W Tatrach NIE MA obowiązku przewodnickiego.

W związku z kolportowanymi przez PAP i liczne media (m.in. na portalu Gazeta.pl – TPN: wycieczki w Tatry od teraz tylko z licencjonowanym przewodnikiem)  najnowszymi bałamutnymi i wprowadzającymi w błąd wypowiedziami Dyrektora TPN Pawła Skawińskiego – po raz kolejny przypominam co następuje:

Nieprawdą jest, że „każdą wycieczkę w Tatry musi prowadzić licencjonowany przewodnik”. Ważność bądź nieważność rozporządzenia z 1997 nie ma tu nic do rzeczy. Park powołuje się na – wyrwany z kontekstu zapis o treści, która brzmi następująco: „wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.” Pomijając nieprecyzyjność owego legislacyjnego bubla, (brak definicji wycieczki) z jego logiki jasno wynika że zakłada się istnienie także wycieczek „nieprowadzonych”. Czyli przewodnik „może” ale nie „musi” towarzyszyć wycieczce. Co jest też zgodne z rzeczywistością bo ogromna większość z 2 mln turystów rocznie odwiedzających Tatry z usług przewodnickich nie korzysta.

Podobnie, nieprawdziwy i wprowadzający w błąd jest zapis na stronach internetowych TPN (dział turystyka piesza) o treści: „Wszystkie wycieczki wchodzące na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego mają obowiązek znajdować się pod opieką przewodnika tatrzańskiego.” Stwarza on mylne wrażenie, jakoby niemożliwym było wejście na teren Parku bez „opieki” przewodnika, gdyż określenie „wycieczka” zgodnie z powszechnym rozumieniem i słownikową definicją to każdego rodzaju wyjazd, spacer itp. o charakterze turystycznym.

Dalej w informacji prasowej czytamy: „Prowadzenie zorganizowanej grupy bez przewodnika jest wykroczeniem, które może być ukarane kilkusetzłotowym mandatem bądź pouczeniem i przerwaniem wycieczki. Sprawa taka może też skończyć się skierowaniem do sądu grodzkiego”. Natłok kłamstw i przeinaczeń jest w tej wypowiedzi wyjątkowy. Nie ma żadnego takiego wykroczenia w kodeksie wykroczeń, nie istnieje żadna definicja „grupy zorganizowanej”, nie ma żadnego tytułu prawnego do wystawienia mandatu za „nieposiadanie przewodnika”. Wszelkie regulacje odnośnie przewodnictwa turystycznego dotyczą wyłącznie komercyjnego świadczenia usług przez zarejestrowane podmioty gospodarcze, ich intencją jest ochrona interesów klientów biur turystycznych (a nie zmuszanie do kupowania niechcianych świadczeń) a po licznych nowelizacjach – sprawa korzystania z usług przewodnickich jest wyłącznie kwestą umowy klienta i organizatora. Wreszcie drobiazg – sądy grodzkie już nie istnieją.

Dyrektor parku ma prawo regulować ruch turystyczny, ale nie zwalnia go to od konieczności przestrzegania innych ustaw i konstytucyjnych praw obywateli. O ile kwestie bezpieczeństwa lub ochrony przyrody wymagają ograniczenia ruchu bądź asysty przewodnika, przepisy w tej sprawie powinny być jasno określone i nie mogą dyskryminować wybranych grup klientów. Służby parkowe nie mają żadnych uprawnień do tego, aby ingerować w prywatne sprawy osób odwiedzających udostępnione publicznie tereny parku i dzielić turystykę na „niezorganizowaną” i „zorganizowaną”, z czego ta druga ma być obarczona przymusem zakupu dodatkowych usług w firmach zewnętrznych.  

Pisałem już o tym raz w liście z dnia 15 listopada. W niniejszej notatce zwracam się do Sz. Pana Dyrektora Pawła Skawińskiego po raz ostatni: Proszę pilnie sprostować swoje wypowiedzi i usunąć ze stron Parku mylne informacje o rzekomym „obowiązku przewodnickim”.  W przeciwnym wypadku zgłoszę do UOKiK skargę na naruszenie zbiorowych interesów konsumentów, a do Ministra Ochrony Środowiska wniosek o odwołanie Pana z funkcji Dyrektora Parku.   

Do organizatorów wycieczek w Tatry, którzy nie mają ochoty korzystać z usług lokalnych przewodników, kilka porad praktycznych: Proszę nie przejmować się pogróżkami  – z tego co wiem, żadnych mandatów „za nie manie przewodnika” nigdy nie wystawiono. Służbom parkowym kategorycznie odmawiać podawania informacji o charakterze prywatnym, dotyczącym organizacji wyjazdu, wzajemnych relacji między uczestnikami. W razie nieprzyjemnych interwencji – dokumentować nagrywać, fotografować i niezwłocznie przysłać relację – ze swej strony oferuję pomoc w egzekucji odszkodowania za ewentualne naruszenie dóbr osobistych bądź zepsucie imprezy turystycznej.

Maciej Zimowski, tel  604 446233, e-mail: akcja@wolnezawody.org

5 Komentarze

  1. Istnieje odmienna opina prawna odnośnie obowiązku przewodnickiego w Tatrach, niż wynika to z pisma MSW, wg której to opinii przymus posiadania przez każdą wycieczkę przewodnika nie istnieje. Oto istotny fragment:

    „(”’) należy przyjąć, że przepisy rozporządzenia z 1997 r. po wejściu w życie ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich z dnia 18 sierpnia 2011 r. nie będą służyły wykonaniu ustawy o sporcie. Oznacza to, że rozporządzenie z dnia 6 maja 1997 r. w zakresie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach przestaje obowiązywać z dniem 2 stycznia 2012 r.”

    Wobec powyższego nie ma problemu. Nie bierzemy przewodnika, w przypadku mandatu odmawiamy przyjęcia. Sąd, być może, wyda wyrok w trybie nakazowym, my
    odwołujemy się w ciągu 7 dni przytaczając powyższą opinię. Odbywa się rozprawa, sąd przyznaje nam rację i problem z głowy. Po pierwszym wyroku, który nagłośnimy w mediach nikt już nie odważy się na wystawianie madatów.

  2. Dla tych co żyją z nielegalnego egzekwowania przymusu, sprzeczności nie będzie w żadnym stwierdzeniu, które im ten przymus potwierdzi.

  3. A jak dla mnie nie ma sprzecznosci w tym zdaniu Wycieczki piesze lub narciarskie” – czyli takie lub takie – to chyba jasne; „prowadzone na terenie parków narodowych i rezerwatow oraz terenow pow 1000 m.n.p.m „- czyli wszedzie gdzie są obszary chronione ww. oraz wszedzie powyzej podanej wysokosci – gdyby te warunki nalezalo traktowac lacznie wowczas nie byloby slowa „oraz” – to chyba tez jasne????
    Co do stwierdzenia ze dotyczy to wylacznie wycieczek prowadzonych, a sa rowniez nie prowadzone – jest zaiste genialne. Zalozmy taki casus: wycieczka szkolna z dwojka nauczycieli chce isc bez przewodnika dolina Koscieliska – i powiedz czy wg Ciebie jest to wycieczka prowadzona czy nie prowadzona? Wg mnie oczywiscie prowadzona – ktos przeciez decyduje gdzie grupa idzie, ile spedza tam czasu, o ktorej wraca. sa oczywiscie grupy znajomy kilku czy kilkunasto osobowe – tu oczywiscie nik formalnie nie prowadzi (chodziaz jest zawsze 1-2 osoby podejmujace decyzje) ale przecie nikt takiej grupie nie kaze chodzic z przewodnikiem. ten kto tak uwaza sieje po prostu demagogie oczywiscie dla swoich celow.

  4. Cytat: „Skawiński przypomina, że obowiązek wynajęcia przewodnika dla grup istnieje od 1997 roku, ale głośnym i szokującym przypomnieniem o tym była tragicznie zakończona wyprawa na Rysy licealistów z Tychów w styczniu 2003 roku.”

    Już grubo ponad 1000 razy powołali się na ten wypadek, że gdyby był z nimi przewodnik „z uprawnieniami” na pewno by nie dopuścił do wyjścia na Rysy w warunkach zagrożenia lawinowego. I co? Ano wycieczka kilkudziesięciu osób wraz z przewodnikami weszła w tym roku na szczyt Babiej Góry w skrajnie trudnych warunkach pogodowych. Doszło do ogromnego bałaganu, ratownicy etapami sprowadzali wycieńczonych i przemarzniętych turystów, z których część wymagała hospitalizacji. I już się zaczęło tu i ówdzie szczekanie w komentarzach: „dlaczego nie wzięli przewodnika”? A potem okazało się, że przewodników było tam nawet kilku… Czy naprawdę ci ludzie nie mają żadnej pokory wobec gór i elementarnego szacunku dla ofiar tamtej tragedii, że wykorzystują ten nietypowy wypadek zaistniały w ekstremalnych warunkach zimowych do zdzierania haraczu od turystów wędrujących nawet latem po dolinkach tatrzańskich czy asfaltem do Morskiego Oka?

    Już przed kilku laty na problem bezsensowności przewodnickiego przymusu zwrócił uwagę na posiedzeniu parlamentu ówczesny senator z Wielkopolski, Włodzimierz Łęcki. W 2003 r. o zmianę zapisów rozporządzenia RM z 1997 r. wystąpił do MSWiA Klub Sudecki z Poznania. Natomiast w połowie czerwca 2006 roku Wielkopolska Korporacja Oddziałów PTTK wystąpiła oficjalnie poprzez Departament Kultury Fizycznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego do Komisji Kultury Fizycznej Sejmu RP z wnioskami o zmianę niekorzystnych zapisów w przepisach około turystycznych, m.in. o dokonanie zmian w ustawie o usługach turystycznych, by nie była hamulcem w rozwoju społecznej turystyki, w tym o zniesienie przewodnickiego przymusu na szlakach turystycznych. Także Komisja Turystyki Górskiej ZG PTTK postulowała o wykreślenie z przepisów idiotycznego zapisu: „wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.” O nie zamieszczanie takiego czy podobnego zapisu postulowali również ratownicy górscy w trakcie prac nad ustawą o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach. Mało tego było? A dyrektor TPN nadal brnie w tą paranoję.

  5. „wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.”

    Rozbiór logiczny tego zdania wygląda jeszcze inaczej. Najpierw pomińmy milczeniem typową mętność naszych regulacji o jakie tereny chodzi: czy w wszystkie wymienione, czy tylko spełniające RÓWNOCZEŚNIE wszystkie powyższe warunki, bądź kombinacje pośrednie. Chaos.

    Ale wróćmy do owego „mogą”. Zwracam uwagę, że to „mogą” łączy się z „tylko”, a to już zmienia całą wymowę, tylko też nie na taką, jak chciałby bieżący dyrektor TPN.

    Ze zdania: „mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni” wynika, że tylko tacy mogą prowadzić wycieczki. Regulacja natomiast nic nie wspomina o wycieczkach, których nikt nie prowadzi. Tych powyższy przepis LITERALNIE nie dotyczy – ich przecież nie prowadzi ktoś, kto nie jest „górskim przewodnikiem turystycznym”. Reguły powyższej zatem nie łamią.