Minister Gowin o instruktorach nurkowania

A teraz przypomnijmy i przypominajmy jeszcze po wielokroć słowa Ministra Gowina (w stenogramie 25 posiedzenia Sejmu na stronach 209-210)  w których tak pięknie broni wolnego rynku usług i rozsądku Polaków:

„Wielu z państwa wyraża obawę, czy na przykład poszerzenie dostępu do zawodu trenera, ale też innych zawodów nie obniży jakości usług albo wręcz nie zagrozi zdrowiu czy życiu klientów, odbiorców tych usług. Proszę państwa, trudno wskazać zawód bardziej bezpośrednio wiążący się z zagrożeniem dla życia klienta niż zawód instruktora nurkowania. A tak się składa, że ten zawód jest zawodem nieregulowanym ani w Polsce, ani nigdzie indziej. I jakoś nie słychać o tym, żeby Polacy masowo tonęli podczas lekcji instruktażu nurkowania. Dlaczego nie słychać? Dlatego że reguluje to rynek, o którym tutaj z lewej strony słyszałem tyle krytycznych uwag, i reguluje to zdrowy rozsądek Polaków. W jaki sposób? Ano w taki, że teoretycznie rzecz biorąc, instruktorem nurkowania może być każdy z nas, nawet jak nie umie pływać, z formalnego punktu widzenia. Ale w praktyce klienci zachowują się w sposób racjonalny, szukają ludzi, którzy mają potwierdzone kwalifikacje. Jest dobrowolny międzynarodowy certyfikat, którego zdobycie jest niezwykle trudne. Jeżeli ktoś ma ten certyfikat, to znaczy, że jest naprawdę wybitnym instruktorem nurkowania. I to właśnie ci instruktorzy nurkowania znajdują klientów. Jestem przekonany, że tak będzie też z certyfikowanymi pośrednikami nieruchomości, zarządcami nieruchomości itd., pod warunkiem że certyfikaty, które będą nadawać ich korporacje, dobędą sobie renomę poświadczoną jakością pracy osób posiadających te certyfikaty.”

Dlaczego więc pod wodę wybrać można się, zdaniem Pana Ministra z nielicencjonowanym instruktorem, a aby zabrać kogoś na spacer  po polskich górach, trzeba być koncesjonowanym przez Państwo? Bo jak uzasadniała Elżbieta Wyrwicz na posiedzeniu komisji 26.04. br:

„W przypadku przewodnika turystycznego, górskiego regulacje zostaną utrzymane z uwagi na zależność bezpieczeństwa, zdrowia i życia turystów w górach od rzetelnej wiedzy o topografii, zasadach bezpieczeństwa poruszania się po obszarze górskim, istniejących tam zagrożeniach, umiejętności udzielenia pierwszej pomocy i postępowania w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa zdrowia i życia turystów.”

Poruszanie się pod wodą powoduje nie powoduje „zagrożeń zdrowia i życia” uzasadniającą kontrolę państwa nad szkoleniem kadr, a spacerek na świeżym powietrzu, tyle że w „terenie pofałdowanym” już tak? Proszę się nie ośmieszać! Powoli wypływają na wierzch kolejne szczegóły tego bezczelnego szwindlu, typowej tzw. „wrzutki” dokonanej na samym początki tworzenia projektu ustawy przez tych, którym grozi utrata zysków z dopuszczania do zawodu nowych kandydatów. Liczyli pewnie że „nikt się nie skapnie” a przewodnictwo nie będzie przedmiotem wielkiego zainteresowania. Powołana Komisja Nadwyczajna pod przewodnictwem A. Szejnfelda powinna zająć się tym w pierwszej kolejności!

Możliwość komentowania jest wyłączona.