TPN kontra nauczyciele – show must go on!

A teraz zapraszam Państwa na kolejny odcinek serialu martyrologiczno-humorystycznego  pt. „Obrona przymusu przewodnickiego w Tatrach”

Streszczenie poprzedniego odcinka:  W maju br. Dyrektor TPN Paweł Skawiński za pośrednictwem mediów oznajmił, że cyt: „wycieczki mają obowiązek znajdować się pod opieką przewodnika tatrzańskiego” i „zapowiedział, że „po wygaśnięciu rozporządzenia o obowiązku przewodnickim, ponownie wprowadzi ten przepis. – To będzie zarządzenie dyrektora parku, który też ma prawo regulować ruch turystyczny”. Mój ówczesny komentarz do przeczytania tutaj.

Wspomniane rozporządzenie wygasło (według ministerialnej interpretacji) 16. października i… pomimo wcześniejszych deklaracji Pan Dyrektor nie wprowadził swoim zarządzeniem owego przepisu,  dziś TPN jest jednym z niewielu parków narodowych w Polsce w którym go nie ma. To dobry i ważny sygnał przede wszystkim dla dyrekcji innych parków (tak górskich jak i nizinnych) które różnorako sformułowany „przymus przewodnicki dla grup zorganizowanych” od lat w regulaminy wpisują. Widać nie na darmo były moje – zarówno pismo z listopada 2011, jak i kolejne blogowe publikacje i polemiki. Domniemam, że dyrekcja przyjrzała się dokładnie stronie prawnej zagadnienia i odkryła to samo, o czym pisałem niedawno – że ustawa o ochronie przyrody nie daje aż takich uprawnień, aby wybiórczo nakładać na zwiedzających dodatkowe obciążenia.

Ale całkiem broni nie złożono, nie nie, serial musi trwać. Jak wynika z tego pisma

(upublicznionego na spotkaniu przewodnickim, całość obrazka tutaj) o wprowadzenie przymusu przewodnickiego do prawa państwowego poproszono tym razem… „Minister Edukacji Krystynę Szumalis„. Co prawda nasza Minister od szkół nazywa się Szumilas, ale kto by się tam przejmował (podobnie jak nieistnieniem sądów grodzkich) takimi szczegółami.

Nie wiem niestety czy to dobry adres, jeszcze we wrześniu Minister Szumilas wstawiała się za rodzicami nie chcącymi płacić różnych „haraczy” na komitety rodzicielskie itp., wątpliwe aby z entuzjazmem wprowadzała nakaz płacenia haraczu przewodnikom-figurantom. Organizację wycieczek szkolnych (i to tylko takich pod egidą placówki oświatowej a nie całość młodzieżowego ruchu turystycznego) reguluje Rozporządzenie z 2001 r., (a także w sprawie bhp z 2002) – to bardzo ogólne dokumenty, trudno wyobrazić sobie aby dodawano do nich szczegółowe zapisy dotyczące akurat „górskich parków narodowych” – po to jest właśnie ustawa o bezpieczeństwie w górach. A o bezsensie regulowania turystyki „tylko dla młodzieży” pisałem tutaj.

Z jednej strony TPN chce pokazać jaki to jest nowoczesny i wprowadza na swoim terenie elektroniczne przewodniki na smartfony, z drugiej – wysyła takie żenujące pisma. Skoro dany szlak jest upubliczniony, może wejść nań każdy turysta po zakupie biletu, to jeżeli nauczyciel z grupą podopiecznych miałby obligatoryjnie płacić za dodatkową asystę – uznajemy wszystkich nauczycieli za debili nie potrafiących zachować się w górach. Z zasady jestem przeciwny używaniu w dyskursie złośliwych prztyczków ad personam, ale tym razem nie wytrzymam i retorycznie zapytam – może ten Skawiński ma jakiś uraz z dzieciństwa, np. był bity rózgą przez złego belfra, że teraz musi się tak odgrywać na nauczycielach, co roku przed sezonem wycieczkowym straszyć ich „mandatami” i „sądami grodzkimi”?

Na wszelki wypadek wysłałem Pani Minister relację z drugiej strony:

List do Minister Edukacji Narodowej

Tak czy owak warto śledzić jak to się dalej potoczy – w kontekście wyrażanych często (i moim zdaniem niesłusznie) obaw, że zniesioną regulację państwową zastąpią różne dzikie regulacje lokalne.

Możliwość komentowania jest wyłączona.