A ja nie chcę czytać bzdur

Czy całe miasto Kraków nie ma na głowie ważniejszych problemów od tego, że mała grupka lokalnych przewodników-pasożytów może stracić łatwy chleb wynikający z przymusu kupowania ich niechcianych usług? Takie wrażenie może odnieść każdy, kto kupi dziś tutaj Gazetę Wyborczą. W miejscowym dodatku na czołowej stronie, na pierwszym miejscu wielkimi literami straszy tytuł „Nie chcą słuchać bzdur” (wersja sieciowa tutaj…>) a rzecz jest o dyrektorach kiku muzeów, którzy – jak świetnie to skomentowała radna Małgorzata Jantos w Radiu Kraków – mają być może znajomków wśród niezadowolonych przewodników. Dla Ministra Zdrojewskiego ich list powinien być przede wszystkim sygnałem alarmowym, wskazującym na korupcję, chore układy i kompletny organizacyjny niedowład muzealnych placówek.

Retoryka tego artykułu powala. Odkąd to, zwiedzający jest dla muzeum niepożądanym intruzem?  Do tej pory słyszałem że władzom Krakowa zależy na jak największej ilości turystów, a już zwłaszcza takich zainteresowanych kulturą, historią a nie tylko tanim piwem. I teraz, kiedy deregulacja rzeczywiście zachęci więcej takich do przyjazdu, bo zwiedzając miasto nie będą musieli przymusowo wynajmować eskorty jakiegoś krzykliwego, odpychającego „przewodnickiego funkcjonariusza”, muzea będą się przed nimi zamykać?   

Będziemy kontrolować ten proceder. Sprawa jest prosta – o ile muzeum, jak większość tego typu placówek, jest publicznie dostępne dla każdego kto kupi bilet, nawet i dziś nie ma żadnego prawa nie wpuścić grupy tylko dlatego że osoba towarzysząca nie ma jakiejś „licencji”. Działanie takie byłoby dyskryminacyjne, bezprawne i zagrożone karą. Wolność przekazywanie wiedzy gwarantowana jest konstytucją, i jeżeli w mniemaniu pracowników muzeów ktoś „opowiadałby bzdury” – mogą uprzejmie zwrócić uwagę, ale tylko tyle. Gazeta Wyborcza też w specjalnej kolumience komentuje „bzdury” wypisywane przez tabloidy czy prawicowe pisemka, ale nie słyszałem aby dopominała się przywrócenia cenzury, zamknięcia „Faktu” czy „Gazety Polskiej” i monopolu na informację.

Jest grupa obiektów, w których ze względów porządkowych dopuszcza się zwiedzanie tylko z przewodnikiem, np. podziemia rynku w Krakowie. Tutaj nikt przecież nie zabroni kadrze dotychczas wykształconych ludzi oprowadzać – tak jak to robili do tej pory. Jeśli natomiast pojawią się nowi „wolni przewodnicy” powinni mieć taki sam dostęp i szansę na uzyskanie muzealnych licencji. Do tej pory różnie z tym wyglądało, na panujące niejasne zasady, kolesiowstwo, niesłuszny przymus wynajmowania dodatkowego przewodnika w tych podziemiach przewodnicy pomstowali już w 2010 roku, o czym pisałem w notce „…triumf moralności Kalego”. 

21 Komentarze

  1. Tak, tak minister tworzący prawo w oparciu o argumenty samozwańczego przedstawiciela milionów Polaków – to dopiero skandal…

  2. Tak tak, rząd RP działający na zlecenie „mikroskopijnej” grupki, to zaiste skandal, gdzie jest Trybunał Stanu!

  3. „130 fanów na takim malutkim niszowym projekcie to b. dużo.”
    Weź sie Pan nie osmieszaj, jednodniowa akcja na facebooku na duzo bardziej niszowy temat, o wybitnie lokalnym znaczeniu jest w stanie zebrac 500 fanow
    Podkreslam jednodniowa, a przeciez Akcja Wolne Przewodnictwo działa juz kilka la” – z niesłabnącym sukcesem – jaki jest ów sukces widzimy – mikroskopijne poparcie. No coz widocznie wiekszej liczby znajomych nie udało sie MZ i LR namowic by poparli akcje na FB.

  4. Przerywamy program, to jest po prostu GENIALNE!!!

    Ewa Ezora Palińska: proponowałabym, aby zajęto się zawodami aktora,muzyka i dziennikarza. Aktualnie, niewielu ludzi wykształconych kierunkowo ma możliwość podjęcia pracy w zawodzie, bo stanowiska zajmują samozwańcy. Niewielu podających się za „krytyków” muzycznych miało kiedykolwiek do czynienie z muzyką w sensie praktycznym. W filmach i serialach przewijają się osoby znane z tego, że są znane. Podobnie dziennikarze radiowi- niewielu ma stosowne wykształcenie a to właśnie ci ludzie kształtują gust i poglądy słuchaczy. Ok, wielu z nich jest naprawdę dobrych ale nie ma gwarancji, że osoba po dziennikarstwie nie byłaby lepsza. Skoro kształci się dziennikarzy, aktorów i muzyków to dajmy im szansę pracy w zawodzie. Aktualna sytuacja prowadzi do tego, że mamy byle jaką kulturę, o której dobrze piszą byle jacy dziennikarze, w rezultacie społeczeństwo tą bylejakość uważa za normę a prawdziwych profesjonalistów za odszczepieńców.

    więcej

    http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=291884570901315&id=106579032737672

  5. Pytania o Niemcy i muzea jest bardzo dobre, bo właśnie tam miał w 2007r. bardzo głośny proces, kiedy biuro Studiosus pozwało dyrekcję wystawy sztuki współczesnej „Documenta” w Kassel za zakaz oprowadzania. W takich przypadkach nie chodzi o żadne sprzątaczki, tylko o to, że organizator ma własnych historyków sztuki, którzy mają swój autorski program i nie potrzebują opłacać „słupów”. To była sprawa niezwykle nagłaśniana przez media, kto się interesuje niech wpisze w google „documenta studiosus” znajdzie dziesiątki artykułów.

  6. A co z oprowadzaniem po muzeach i innych obiektach zamkniętych w GB i Niemczech? Czy niemieckie sprzątaczki p.o. przewodników w DNV Reisen są nadal dyskryminowane? Co na to Guru „wolnego przewodnictwa”?

  7. 130 fanów na takim malutkim niszowym projekcie to b. dużo. A organizacje silnie wspierające deregulacje to np. historia.org czy Ruch Republikański mające tysiące fanów.

    Po waszej stronie – zawieszona w lutym stronka na FPiP i gromadka tępych aparatczyków i drobnych kombinatorów na ostatnim spotkaniu w MS, pomimo próśb w kółko nap**alająca o „polskich obozach”.

  8. Waw,gratuluję „osiągów”: 130 fanów na 38000000 Polaków, ma Pan już poparcie 0,00034% społeczeństwa. Chapeau!
    A tak na marginesie, czy w tej super liberalnej Anglii to każdy samozwańczy „przewodnik” może oprowadzać po muzeach? Bo coś mi się obiło o uszy, że w obiektach zamkniętych to jednak tylko blue badge?

  9. Do pewnego lokalu w Toruniu, a konkretnie na teren fortu Naczelny Deregulator wszedł z pustą puszką po piwie którą zdążył był wychylić wcześniej w autokarze i rozglądał się za jakimś kubłem na śmieci, bo jego kultura nie pozwalała mu na wyrzucenie tej puszki gdzieś w krzaki (chociaż ciemno było). Ale u Adwersarzy Nacz. Der. strach wywołuje taki, że wyobrażają sobie wjeżdżającego okrakiem na beczce pełnej piwa.

  10. Muzea nie będą po płakać po pseudowolnych przewodnikach, bo jak dali temu wyraz dbają o jakośc przekazu w ich placówkach. A co do właścicieli pubów, to nie jestem pewien, czy was nie pogonią, gdy wkroczycie tam z własnym piwem puszkowym, jak to się zdarzyło Naczelnemu Deregulatorowi Przewodnickiemu, panu MZ w pewnym lokalu w Toruniu, w grudniu ub. roku. Powstaje pytanie, czy rzekomy poziom inteligencji idzie w parze z kulturą osobistą? Na to pan MZ musi sam sobie odpowiedzieć- najlepiej zanim cokolwiek zacznie wytykać swoim adwersarzom.

  11. Nie dwie osoby tylko 70% społeczeństwa – tyle w/g różnych sondaży jest za deregulacją. A na fb mamy już ponad 130 fanów.

    A skoro ja i inni „wolni przewodnicy” jesteśmy tak niekulturalni że nie chodzimy do muzeów – ok. Tylko w takim razie dyrektorzy tych placówek nie będą mieli problemów z rzekomym „TŁUMEM” nas, który stoi ante portas jak barbarzyńcy pod Rzymem. Będziemy naszych turystów prowadzać jedynie na piwo. A właściciele knajp raczej nas nie przepędzą, bo umieją liczyć.

    Więc proszę ustalić wersję.

  12. Co ty Zimowski wiesz o muzeach? Ostatnie które odwiedziłeś, to chyba Muzeum Lenina w Poroninie przed jego likwidacją. To nie daje ci upoważnienia do straszenia Ministra Kultury ( wczesniej na celowniku był min. Gowin, dyrektor TPN, prezesi PIT i wielu, wielu innych)Ale cóż, pieski szczekają, a karawana idzie dalej.
    PS. Zamiast „my” pisz wyrażnie „ja i LR”, bo ta cała akcja to te wszystkie aż dwie osoby.

  13. Taa… w placówce publicznej to najlepiej jak w radzieckim filmie Świat się śmieje totalna swawolka…muzeum to nie tylko miejsce na zarabianie pieniedzy i sprzedawanie jak najwiekszej ilosci biletow

  14. Taaa… zaraz się dowiem że „wolne przewodnictwo” ma oznaczać przyzwolenie na niszczenie eksponatów a może jeszcze kradzieże i gwałty.

    Gościnność wedle uznania uprawiaj w swoim domu. W placówce publicznej obowiązują inne zasady.

  15. Układy, konszachty – chyba ciężko tak żyć Panie Macieju podejrzewając wszędzie spiski – jak Pan o tym nie wie to polecam Żywoty Cesarzy Swetoniusza i poczytać sobie np. o cesarzu Domicjanie.Pan też w wolnych chwilach w biurze poluje na muchy? A gościnność to nie znaczy, że każdy może do mnie przyjść i robić co chce i usiąść gdzie chce, gospodarz ma prawo wyznaczać granice. Ile razy za sprawą dyletanta pasjonata zostanie dotknięty kurdyban czy jeden z arrasów – czy Pan wie jakie tego są konsekwencje? Chyba nie…

  16. Co za imbecyle się tu zlatują, ale trudno – będziemy edukować.

    Oczywiście – dyrektor muzeum czy innej placówki może sobie wybierać pracowników, podwykonawców usług itp. KTÓRYM PŁACI.

    Natomiast wobec zwiedzających – czyli gości którzy JEMU PŁACĄ ma być grzeczny i uprzejmy, i nie wolno mu dyskryminować tych czy innych bo wybrali sobie nie tego przewodnika, który ma z dyrektorem układy i konszachty. A oto idzie w tym całym opisanym w gazecie sporze.

  17. Aha i jeszcze jedno – skoro Pan mówi, że chce mieć wybór kto go będzie oprowadzał – niech Pan też ta wybór dyrektorom muzeów – chyba też mają do tego prawo?

  18. Panie Macieju, Pana poziom kultury i intelektualny wyraźnie zwyżkuje au rebours – co do poziomu inteligencji to rozumiem, że IQ nie powinno przekraczać 75 maksymalnie 80 pkt? Co do czytania bzdur – po prostu Pan nie musi tego czytać – demokracja – to także wolność wyboru tego co się czyta – mnie nie podoba się twórczość red. Lisa to nie czytam, no ale może po prostu „oddychałem” komuną mniej lat niż Pan. Miłego wieczoru!

  19. Ten blog jest pisany dla ludzi o pewnym poziomie inteligencji, którzy potrafią zrozumieć ironię. Ale tępakowi poniżej wyjaśnię: Nie zamierzam regulować zawodu dziennikarza – jak widać ma prawo pisać bzdury, publikować, i jeszcze brać za to pieniądze. Podobnie ma być z przewodnikami. A w sumie im więcej takiej reklamy naszej Akcji tym lepiej. Przyjdzie czas że przekujemy to w sukces biznesowy – firma przewodnicka „Bzdurnicy” wygryzie z rynku wszystkich aktualnie pracujących ćwoków.

  20. Świetny tytuł! Ja tez nie chcę czytać takich bzdur, jakie ty i niejaki LR wypisujecie na tym blogu. Coś wam ta deregulacja nie wychodzi, a do jesieni jeszcze daleko i wiele może się jeszcze zmienić…Pociechą może być powód do kontynuowania bloga przez kolejne pięciolecia, czego serdecznie życzę.