Antyspołeczny amok SLD

Towarzysze z SLD nie na żarty zaczęli walczyć. Z racji, że są najmniejszą siłą w parlamencie media interesują się nimi słabo, trzeba sporo się natrudzić aby coś na ten temat wyszperać. Wczoraj znalazłem takiego newsa na tvn24.pl - aż podskoczyłem z wrażenia. Obrazkiem w deregulację… Ależ się dzieje.

I niby wszystko w porządku, jedni za drudzy przeciw, tylko jest jednak kilka „ale…”

Po pierwsze – kampania jest tak prymitywna że jej wyśmianie będzie proste – już wczoraj na tym blogu pojawiły się przeróbki „złowieszczego obrazka”.

Po drugie – towarzysze chyba nie wiedzą, że deregulacja cieszy się sporym poparciem społecznym. Nawet jeśli wszyscy przewodnicy, notariusze, trenerzy itp. jak jeden mąż zagłosują  na SLD, będą wciąż garstką wobec masy tych, którzy na liberalizacji rynku skorzystają. Nigdy jeszcze żadna partia nie wygrała wyborów pod hasłem zwiększania biurokratyzacji czy utrudniania dostępu do zawodu. Ustawy regulacyjne wprowadzano chyłkiem i po cichu, bez żadnych społecznych konsultacji. Potem obywatel budził się z przysłowiową ręką w nocniku, z szokiem dowiadując się że np. nie może spokojnie oprowadzić prywatnych znajomych po krakowskim rynku, bo grozi mu za to wściekły atak trójki przewodników wspieranych przez straż miejską, w najlepszym wypadku publiczny lincz, pogróżki, atakowanie pytaniami o sprawy prywatne („gdzie pani mieszka, ile pani zarabia…”) straszenie mandatami i wręczanie protokołów kontroli – tak jak to się przydarzyło Marii Kantor w sierpniu 2009.

Po trzecie i najważniejsze – owszem, można budować kapitał polityczny na niepopularnych tezach, popieranych przez mniejszość, za to uważanych za słuszne i nowoczesne. Ale tu jest niestety potężny zgrzyt. Bo SLD usiłuje przedstawić się jako nowoczesna lewica, walcząca o więcej wolności w takich dziedzinach jak polityka narkotykowa, prawa mniejszości seksualnych, relacje państwo – kościół, aborcja itp. chyba zapominając że rządy krajów ukazywanych za wzór postępowości i liberalizmu, są jednocześnie przeciwne  nadmiernym regulacjom zawodowym, a już nie ma mowy żeby licencjonować tam np. zawód  przewodnika. Pod tym względem SLD-owcy naśladują politykę krajów skorumpowanych, totalitarnych czy i paternalistycznych, czyli dokładnie zaprzeczają sami sobie. Już nie mówiąc o tym że jest to w naszych warunkach jest to zwyczajne przywracanie komuny, czyli konserwowanie obrazu SLD-owca jako niepoprawnego betonowego neokomunisty.

To tyle na dziś. Jutro i pojutrze będę na Forum w Warszawie. Zapraszam do rozmów, kontakt ze mną 604 446233. Na facebook.com/wolneprzewodnictwo wrzucę też coś od czasu do czasu.

1 Komentarz