Wybiórcza poprawność Magdaleny Środy

Wyrok w sprawie „krzyża w Sejmie” sędziny Alicji Fronczyk można uzasadnić (…) dość powszechnym lekceważeniem konstytucji pisze Magdalena Środa

w najnowszym felietonie pt. „Pomidorowa pod Krzyżem”, pomstując na fakt, że władze publiczne nie zachowują bezstronności w sprawach religijnych, do czego zobowiązuje je artykuł 25 konstytucji.

Sam w tej sprawie prezentuję poglądy dość podobne, ale akcja „Wolne Przewodnictwo” jest społeczna i apolityczna, i nie zamierzam ich tu prezentować. Trudno jednak nie zauważyć pewnej prawidłowości. Choć wolność uprawiania zawodów, wolność gospodarcza itp. nie jest bynajmniej zapisana w Biblii, to właśnie środowiska prawicowe, konserwatywne, przywiązane do tradycyjnej religijności są w awangardzie walczących o deregulację. Z kolei tzw. lewica, gębami Kalisza i Jońskiego deregulacji się ostro przeciwstawia, broni interesów mafii i korporacji zawodowych, ukazując wredną twarz niereformowalnego betonowego komucha i antywolnościowca. Pomimo że, jak już pisałem, nawet mocno radykalne frakcje lewicowe w Niemczech walczą dokładnie po drugiej stronie barykady. Może, Pani Magdaleno, przypomni Pani swoim czytelnikom, i przede wszystkim politykom, z którymi Pani sympatyzuje, że wszelkie regulacje zawodowe, wprowadzone głównie przez rządy SLD, drastycznie łamią art 31. ustęp 3 Konstytucji? Od miesięcy bardzo dużo pisze o tym blog deregulacja.blogspot.com.

Rozumiem że nadmierna obecność religijnych symboli w przestrzeni publicznej może kogoś denerwować. Musi Pani jednak przyznać, że  po ulicach nie grasują patrole świętej inkwizycji, nakazujące wszystkim przechodniom padać na kolana przed krucyfiksami. Chodzą natomiast patrole tych, którzy zabraniają bez „państwowego papierka” opowiadać o zabytkach, także religijnych. Łamiąc dodatkowo art 54 Konstytucji, ten o wolności słowa.

Przeszkadza Pan krzyż w Sejmie, a nie przeszkadza to, że jakiś były orbisowski bezpieczniak, tym razem nie z legitymacją SB ale z papierkiem z Urzędu Marszałkowskiego, jak dawniej inwigiluje ludzi na ulicach, podsłuchuje rozmowy, następnie wszczyna awantury i z asystą policją wystawia mandaty za opowiadanie o mieście? Jak czytam „Dawniej obrona krzyża była aktem pewnej odwagi przeciwko ateizowanemu państwu”. Również i dziś trzeba mieć dużo determinacji i odwagi aby walczyć z zawodowymi mafiami i neokomunistycznymi urzędnikami. Niechby i pod tym starym, dobrze sprawdzonym symbolem.

Możliwość komentowania jest wyłączona.