Pamiętnik licencjonowanej pilotki

Dziś wpis nieco lżejszego kalibru. Przedstawiciele PFPiP i innych pilockich stowarzyszeń biadolą o tym, jak to się obniży standard usług pilockich po wprowadzeniu deregulacji. A jak wygląda obecnie? Poczytajmy, jak o tym relacjonują sami przedstawiciele owego zawodu. Na przykład Joanna Szczepaniak, autorka bloga „Pani pilot bloguje” (vsp.blox.pl). Dostęp do tego bloga jest obecnie zahasłowany, ale jak wiadomo – co raz zostało opublikowane w internecie – zostanie w nim na wieki i umiejętnie używając usługi google cache…

…bez problemu przeczytamy wszystkie wpisy. Na przykład ten z 2. lutego 2011:

„k***a nie chce, nie chce mi się k***a… No i ch*j. I mam to w d**ie oraz oczy mi wypadają, mentalnie rzygam, realnie z przyjemnością bym się upiła.”

Tu wyjaśnienie: Używam na swoim blogu wielu dosadnych sformułowań, są jednak pewne granice, dlatego wygwiazdkowałem co wulgarniejsze słowa (w oryginale wpisane są w całości).

Oczywiście blog ów nie jest tylko zapisem stanów świadomości autorki, ale jak najbardziej dokumentacją zawodowych doświadczeń. Wpis z 6.10.2011:

„Wróciłam ze zlecenia (czas jakiś temu, co by nabrać anonimowości). Nie ważne gdzie. Miałam w grupie stado buraków. Dosłownie BURAKÓW!!!”
„Nosz… Przecież to nie była Grecja i nie trza było tłumaczyć, że papier z resztką tego co wyleciało wcześniej z d**y to raczej do kosza obok muszli, a nie do muszli…”
„Otóż… To miasto ma obwodnicę… Cóż… Wiem to i ja, ale debil z tyłu, który nie ma pojęcia o robieniu turystyki zawsze musi wtrącić swoje 3 grosze. Nie wspominając o tym, że… do k***y nędzy… firmom przewozowym za kilometr się płaci, a nie za zużyte paliwo, jak myślą niektórzy turyści.”

No ale cóż, mam tego orzełka na legitymacji więc mi k***a ch**u nie podskoczysz!

Wcześniej, blogująca pilotka Szczepaniak podsumowała rok 2010 jako „wyjątkowo wk**wiający zawodowo i prywatnie” a to co ją wk… najbardziej to m. innymi:

„DZIECI. Zwłaszcza w wieku gimnazjalnym. Nie wiem czy MEN planuje jakąkolwiek reformę edukacji, ale powinien… Bo rośnie nam potencjał wieprzowy… Z takim bydłem nigdzie się nie da jeździć (…)”
„GRECJA. Bo to brudny, brzydki i przereklamowany kraj, do którego nie lubię pilotować i zrobię to po raz kolejny, tylko za podwójną stawkę”

To i tak wszystko stosunkowo łagodne, wobec „Listu otwartego”  do w d… j… klienta, pozwolę sobie więcej wulgaryzmów nie cytować, jak ktoś ma mocne nerwy, niech zajrzy tutaj.
Nie wiem jak inni, ale ja nie mam ochoty płacić „podwójnej stawki” chamstwu. Niestety z podobnymi przypadkami wśród tzw. licencjonowanych przewodników (pilotów z tzw. państwową licencją staram się w ogóle nie zatrudniać) spotkałem się wcześniej, niektóre przypadki opisując. „Dochodzę do wniosku, że wśród moich klientów jest coraz więcej idiotów” pisała Joanna Szczepaniak w listopadzie 2010. A może było ich więcej wśród tych, którzy wymyślili ograniczenia w dostępie do zawodu?  Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że zawód powinien być zderegulowany?

P.S. Dyskusja nad pamiętniczkiem także na serwisie wykop.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.