Jęki kanapowych frustratów

Deregulacja z twarzą przewodnika – taki tytuł widnieje w dzisiejszym krakowskim dodatku „Gazety Wyborczej”. Bardzo dobry – w końcu sam jestem autorem tego hasła, rzuciłem je w grudniu zeszłego roku. Zdjęcie przedstawia „konferencję w sprawie deregulacji zawodu przewodnika”, na której to, mimo wysiłków fotoreportera udało się uchwycić w kadrze ledwie dziesięć osób, takie sobie kanapowe spotkanie. Jak zapowiadał wcześniej „Dziennik Polski” miał się też odbyć jakiś happening, zamiast tego – klapa.  

Tu sieciowa wersja artykułu. Jak czytamy – przewodnicy niezmiernie przywiązani do orwellowskich  walk z – jak to mówią „zakłamywaniem historii” sami mijają się z prawdą, nie znają faktów, polskich i europejskich przepisów -  co już w wielu miejscach tego bloga udowodniłem, ostatnio tutaj.  

Tylko takie jednostronne przedstawianie ich wynurzeń, bez żadnego komentarza czy sprawdzenia źródeł, bardzo źle świadczy o publikującym je medium. Tydzień temu, jeden ze współpracujących z „Wyborczą” fotografów, Piotr Augustyniak wypowiedział się za regulacją zawodu fotografa. Mój komentarz do tego został błyskawicznie hitem serwisu wykop.pl i wzbudził gwałtowną reakcję tysięcy internautów. Te multum komentarzy polecam radnym „Solidarnej Polski”, aby wiedzieli po czyjej stronie jest społeczna sympatia. Byłbym w stanie zrozumieć wstawiennictwo radnych SLD, marzących o konserwowaniu i przywracaniu choć części PRL-owskich porządków. Ale nie tych odwołujących się do tradycji wolności, walki z cenzurą i inwigilacją obywateli.

Możliwość komentowania jest wyłączona.