Szopka pod Wawelem, czyli następcy Kazimierza Świtonia

Zastanawiam się, co skłania dziennikarzy do filmowania takich szopek, jak dzisiaj ta pod Katedrą Wawelską:

I już chyba wiem – najmłodsi mogą nie pamiętać, bo to historia z końcówki lat 90-tych, ale był kiedyś taki Kazimierz Świtoń, który mieszkając w przyczepie campingowej bronił krzyży na oświęcimskim żwirowisku. Krakowscy obrońcy zawodu przewodnika doszli właśnie do tego stadium paranoi.    

Jednak bardziej od nich ubawił mnie wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa Józef Pilch, opowiadając w wywiadzie dla Radia Kraków: 

„Nie wyobrażam sobie, że przyjedzie wycieczka niemiecka i Niemiec będzie oprowadzał nas po naszych obiektach i będzie opowiadał jak to wspaniale rządzili nasi królowie. My mamy dbać o naszą historię i nasi przewodnicy powinni oprowadzać po naszych dobrach kultury” – przekonywał w Radiu Kraków Pilch. Dodał też, że w – między innymi – Grecji, Włoszech, Turcji – wycieczki są oprowadzane tylko przez miejscowych przewodników.”

Słabą ma Pan wyobraźnię. Niech Pan sobie wyobrazi, że jest taki cudzoziemiec, Norman Davies, który – co za bezczelność – napisał  księgę o historii Polski „Boże igrzysko” i tam nagryzmolił, jak to nasi królowie niekoniecznie „wspaniale” rządzili. Komunistyczna bezpieka bardzo dbała o naszą historię umieszczając tę pozycje na indeksie cenzury i konfiskując w przesyłkach. Czy Pan Pilch chce kontynuować jej tradycje?

A w zestawie krajów na których ma się wzorować nasz rząd po raz pierwszy pojawiła się Turcja. Nic dziwnego, w końcu państwowa cenzura polityczna jest tam na porządku dziennym – o czym ostatnio było głośno nawet na niwie międzynarodowej. Czekam, który pierwszy z polskich  polityków lub samorządowców powoła się na Białoruś, Maroko, Birmę czy Zanzibar.

7 Komentarze

  1. Zanzibar oczywiście formalnie osobnym państwem nie jest, tak samo jak „pisać na Berdyczów” nie oznacza pisanie rzeczywiście do tego miasteczka w obwodzie Żytomierskim. Strzał kulą w płot, przykro mi.

  2. Słowa „Przedsiębiorcom Turystycznym” specjalnie napisałem wielką literą i w taki właśnie, a nie inny sposób, bo o takich a nie innych Przedsiębiorcach pisałem. Jesli aluzji nie pojąłeś przykro mi, następnym razem postaram się wyrażać w prostszy i bardziej dostępny dla Ciebie sposób.

  3. Nawet z ortografią jesteś wyraźnie na bakier. Nie pisze się: „kto się mieni Przedsiębiorcom”, tylko przedsiębiorcą. Tak może tylko pisać skończony półanalfabeta. Jeżeli podobne byki strzelasz przy oprowadzaniu wycieczek, to ja serdecznie tym wycieczkowiczom współczuję.

  4. Zanzibar nie jest państwem drogi M.Z. tylko wyspą należącą do Tanzanii – ale czegóż tu wymagać od człowieka który się nie splamił zdaniem egzaminu na pilota? No właśnie czego? Wiedza z geografii na poziomie gimnazjum to chyba absolutne minimum dla kogoś kto się mieni Przedsiębiorcom Turystycznym.

  5. Dzięki za uwagi na temat N.D. – poprawiłem. Z teatrzykami super komplement, niemieckie teatry wojskowe to była klasa, wystawiały pełnowymiarowe opery… ale komentować mój pisany pod pseudonimem kabarecik, tudzież historie prywatne proszę na innych, odpowiednich do tego forach.

  6. I ciekawe co wspólnego z Normanem Daviesem ma ta „sprzątaczka”, którą dla oszczędności chce przysyłać do oprowadzania po Malborku czy Wawelu partner (czy tylko gospodarczy?) Pana McKaczki

  7. prof. Davis jest Walijczykiem nie Anglikiem, pierwsze wydanie było jednotomowe – no ale dla orędownika deregulacji nieważne szczegóły. Podobieństwo do Świtonia żadne, to już raczej Pański kabaret przypomina przyfrontowe teatrzyki Wehrmachtu:-)