Zakneblować Daniela Odiję!

Przypomnę że dokładnie rok temu (patrz notka z 12 grudnia 2011), Elżbieta Wyrwicz, Z-ca Dyrektora Departamentu Turystyki  MSiT

powołując się na – także i dziś -  obowiązujące zapisy prawne, stwierdziła, że treści wypowiadane turystom zagranicznym przez przewodników muszą być kontrolowane przez urzędników państwowych, ponieważ: „Pozostawienie bez nadzoru osób będących tak silnym przekaźnikiem wiedzy niesie za sobą ryzyko budowania błędnego, czasem wręcz szkodliwego wizerunku Polski i Polaków. Zaś dbanie o wizerunek, prawdę historyczną i poprawne rozumienie zagadnień społeczno-kulturowo-historycznych przez obywateli naszego i innych państw leży w interesie państwa polskiego.”

Wczoraj polski (?) pisarz Daniel Odija

pochwalił się na facebooku, że jego książka „Ulica” została przetłumaczona na język niemiecki,

od września sprzedaje się dobrze na tamtejszym rynku i zbiera świetne recenzje, jak na przykład ta w Berliner Zeitung, gdzie uznano ją wręcz za najważniejszą polską powieść ostatniego dziesięciolecia!

O czym jest to „dzieło” i jak przedstawia Polskę i Polaków? Jak „zachwala” jej wydawca – jej bohaterami są wyłącznie „Bezrobotni, robotnicy najemni, zwyczajne lumpy, żebracy, chuligani, ich matki, żony i kochanki, prostytutki.” A w pierwszej z brzegu znalezionej polskiej recenzji czytamy: „każdy jest bowiem mniej lub bardziej zaawansowanym alkoholikiem, prawie każdy pije, no chyba, że ma wszyty esperal. (…) Na ulicy znane są siostry Cebulowe, dające każdemu i o każdej porze. Oprócz nich poznamy również Żabę, który dorobił się na kradzieżach w Niemczech oraz Muchę – najbardziej szerokiego w barach mieszkańca, do którego nikt nie podskoczy, a jeśli nawet, to będzie tego żałować do końca życia. (…) Język książki wzbudza niekiedy obrzydzenie, bo czytając „zalatywało od niego sfermentowanymi jabłkami, suchym wapnem, mieszaniną zgniłego ścierwa i wyżartych kwasem szmat” może rzeczywiście człowieka zebrać na wymioty. A to jeden z lżejszych tego typu opisów”.

Słowem konserwacja najgorszych, i najpodlejszych stereotypów – Polak to brudas, nierób, złodziej i rozbójnik, Polka to tania dziwka. A przecież Daniej Odija nie mówi do grupki osób w autokarze, tylko wspomagany potężnymi koncernami medialnymi sprzedaje swoje pożal się Boże wypociny tysiącom Niemców! I leję wodę na młyn polakożercy Haralda Schmidta i innych autorów złośliwych Polenwitze.

Czy w interesie państwa polskiego leży budowanie tak szkodliwego wizerunku i niepoprawne przedstawianie „zagadnień społeczno-kulturowo-historycznych”?  dlaczego „tak silny przekaźnik wiedzy” pozostaje bez nadzoru i nie został np. objęty zakazem druku?  Proszę o natychmiastową interwencję w tej sprawie stosownych organów państwa!

2 Komentarze

  1. Podpisuję się pod tą notkę. Państwo powinno dbać o dobre imię naszego kraju, monitorować na bieżąco takie sprawy i podejmować od razu odpowiednie kroki.

    • Te „odpowiednie kroki” to po prostu zmiana Konstytucji i zniesienie zapisów o zakazie cenzury oraz przywrócenie zlikwidowanych instytucji kontrolujących i wydających stosowne zezwolenia na publiczne przekazywanie informacji.