Pałacu Kultury, nie pajacuj!

Gdy byłem w Warszawie wpadł mi w ręce artykuł „Licencjonowane wariacje z pałacem”. Szybko znalazłem w sieci kolejne doniesienia – np. tutaj, tutaj czy tutaj a na oficjalnej stronie PKiN błędną informację prawną, jakoby za komercyjne wykorzystanie „wizerunku” (sic!) należało płacić. Do tego magistraccy urzędnicy planują podobną „ochroną” objąć kolejne co atrakcyjniejsze budowle Warszawy.

Wielokrotnie na tym blogu piętnowałem radosną legislacyjno-interpretacyjną twórczość państwowych czy samorządowych urzędników, jak np. próby uprawiania politycznej cenzury przewodników turystycznych (tutaj i tutaj) czy też stosowanie nielegalnego przymusu zakupu  usług (tutaj) ale to o czym teraz piszą warszawskie media przekracza wszelkie wyobrażalne pojęcie. I co gorsza piszą, publikują wypowiedzi hochsztaplerów bez cienia krytycznej analizy czy fachowego komentarza.

Konieczność płacenia zarządcom publicznych budowli za publikacje ich zdjęć w celach komercyjnych… Byłby to koszmar dla każdego organizatora turystyki, który zdjęć takich umieszcza setki w katalogach wycieczkowych ofert. Oczywiście to nonsens, bo „ochrona wizerunku” w polskim prawie autorskim dotyczy wyłącznie żyjących osób, a ochrona znaku towarowego – tylko w jego konkretnej, opatentowanej treści (jak np. w przypadku PKiN – grafik) i w kontekście oznaczania sprzedawanych produktów. Publikacja widoków publicznych i ich twórczych remiksów żadnej zgody ani opłat nie wymaga, co szczegółowo wytłumaczyła jedna z kancelarii na przykładzie Stadionu Narodowego. Zaś próba urzędniczego zakazu umieszczania ich „w niewłaściwym kontekście” to po prostu kolejne zakusy na uprawianie konstytucyjnie zabronionej cenzury.

Niestety z tego co czytam wynika, że proceder trwa już jakiś czas a wielu ignorantów kupiło ściemę. Na przykład pewne duże wydawnictwo. Jeśli to prawda co czytam, że ponieśli jakieś koszty to sorry – ale mogą zmienić nazwę na „Frajer i ferajna”. Cóż, skoro wszyscy tylko pusto dywagują, i się boją a nikt nie działa – postaram się zrobić małą prowokację. Właśnie wysyłam do Zarządu PKiN list następującej treści:

Szanowni Państwo,

Z zainteresowaniem przeczytałem informację o „wykorzystaniu wizerunku Pałacu Kultury” jak też Wasze wypowiedzi prasowe na ten temat. Z przykrością stwierdzam że są one błędne.
Osobiście – jako właściciel małego biura turystycznego „wykorzystuję wizerunek” administrowanego przez was budynku w celach jak najbardziej „komercyjnych czy zawodowych” czyli reklamowania wycieczek do Warszawy - link1 link2 link3

Nie zamierzam jednak płacić ani w jakikolwiek sposób konsultować z Wami sposobu publikacji moich  zdjęć wykonanych w miejscach publicznych.
Informuję jednocześnie, że rozpowszechnianie takich błędnych informacji w celu wzbogacenia się jest nieuczciwą praktyką rynkową w rozumieniu Ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym z dnia 23 sierpnia 2007 r. (tekst jednolity Dz.U. 2007 nr 171 poz. 1206). Zgodnie z Art. 12. 1. tej ustawy, jako konsument którego interes został zagrożony, żądam zaniechania tej praktyki i złożenia publicznego oświadczenia o błędnej interpretacji prawa technicznego i autorskiego. Wspomniana strona internetowa winna być usunięta albo treść na niej poprawiona. W szczególności, aby nie wprowadzać konsumentów w błąd, nie powinna się na niej znajdować fotografia budynku, tylko rzeczywiście zastrzeżone znaki towarowe.

Z poważaniem – Maciej Zimowski, właściciel biura bird.pl

I tyle mogę zrobić ja jako ten, którego „interes został jedynie zagrożony”. Natomiast ci którzy rzeczywiście mieli problemy, mogą zgodnie z Art. 12. 1. 4. wspomnianej ustawy zażądać naprawienia wyrządzonej szkody i zwrotu niesłusznie pobranej kasy.

A już zupełnie rozbawiła mnie wypowiedź Dyrektora Biura Prawnego PKiN Jacka Nyca: „Odmówiliśmy też studentom, którzy z Pałacu chcieli zrobić w internecie kurczaka. Wizerunek gmachu ma być pozytywny.” Kiepski ze mnie grafik, ale spróbuję na szybko zrobić z Pałacu ptaka, którego uwielbiam w szczególności:

A zdolniejszych artystów zapraszam do publikowania kolejnych remiksów!

10 Komentarze

    • Powiem tak – działania PKiN są oczywiście naganne, ale w tym wszystkim jeszcze – że tak powiem najbardziej wytłumaczalne – no starają się zarobić jak mogą…

      Gorsze jest zachowanie:
      1. Mediów które nagłaśniają farmazony i nie próbują tego sprawdzić, zasięgnąć fachowych ekspertyz
      2. Frajerów którzy płacą :)

  1. Masakra – ale w tym kraju już nie mnie chyba nie zdziwi – wszędzie tylko wymyślają co zrobić, żeby ludziom zabrać jak najwięcej;-/

    • Niestety ale problem leży tutaj w tym, że ci którym chce się coś zabrać nie znają swoich praw i wychodzą na frajerów.
      Ale mam nadzieje że magistrat coś z tym zrobi i będą przeprosiny i tłumaczenia.

  2. Dochodzi do tego jeszcze taka kwestia – po co PKiN właściwie rejestrował te swoje logo-graficzki jako „znak towarowy”??? Po co zgłaszał to do urzędu patentowego?
    To tak jakby ktoś mieszkający na kompletnie suchej pustyni ubezpieczał się od zalania przez powódź.
    Znak towarowy jest po to aby ktoś produkujący towar handlowy typu czekolada, proszek do prania, żarówki itp. odróżnił go od produktu konkurencji. Bo bez tego znaku towar ów byłby trudno odróżnialny. I po to jest jego ochrona, bo bez niej odróżnić ewentualną podróbkę od oryginału trudno.
    Ale przecież nikt nie pomyli PKiN z innym budynkiem. Nie stoi obok niego 5 identycznych budynków (brrr…) od których trzeba się odróżnić unikalnym znakiem. Żaden konkurencyjny biurowiec, teatr itp. nie będzie kradł logo i sygnował nim swoich imprez, swoich ofert najmu itp. podszywając się pod pałac Kultury. To jakiś absurd.
    Ewidentnie zrobiono to na zasadzie – powiesimy sobie jakiś tam patent i będziemy straszyć że nie wolno wykorzystać „wizerunku”. Czyli to nadużycie i nieuczciwa praktyka była niejako od początku wpisana w logikę działania.