Agencja PAP kłamie o licencjonowaniu przewodnictwa w Wielkiej Brytanii!

Myślałem że czasy, kiedy dziennikarze pod dyktando przewodnickich mafii pisali brednie o rzekomym licencjonowaniu przewodnictwa „w całej Unii Europejskiej” dawno minęły. Myliłem się. 6 maja z Polskiej Agencji Prasowej wyszedł tekst, który ukazał w wielu poważnych mediach np. w biznes.onet.pl pod tytułem „Deregulacja w Polsce, Włoszech, Szwecji i Wlk. Brytanii”. Już sam tytuł jest mylący, bo w Anglii a zwłaszcza Szwecji żadnej deregulacji się nie przeprowadza. Tekst, bądź jego fragmenty z nieco zmienionymi tytułami  ukazały się także w Gazecie Prawnej, na portalu tvn24.pl oraz w wielu mediach lokalnych. Nawet „Rzeczpospolita” przedrukowała te idiotyzmy pod tytułem „Przewodnik turystyczny po europejsku”. Do tego szereg mediów lokalnych.  

Zawarte w powyższych publikacjach stwierdzenia: „W Wielkiej Brytanii tylko z licencją” i „Brytyjskie prawo stanowi, że przewodnik turystyczny to zawód regulowany”są kłamstwem!

Nie ma żadnego prawa państwowego, regulującego pracę pilotów czy przewodników turystycznych w Wielkiej Brytanii. Niczego takiego nie znajdziemy na
http://www.legislation.gov.uk/
ani w żadnym innym archiwum brytyjskich aktów prawnych. Jest to zawód całkowicie wolny i otwarty, może uprawiać go każdy. Jak to w szczegółach wygląda możemy przeczytać np. w tej prezentacji przedstawiającej „przewodnickie” regulacje w różnych państwach Europy, na stronie interesującego nas kraju:  

Czyli – owszem wymieniony instytut, różnokolorowe odznaki itp. istnieją, ale – jak możemy sprawdzić choćby na witrynie Institute of tourism guiding – są to niepaństwowe instytucje, mające na celu dobrowolną, nieobowiązkową (not compulsory!) profesjonalizację działań, a nie wypełnianie jakichś ustawowych wytycznych. Czyli system taki sam jak w opisanej dalej Szwecji, i praktycznie w niemal wszystkich krajach na zachód od Odry i północ od Bałtyku, które – z Wlk Brytanią i Niemcami na czele – wytwarzają ok. 70% europejskiego produktu turystycznego. Cały PAP-owski tekst jest więc wredną ściemą i dezinformacją, fałszującą rzeczywistość (na czyje zlecenie?), przypominającą pseudonaukowe wypociny naszych rodzimych „naukawców” od turystyki. Śmieszy mnie to tym bardziej, że osobiście pracuję na rynku brytyjskim od wielu lat, rekrutuję pilotów/przewodników dla jednego z brytyjskich touroperatorów. Wynajdywani przeze mnie polscy studenci, bez żadnych „państwowych papierów” a z rzeczywistymi umiejętnościami, po przejściu krótkiego wewnętrznego szkolenia – bez problemu oprowadzają brytyjskich turystów w wielu krajach Europy. Już w kwietniu 2008 roku opublikowałem następujący wywiad z jednym z tamtejszych specjalistów:

Czytając lawinę takich tekstów pojawia się pytanie: Przewodnicy wrzeszczą, że muszą być regulowani bo inaczej turysta usłyszy „bzdury”. Zawód dziennikarza jak wiadomo regulowany nie jest, i co w związku z tym? Oczekuję od Agencji PAP i mediów powielających błędny materiał pilnego sprostowania opublikowanych kłamstw.  

Jutro (9 maja) będę w Warszawie – na spotkaniu min.Gowina z przedstawicielami branży turystycznej. Gdyby ktoś chciał ze mną jeszcze się spotkać – proszę dzwonić/pisać na 604 44 62 33

Maciej Zimowski

8 Komentarze

  1. Na portalu gniezno.com.pl jakiś czas temu ukazał się tekst pt. „Uwolnić” zawód przewodnika? -> http://gniezno.com.pl/wiadomosci/czytaj/6165/uwolnic_zawod_przewodnika.html.

    Przewodnikom zaciekle broniącym swoich przywilejów wydaje się, że organizatorzy turystyki są dla nich, a nie na odwrót. To oczywiste, że przewodnicy będą bronić swoich przywilejów do upadłego, jednak touroperatorzy są zdecydowanie za deregulacją zawodów przewodnika i pilota wycieczek. Tu jest wywiad z Krzysztofem Piątkiem, prezesem Polskiego Związku Organizatorów Turystyki – http://www.newseria.pl/news/touroperatorzy_za,p94098896

  2. I poza tym – masz takie genialne przemyślenia to nie trać czasu spadaj stąd i załóż sobie niewolneprzewodnictwo.blog.pl może za 4 lata ci się uda. Bye.

  3. A z czym ty mi tu wyjeżdżasz? To dotyczy Bergführera a nie przewodnika czy pilota wycieczek. O tych regulacjach dobrze wiemy pisałem o tym:

    http://wolneprzewodnictwo.blog.pl/to-co-tam-panie-z-tymi-gorskimi,15627697,n

    Gdyby takie regulacje były w PL to dotyczyłyby co najwyżej Tatr. A i tak w DE nie ma żadnego zakazu uprawiania nawet komercyjnie „przewodnictwa górskiego” bez licencji, zastrzeżony jest jedynie tytuł „Staatlich geprüfter Bergführer”.

  4. Ależ prosze bardzo – oto przykład z Bawarii:
    http://ec.europa.eu/internal_market/qualifications/regprof/index.cfm?action=profession&id_profession=8008&from=regprof&id_regprof=914

    Nic dziwnego że Niemcy i UK są generalnie przeciwni regulacjom w przewodnictwie skoro gł nacisk kładą na turystykę wyjazdową (dla nich istotne jest by nie płacić za przewodników w innych krajach). Tak samo nie ma się co dziwić ze kraje w których wiekszość zysków z turystyki to przyjazdówka (Włochy, Francja, hiszpania, Austria) bronia swojego rynku regulując go. To naturalne i nie chodzi o to ze te kraje sa zacofane (Hiszpania, Włochy) czy faszyzujące (Austria) ale o to ze bronią tego co przynosi zysk obywatelom, tak samo jak bronią tego ale w odmienny sposób UK i Niemcy.

  5. I jeszcze jedno – w wymienionych krajach nie ma żadnych obligatoryjnych lokalnych/samorządowych itp. regulacji przewodnictwa. To kolejne bzdury rozgłaszane przez przewodnickie mafie. Jeśli twierdzisz że jest inaczej daj link do niemieckiej czy brytyjskiej lokalnej ustawy. W Niemczech nawet w parkach Poczdamu i Berlina wywalczono wolność, pisałem o tym.

  6. Bo wzorujemy legislację krajową na krajach nowoczesnych i wiodących w światowej gospodarce i standardach demokracji. A nie na tych zepsutych i skorumpowanych, pasożytujących na ruchu przyjazdowym. Przeczytaj sobie informacje na wolnezawody.org

  7. A ja cały czas nie jestem w stanie zrozumiec dlaczego akurat w obsłudze turystów mamy wzorować się na UK i Niemczech. To są liderzy ale w TURYSTYCE WYJAZDOWEJ. To są generatorzy ruchu turystyce, a w przypadku przewodnictwa powinnismy się wzorować na liderach w kategorii przyjmowanie turystów czyli tzw krajach recepcyjnych. Tu liderami są Francja, Hiszpania i Włochy. I w każdym z tych krajów przewodnictwo jest regulowane. W UK i Niemczech rzeczywiscie przewodnictwo nie jest regulowane na szczeblu państwowym (ale na regionalnym-samorządowym już tak). Ale to są kraje w których przyjazdówka to skromny ułamek biznesu turystycznego genrująca stosunkowo małe zyski w zw z tym nikt nie przywiazuje do niej wagi.