku a nie turysta nie mający ochoty płacić „kosmicznych sum” przewodnikom naraża się na „poważne konsekwencje”.

Proszę pisać, relacjonować, dzwonić na antymafijne pogotowie 604 446233

2 Komentarze