Branża touroperatorska za deregulacją. Panie Gowin, ostrożnie z aparatczykami!

Wczoraj uczestniczyłem w tzw. konsultacjach społecznych w Ministerstwie Sprawiedliwości, na których zjawili się głównie reprezentanci środowisk, którym zależy na utrzymaniu dotychczasowych przywilejów. Oglądałem kolejny żenujący spektakl w wykonaniu tępych funkcjonariuszy z PTTK, sfrustrowanego właściciela firmy szkoleniowo-wydawniczej i jednej podstarzałej aktorki, która być może nie mając angażu w swoim zawodzie przekwalifikowała się na przewodniczkę i teraz dramatycznie pomstowała na los, że zdała tyle egzaminów a nie będzie miała zbytu na swoje usługi. Większość półtoragodzinnej dyskusji zeszła na próbach udowodnienia że przewodnik ma być kontrolerem państwowym, który w przeciwieństwie do dziennikarza, pisarza itp. ma działać w rezerwacie wyłączonym spod konstytucyjnego prawa wolności słowa i pełnić rolę urzędowego cenzora przekazywanych turystom treści. I pomimo wielkorotnych próśb moderatorów, słowami najczęściej padającymi w dyskusji były „holokaust” i „polskie obozy koncentracyjne”. Spuśćmy już nad tym kurtynę. 

Swoją wypowiedź zacząłem od przypomnienia, że branża turystyczna to ogromny dział gospodarki w którym kwestie regulacji „tradycyjnego” pilotażu i przewodnictwa zajmuje dość poślednie miejsce, o czym świadczy zaledwie śladowe zainteresowanie tematem w branżowych mediach. Większość nowoczesnych usług w tym sektorze – jak hotelarstwo, gastronomia, organizacja wczasów czarterowych itp. wykonują zawody nieregulowane i rynek doskonale stoi na straży ich jakości. I właśnie wczoraj w do mediów dotarła informacja że członkowie Polskiego Związku Organizatorów Turystyki zrzeszającego największych touroperatorów na rynku (m.in. Sky Club, Itaka, Rainbow Tours, Neckermann Polska itp) są jednogłośnie za deregulacją zawodów pilota i przewodnika. Być może mój blog i ośmieszenie poprzednich wypocin ITRP i PiT jakąś drobną edukacyjną rolę tutaj odegrał. 

Natomiast po tym spotkaniu jest już dla wszystkich jasne, że cały antyderegulacyjny cyrk wokół pilotażu i przewodnictwa jest wyłącznie pochodną faktu, że wokół tych tradycyjnych, uprzywilejowanych w PRL zawodów narosła przez dziesiątki lat niepojęta ilość układów i układzików, znajomości i zblatowań starych aparatczyków – (jak czytamy w Rzeczpospolitej – w dużej części o esbeckiej proweniencji) z urzędnikami ministerialnymi różnego szczebla. I to ich manipulacja a nie żadne „względy bezpieczeństwa” – spowodowały pozostawienie potężnej enklawy regulacajnej dla przewodników „tak zwanych górskich”, a de facto monopolizujących oprowadzanie po miastach czy szlakach spacerowych w całej południowej części kraju.

Ministrze Gowin, sam Pan w tym artykule wspomina, że „nie spodziewał się Pan aż takiego oporu w wypadku zniesienia licencji na oprowadzanie turystów”. Ja wiedziałem o tym dobrze, przysyłając do Ministerstwa dossier, natychmiast po pierwszym prasowym wywiadzie w którym zapowiedział Pan uwolnienie przewodnictwa. Teraz wybiegnę dalej – nie spodziewa się Pan też, jakie fatalne konsekwencje polityczne może Pan ponieść w wyniku pójścia na rękę dawnym PRL-owskim aparatczykom. Proszę w całości zderegulować zawód przewodnika turystycznego!    

1 Komentarz

  1. Podobają mi się poglądy.
    Niestety często spotkałam się z podobnymi ukłądzikami :D Niestety, od roku jestem w kraju i mam wrażenie że tu sie nic nikomu iei chce i jeszcze kreują przeszkody tym co chcą coś poprawić.