Układ w Ministerstwie Sportu, czyli skok na kasę

Dzisiejsza „Gazeta Praca” publikuje obszerne sprawozdanie z debaty, która odbyła się tydzień temu. Jej „przewodnickim bohaterem” jest Pan Tomasz Dygała, autor bloga blogprzewodnika.blogspot.com – który sam, podobnie jak Krzysztof Matys, jest nie tylko przewodnikiem ale i szkoleniowcem, organizatorem kursów przewodnickich wzgl. pilockich a mimo to gorąco popiera deregulacje. Następujący fragment jego wypowiedzi czytamy dziś w prasie:

„Jestem za deregulacją,ale nasze środowisko jest podzielone. Dlaczego w ostatnim rozporządzeniu pojawił się wpis, którego nie było w trakcie konsultacji?”

Po debacie niektórzy jej uczestnicy zostali poproszeni o komentarz, Tomasz Dygała powiedział:   

„Jestem za deregulacją, więc nie chciałem przekonywać Ministra Gowina, żeby zmienił zdanie. Przyszedłem na debatę, żeby pokazać, że jest też druga strona. Chciałem też zwrócić jego uwagę na rozmaite układy, w Ministerstwie Sportu jest układ. Minister zainteresował się tym, co powiedziałem, więc mam nadzieję, że deregulacja wejdzie w życie i wszystkie układy zostaną rozmontowane.”

Przyglądam się projektowi ustawy i dostrzegam coraz więcej absurdów pozostawienia „enklawy deregulacyjnej” dla tzw. przewodników górskich. Tym bardziej, że według znowelizowanego Kodeksu Wykroczeń karany ma być ten, „kto wykonuje odpłatnie (sic!) bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika górskiego na dany obszar”.  Co ma odpłatność / nieodpłatność do bezpieczeństwa? To właśnie fakt płacenia za usługę, szereg obostrzeń ustawy turystycznej itp. motywuje organizatora do dokładnego sprawdzenia kwalifikacji przewodnika. Dla „bezpieczeństwa” należałoby teoretycznie objąć większym nadzorem turystów indywidualnych i niezorganizowanych przez biura podróży, którym najczęściej przytrafiają się wypadki. Objęcie regulacją wyłącznie turystyki komercyjnej wskazuje, że chodzi tu o bezpieczeństwo portfela tych, co są powiązani układami z urzędnikami w Ministerstwie Sportu. 

Jaki związek z bezpieczeństwem turystów ma powoływanie do komisji egzaminacyjnych „przedstawiciela konserwatora zabytków, tam gdzie na obszarach objętych uprawnieniami znajdują się obiekty zabytkowe i muzea.”? Słowem – bujda na resorach. Cały ten przewodnicko-regulacyjny cyrk, z kursami przeładowanymi historyczno-krajoznawczymi detalami, upierdliwymi komisjami uwalającymi kandydatów za nieznajomość ilości żon Kasprowicza, ma nadal trwać w południowej części Polski.

„Minister Gowin się nie ugiął” – wielkimi literami na pierwszej stronie oznajmia Gazeta Praca. Bzdura – jak widać – ugiął się przed – jeszcze nie znanymi z nazwiska kombinatorami w Ministerstwie Sportu, które z różych innych względów nie cieszy się ostatnio najlepszą sławą. Proszę dziennikarzy, aby zbadali ten temat. Szczegółowe stanowisko naszej Akcji jest tutaj…>

6 Komentarze

  1. Walczę o to żeby sprawni, pomysłowi organizatorzy wycieczek nie musieli przymusowo płacić bezczelnym idiotom i partaczom „z licencjami”. Narodowość nie ma żadnego znaczenia, prawo na terenie RP obowiązuje wszystkich i nie ma mowy o jakiejkolwiek dyskryminacji z uwagi na narodowość.

  2. No, no, znalazł sie nagle patriota, dla którego na Wawelu lepiej się sprawdzi „niemiecka sprzątaczka” niż wykształcony polski przewodnik. Bo o to Pan przecież walczy, żeby Pana niemieccy mocodawcy nie musieli wydawać kasy na polskich przewodników.

  3. Jak na razie to wy – Goralenvolk jesteście w defensywie. Stańcie na Krupówkach z transparentem „Wir kapitulieren nie”

  4. Ty z tymi teoriami spiskowymi to naprawdę nadajesz się do PIS. Stosowny transparent, oczywiscie z ulubionym sierpem i młotem najlepiej eksponowac na Krakowskim Przedmieściu. A o uwolnieniu przewodnictwa górskiego to możecie sobie co najwyżej z LR pomarzyć…

  5. Nawet jak bym nie odróżniał oscypka od oszczepu to nie jest zadanie dla państwowego urzędu, żeby to sprawdzać.

    A na Podhalu jako jedyny zorganizowałem udany projekt komercyjnej turystyki rowerowej, rozpoznawalny i sprzedawany na całym świecie. Pomimo że jest tam tylu „specjalistów” z rozmaitymi licencjami i uprawnieniami.