Nie kupuj zdjęć od Piotra Augustyniaka

Czy wyobrażacie sobie Państwo nauczyciela, który publicznie nawołuje do przywrócenia kary chłosty w szkołach za najdrobniejsze przewinienia? Nawet gdyby były to puste dywagacje, raczej nie powinno się kogoś o takich poglądach zatrudniać do pracy z dziećmi.  Na podobnej zasadzie proponuję nie kupować zdjęć od Piotra Augustyniaka, który publicznie nawołuje do tego, aby zabronić zarobkowego wykonywania zdjęć osobom bez państwowej licencji!

Kiedyś napisałem
notkę o regulacjach zawodu kwiaciarki. Dominika Wielowiejska postulowała niedawno zamknięcie zawodu niani – oczywiście dla dobra i bezpieczeństwa naszych dzieci. Oba teksty były z założenia satyryczno-ironiczne, w domyśle autorów i czytelników nikt nigdy na poważnie nie pomyślałby o wprowadzeniu tak absurdalnego prawa. Rzeczywistość jednak zaskakuje. Wśród zalewu deregulacyjnej publicystyki, zaszokował mnie niedawno artykuł w „Gazecie-Praca” „Otwarte zawody wolą być zamknięte”. Za zamknięciem swoich zawodów optują: fizjoterapeuta, nauczycielka angielskiego i wspomniany wyżej fotograf, Piotr Augustyniak.

Dlaczego? Jego wynurzenia są tak odkrywcze i oryginalne, że zacytuję je niemal w całości:  

„Fotografia kiedyś była sztuką, dzisiaj ciężko nazwać ją rzemiosłem. Teraz każdy może kupić aparat fotograficzny i ogłosić światu, że chce zarabiać na tym pieniądze. Dla zawodowców to psucie rynku, bo tracą źródło utrzymania na rzecz amatorów, którzy pracują za podpis pod zdjęciem w gazecie lub kalendarzu. Klienci często nie wiedzą, jak powinno wyglądać dobre zdjęcie, interesuje ich głównie cena. Prawda jest taka, że ktoś, kto jest zawodowcem i się szanuje, nie zrobi reportażu ślubnego za 600zł czy 800zł. Amator – tak. On nie przejmuje się jakością wykonanej pracy lub opinią wś rodowisku. Jego klienci narzekają później na braki estetyczne lub techniczne reportaży

Najbardziej denerwuje mnie to, że dla części osób, które tak namiętnie
(sic!) psują rynek w moim zawodzie, robienie zdjęć to tylko dodatek do etatu. Kasa na waciki. Znajomy, który był gościem na weselu, opowiedział mi historię o pewnym taksówkarzu. W trakcie przyjęcia zapytał go: – Aco ty, zdjęcia ślubne robisz? On na to: – Jakoś trzeba sobie dorabiać. A co z nami zawodowcami? Co roku zarabiam coraz mniej i ostatnio doszedłem do wniosku, że decydując się na tę profesję, popełniłem błąd, chociaż kocham to, co robię.

Chciałbym, żeby mój zawód był zamknięty. Żeby prawo do zarabiania na robieniu zdjęć miały osoby, od których wymagany byłby chociaż jakiś kurs lub egzamin. Chciałbym mieć pewność, że nie tylko znają podstawy fotografii i naszej etyki zawodowej, ale również wiedzą, na czym polega prowadzenie własnej firmy. Jeśli ktoś lubi i chce fotografować, niech to robi, ale niech nie robi tego za darmo lub w barterze, bo w ten sposób psuje rynek i odbiera źródło dochodu innym.”

Ja też myślę, że pan Piotr Augustyniak decydując się na tę profesję popełnił błąd – zamiast fotografem powinien zostać pisarzem literatury political fiction. O koncepcji powrotu do cenzury i państwowej kontroli nad fotografikami pisałem niedawno w tej notce, przytaczając fragment filmu „Człowiek z Żelaza”, w którym esbecy niszczą prywatną wystawę fotograficzną. Z pewnością pan Piotr Augustyniak takich scenariuszy mógłby napisać więcej. Proszę, bardzo jesteśmy ciekawi, jak pan sobie wyobraża w szczegółach przepisy regulujące pana zawód? Co z ich egzekucją, czy za pieniądze podatnika – nielegalnych fotografów na weselach i innych imprezach będzie ścigać straż miejska, czy też utworzona zostanie jakaś specjalna policja fotograficzna?

A serio – postuluję – nie kupujcie zdjęć od Piotra Augustyniaka. Pomożecie mu szybciej skorygować jego życiowy błąd.
_______
P.S. Serdecznie dziękuję użytkownikom wykop.pl, którzy w niemal godzinę po publikacji wykopali ten tekst na główną stronę serwisu. Zapraszam do polubienia naszej fanpage na facebooku – „Wolne Przewodnictwo” to najdłużej (od 2008) trwająca w Polsce akcja na rzecz uwolnienia zawodów. Fotografii raczej nikt licencjonował nie będzie ale, nadal jest o co walczyć. W tej chwili gorący temat, to przywileje, jakie po cichu załatwili sobie w projekcie deregulacyjnym tzw. „przewodnicy górscy”. Wejdź na główną stronę naszego bloga, najnowsze notki są na ten temat.
_______
P.S. 2: Bynajmniej, w Europie zdarzają się enklawy regulacji tego zawodu. Według „Regulated professions database” ‚Photographer’ regulowany jest w Austrii, Liechtensteinie i na Islandii. O bezsensie regulacji rzemieślniczych w Austrii, gdzie kraj ten przyrównuje się do drugiej Albanii można przeczytać na licznych forach, na przykład tutaj…> Na Majorce miejscowa policja w porozumieniu z lokalnymi cechami rzemieślniczymi karze wysokimi mandatami od 626 do 6250 EUR „nielegalnych” fotografów na weselach – źródło…>



Maciej Zimowski, Koordynator Akcji.  

41 Komentarze

  1. Dla pana P.A gratulacje za bardzo wysoki poziom głupoty.
    A z życia, zawodowy fotograf co to od 20 lat w fachu siedzi przez 20 minut chwalący się ponoć swoim portfolio (mam obiekcje) spie…ił mi całą sesję ślubną od Usc po plener za co zresztą nie otrzymał kasy a zdjęciami może sobie …
    Poprosiłem kolegę (hobbystę) by nam zrobił zdjęcia w terenie bo wiadomo USC się nie da.Trochę dziwne uczucie jak się takie sesje powtarza, chłopak zrobił kawał dobrej roboty i zarobił tyle samo co poprzednik miał dostać.Nie będzie mi nikt mówił kogo wynajmuje to nie jest czyjś wybór tylko i wyłącznie klienta z czyjej oferty skorzysta.Ja bym się najpierw zabrał za „zawodowych” fotografów a potem za ewentualne ustawy.

  2. @ Lech Rugała
    Proponuję jeszcze raz przeczytać mojego posta, tym razem ze zrozumieniem.
    Nie mam zamiaru zabraniać hobbystom robienia zdjęć dla frajdy czy nawet na ich własne wystawy. Co innego sprzedawanie zdjęć czy robienie ich za odpłatnością (śluby, komunie itd.). Różnica jest taka sama jak pomiędzy udzielaniem fachowej pomocy medycznej a udzielaniem pierwszej pomocy.
    Nawet dziecko to zrozumie.

  3. Do Loti: Nikt nie zabrania młodym robić zdjęcia. Kwestią sporną jest zupełnie co innego: młody odsprzedaje swoje „produkty” za pół darmo, a czasami nawet za zupełnie za darmo; za zdjęcia do portfolio, za zyskanie doświadczenia, itp. Jest młody i głupi, więc nie rozumie, że podcina gałąź, z której sra we własne gniazdo – jak mawiał Klasyk. Za kilka, kilkanaście lat będzie żądał za swoją usługę pieniędzy, za które będzie chiał zapłacić ZUS, kupić sprzęt, spędzić wakacje, nakarmić dziateczki. Tymczasem klient przyzwyczajony do taniochy każe mu spadać, bo za rogiem czeka pięciu kolesi z aparacikami, którzy chętnie zrobią to samo za darmo. Będzie chciał pracować na etat w gazecie – naczelny wyśle go na drzewo, bo przecież są „obywatelscy” z Ajfonami-Srajfonami i Instagramem – też za darmo!

    Obecna sytuacja na rynku foto przypomina coś co w politologii nazywa się „wyścigiem do dna”. W wersji rynkowej wygląda to tak, że na każdego usługodawcę oferującego produkt po jakiejś cenie znajdzie się kolejny, który jest skłonny wziąć za to samo mniej, za nim czeka w kolejce już następny, który chętnie zrobi to za jeszcze niższą stawkę, tuż za nim…. I tak aż do końca, CZYLI DO ZERA (darmochy).

    Wszystkim konwertytom, neofitom i fetyszystom Wolnego Rynku przypominam, że w centrum zainteresowania powinni umieścić raczej człowieka, zamiast abstrakcyjną idee, która w 2008 roku doprowadziła do katastrofy finansowej na skale dotąd niespotykaną.

  4. To tak jakby zabronić początkującym zdobywanie doświadczenia. Jak by tak było to niestety ale bezrobocie by wzrosło a wyroby artystyczne zeszły by na psy, dziękujmy więc za wolny rynek i konkurencje dzięki której tacy fotografowie również muszą wziąć się do roboty by jej nie stracić.
    http://top-ogloszenia.net/Praca-11

  5. A ja z dużym rozbawieniem przeczytałem wpis niejakiego kuby, który opowiada się za wprowadzeniem monopolu i licencji dającej prawo do fotografowania. Otóż w całym cywilizowanym świecie konieczność posiadania formalnych uprawnień jest rozłożona w jakimś rozsądnym punkcie. I tak np. do usunięcia np. wyrostka robaczkowego potrzebny jest dyplom lekarza i praktyka zawodowa, ale do udzielenia pierwszej pomocy w razie zasłabnięcia już nie ma takich wymogów. Tak samo nie wymaga się żadnych zawodowych uprawnień państwowych od osób, które piszą artykuły do prasy, biorą udział w konkursach fotografii, malują obrazy i sprzedają je na jakimś targu lub popisują się swoimi zdolnościami aktorskimi podczas teatrów ulicznych. W tym kontekście czynności związane z fotografowaniem są umiejscowione zdecydowanie po tej drugiej stronie i nikt nie powinien wymagać jakichś koncesji czy licencji od hobbystów zajmujących się okazyjnie wykonywaniem fotografii.

  6. Witam,
    Z dużym rozbawieniem przeczytałem Pana wpis na blogu. Dodatkowo proponuję deregulacje następujących zawodów :
    1. Lekarz [dowolnej specjalizacji] – i tak każdy Polak jest mądrzejszy od przeciętnego lekarza
    2. Adwokat – każdy Polak zna się na prawie i nie jest bezradny wobec Temidy
    3. Taksówkarz – i co z tego że zamiast 2 km przewiezie nas 10 km a skasuje za 15, wolny rynek
    4. Sędzia – argumenty podobne jak przy adwokacie
    Nie chce mi się wyliczać kolejnych zawodów bo lista jest długa i szeroka a nie ma sensu marnować klawiatury.
    Mocno rozbawiło mnie Pańskie porównanie Austrii do Albanii [zwłaszcza że tępo zapożyczone z jakiegoś bloga], zdaje się że nigdy nie był Pan ani w Austrii ani w Albanii więc nie ma Pan punktu odniesienia.
    Problem z „fotografami z powołania ale bez wykształcenia” polega na tym, że ograniczają się oni do naciśnięcia spustu migawki z pełni włączoną automatyką. Tacy ludzie nie płacą ani podatków ani ZUS ani niczego, nie znają nie tylko praw autorskich, ale również nie mają pojęcia co to jest ISO, ASA, DIN, F, czy czas migawki.
    Nie jestem fotografem zawodowym i nie wykonuję zdjęć komercyjnych ale pasjonuję się fotografią, chodziłem na kursy i kształciłem się w tym kierunku pod okiem ludzi którzy są po odpowiednich szkołach. Jestem za zamknięciem zawodu fotografa dla ludzi którzy mają o nim jakiekolwiek pojęcie.
    Pozdrawiam

  7. W całym tym zamieszaniu nie chodzi o to, żeby komuś zabraniać i zamykać zawód fotografowania, ale o to żeby skutecznie wymóc na fotografach tzw. fotoziutkach z szarej strefy, żeby płacili podatki, opłacali licencje za oprogramowanie i ZUS. Ja jako fotograf płacący legalnie podatki nie mam szans z weekendowymi pstrykaczami, którzy taką sesję zrobią za 100zł. Na dzień dzisiejszy to jest problem. A nagminne ogłaszanie się pseudofotografów na portalach (darmowych a jakże) „Wykonam sesję ślubną za darmo” żeby sobie rozbudowac portfolio to już zupełna patologia. I w tym miejscu państwo powinno mnie jako praworządnego obywatela chronić przed takimi amatorskimi oszustami.

    Profesjonalni fotografowie nikomu nie zabraniają fotografować. Ale na litość boską, jeśli chcecie zacząć na tym zarabiać i wejść w fotografię komercyjną, nie pracujcie za darmo i za przysłowiową stówkę bo podcinacie sobie tylko gałąź na której siedzicie.

  8. Tyle, że Piotr Augustyniak ma rację.

    Obecnie branża fotografii weselnej jest zasyfiona ofertami amatorów, ludzi nie mających pojęcia o wykonywaniu zawodów i nie dysponującymi wystarczająco profesjonalnym sprzętem. Ich receptą na znajdowanie klientów jest o wiele niższa cena. I w państwie takim jak Polska jest to czynnik decydujący, gdyż ludzie oszczędzają jak mogą i wybierają tańsze oferty, nie mając pojęcia co dostaną w zamian. A gdy jest już po sesji, pozostaje tylko płacz i zgrzytanie zębów – zwłaszcza gdy para zobaczy co mogli dostać u profesjonalnego fotografa.
    Dlatego podpisuję się pod p. Augustyniakiem obiema rękami i nogami. Dość fuszerki i robienia ludzi w bambuko!

  9. Podstawa tego bojkotu jest następująca – skoro ktoś tak „namiętnie” postuluje regulacje zawodu, to znaczy że sam nie jest pewien jakości swojej pracy i nie umie konkurować na wolnym rynku.

  10. Nie jestem pewien bojkot fotografa za to że ma czelność posiadać własne zdanie jest słuszny…

  11. Akurat w turystyce wiekszość reklamacji szanowny M>Z jest na zakwaterowanie i transport – to moze potwierdzic wiekszosc osob działajacych w turystyce. Usługi pilocko/przewodnickie co stosunkowo rzadko oceniane negatywnie.

  12. Porównanie z nauczycielem, który jest zwolennikiem chłosty jest kompletnie idiotyczne i bezpodstawne.

    Kara chłosty była stosowana wobec krnąbrnych uczniów od tysięcy lat. Właściwie do połowy ubiegłego wieku. I działała. Dzieci nie mówiły do nauczycielek per kurwa, co jest dzisiaj na porządku dziennym.

    Co do reszty tekstu – jest ok.

  13. W turystyce nieregulowane są wszelkie zawody związane z hotelarstwem i gastronomią. Regulowane jest tylko przewodnictwo. I to właśnie na przewodników jest najwięcej skarg. Niech to ci coś da do myślenia.

  14. Pan Wielki Deregulator ma misję, którą z takim zapałem pełni, jakby mu ją sam Bóg zlecił. Pan Wielki Deregulator nie rozumie do końca co robi, ani jakie skutki będzie miała jego Wielka Deregulacyjna Batalia, ale to nie jest ważne. Ważna jest WALKA o DEREGULACJĘ!

    Nie rozumie też specyfiki pewnych zawodów, bo skoro specyfika zawodu nie wpasowuje się w jego Wielką Wizję Deregulacyjną, to tym gorzej dla zawodu. Jego IGNORANCJA to oczywiście doskonały powód do tego aby obrażać innych tylko dlatego, że mają czelność uważać inaczej niż Wielki Deregulator.

    Za kilka lat Pan Wielki Deregulator oczywiście będzie załamywał ręce nad jakością usług i ogólną degrengoladą usługodawców. Być może lejąc krokodyle łzy, założy kolejną stronę/bloga na ten temat i będzie postulował o Wielką Ogólnopolską Kampanię na Rzecz Poprawy Jakości Usług im. Janusza Korwina-Mikkego. Być może znowu dostanie się na 1 stronę na WYKOP.pl. Być może…

  15. „Czy wyobrażacie sobie Państwo nauczyciela, który publicznie nawołuje do przywrócenia kary chłosty w szkołach za najdrobniejsze przewinienia?”

    oczywiscie. to swiat sie popieprzyl i cos normalnego uznaje za „dziwne”

    i ten przyklad nie ma nic wspolnego z opisywana sprawa, w ktorej sie zgadzam z autorem

  16. Ja bym chciałem poruszyć kilka tematów. Po 1 uno to w tym kraju jest demokracja i wolność jak ktoś chce kupić zdjęcia ślubne z głuptaka to jego sprawa i żadnemu fotografowi nic do tego jak się nie podoba to widły i siano przekładać z kupki na kupkę. Wolny rynek na tym polega że każdy ma prawo założyć firmę i robić co mu się podoba i zbankrutować też ma prawo jak nie ma klientów ale co niektórym się w du..ch poprzewracało. Zgadzam się z argumentem że roboty na czarno psują rynek ale powiedzcie to panowie super fotografowie młodej parze która zarabia 3000 miesięcznie że 3/4 ich pensji muszą wydać na was bo wy jesteście zajeprof. Oczywiście jest też 2gi koniec – trzeba płacić ZUSy srusy i podatki na darmozjadów w urzędach bo my z tego nic mieć nie będziemy. Ale to już chory kraj nic z tym zrobić się nie da co najwyżej zaorać i wysłać do chin wszystkich ekonomistów psychologów lingwistów i innych specjalistów którzy niszczą nie tylko Polskę ale i Europę wysyłając produkcję do chin bo jest taniej.

  17. A co z ludźmi takimi jak ja, którzy zarabiają na zdjeciach slubnych, jednakze nie brali udzialu w zajeciach, studiach foto i egzaminach? Fotografia jest moim hobby i analizowanie zdjec pod katem ekspozycji, kompozycji i 36 roznych podstawowych zasad fotografii sprawia mi przyjemnosc? Tez jestem amatorem? Kiedy mozesz okreslic kogos pro? Bo ma lepszy sprzet? Bo skonczyl idiotyczne studia ktore maja co innego w teorii niz jest w praktyce w zyciu?
    do polemniki zapraszam na maila

  18. W takim razie ja postuluję, żeby zamknąć zawód np. serwisanta sprzętu komputerowego (tudzież informatyka itp..). Dolaczego ? Bo przecież po co ja biedny uczyłem się tyle czasu, żeby jakiś – TFU!!! – domorosły informatyk naprawieł komputery… Przecież to ja jestem Panem Informatykiem (no chociaż jak mi się coś popsuje to idę z tym od razu do serwisu…)

    A tak na serio… na serio to nie bardzo potrafię przyjąć tekst Pana Augustyniaka na serio :)

    Pozdrawiam wszystkich domorosłych

  19. Są i będą zawody, w których trzeba się wykazać odpowiednim przygotowaniem – nie będę się tu rozwodzić nad uzasadnieniem, generalnie są to profesje „wysokiego ryzyka” dla klienta.
    W przypadku pozostałych licencjonowanie jest pozostałością średniowiecznych obyczajów, kiedy to cechy bezlitośnie tępiły tzw. partaczy, stanowiących tańszą konkurencję. Różnica polega na tym, że w tamtych odległych czasach kandydatom do zawodu stawiano bardzo wysokie wymagania i klient miał gwarancję, że skorzysta z usługi fachowca. Jak jest dziś? Czy rzeczywiście licencje i certyfikaty dają taką gwarancję? Czy ci, którzy decydują o ich przyznaniu zawsze działają uczciwie?
    Mam co do tego wątpliwości – choćby przy okazji korzystania z taksówek. Niejeden raz przyszło mi tłumaczyć kierowcy, jak dojechać pod wskazany adres (a nie chodziło o jakieś nowo powstałe uliczki). Zdarzały się sytuacje, kiedy musiałam skorygować trasę, żeby dojechać na miejsce najkrótsza drogą. I nie byli to kierowcy z tzw. „przewozów”, tylko osoby po egzaminie z topografii miasta.
    A skoro certyfikat nie daje gwarancji usług z najwyższej półki, to jaki jest jego sens?

  20. Dobre …

    Zamknąć wszystkie możliwe formy prywatnej działalności. Niech właściciel sklepu spożywczego zda egzaminy: technik ekonom, technik spożywczy, kontroler jakości, reklamy, PR firmy.
    Niech pomocnik murarza na każdej budowie zdaje państwowy egzamin z noszenia cegieł i wynoszenia gruzu. Dobrze by też było aby osoba pracująca w zieleni z wyroku sądu też przeszła szkolenie i zdała egzamin z machania miotłą bo może lepiej w prawo a może w lewo. Chory kraj i chore przyzwyczajenia …

  21. Widocznie facio jest tak kiepskim fotografem że ludzie wolą amatorskie zdjęcie.
    Sam jestem zawodowcem, nigdy nawet nie myślałem o tym aby komukolwiek zabronić robienia zdjęć równolegle ze mną, często doradzam jak można w danych warunkach (np. na ślubie) zrobić dobre zdjęcie. A poza tym to że ktoś nie jest zawodowcem wcale nie świadczy o tym że nie ma pojęcia o fotografowaniu.

  22. Przejrzałem zdjęcia Pana Piotra, i jestem strasznie zdegustowany. Osobiście nie dziwie się żal ma taki wielki żal do amatorów skoro wielu z nich robi o wiele lepsze zdjęcia niż on sam. Ci źli ludzie psują rynek bo oferują za darmo lepszą jakość i większą kreatywność… Tak Pan Piotr popełnił błąd fotografia powinna pozostać jego hobby a nie sposobem na życie. To oczywiście moje osobista opinia o twórczości tego Pana.

  23. Najpierw kończyłem szkołę średnią na Spokojnej, następnie ASP…
    Potrafię zrobić, naświetlić, obrobić zdjęcie metodą tradycyjną.
    Ale trafiają się gnojki co kupią sobie amatorską lustrzankę, kitowy obiektyw i niszczą rynek bo robią GRATIS, DARMO…

    A może to jest pora abym kupił stetoskop i został lekarzem?

    Albo używaną maszynę do pisania i został dziennikarzem, redaktorem

    Albo kalkulator i zostanę ekonomistą…

    Brak świadomości klienta co to znaczy dobre zdjęcie jest powalające… ludzie nie mają teraz wyobraźni… widzą wyłącznie kolorowe plamy… i to jest największe upośledzenie współczesnego człowieka…
    Liczy się cena, a „gówno” zawsze się sprzeda… bo jest półdarmo lub darmo…

  24. A co w związku z tym jeśli ja jako klient nie chce „profesjonalnych” zdjęć od „profesjonalnych” fotografów?
    Chcę laika-fotografa bez licencji. Chcę mu za to zapłacić i to dobrze zapłacić. Taki mój kaprys.
    A Pan się wcinasz pomiędzy nas i mówisz że tak nie wolno:)
    Gdzie tu logika? Socjalista najlepiej by wszystko zmierzył, zajrzał do portfela każdego obywatela, policzył ile ma krów i powiedział mu co ma jeść, jak ma spać, gdzie ma przebywać i jak ma myśleć.

    Wsadź sobie pan ten świstek i te ordery głęboko. Taki z pana profesjonalista jak ze mnie ksiądz.

  25. a ja jestem amatorem beż szkoły fotograficznej chociaż przed 30-stu laty miałem epizod zwiazany z nauką zawodu fotografa ale po pół roku praktyki stwierdziłem, że wiem więcej o fotografowaniu a niżeli panie właścicielki zakładu. Dzisiaj chociaż miałem 20-sto letnią przerwę drukuję swoje zdjęcia w Irlandzkiej prasie, wstępne umowy na reportaże dla polskiej prasy, mam swoje wystawy, obsługuję ( sic! jako wolontariusz)bardzo duży festiwal kulturalny ( mam akredytację i darmowe wejściówki na imprezy tego festiwalu ). Czasami robię za pieniążki czasami za darmo jako wolontariusz i dziękuję bogu że nie dał panu Piotrowi ani odrobiny władzy, że go najnormalniej nie namaścił, dzięki temu mogę robić to co kocham – zdjęcia , czasem lepsze czasem gorsze

  26. Serdecznie dziękuję użytkownikom wykop.pl, którzy w niemal godzinę po publikacji wykopali ten tekst na główną stronę serwisu. Zapraszam do polubienia naszej fanpage na facebooku – „Wolne Przewodnictwo” to najdłużej (od 2008) trwająca w Polsce akcja na rzecz uwolnienia zawodów. Fotografii raczej nikt licencjonował nie będzie ale, nadal jest o co walczyć. W tej chwili gorący temat, to przywileje, jakie po cichu załatwili sobie w projekcie deregulacyjnym tzw. „przewodnicy górscy”. Wejdź na główną stronę naszego bloga, najnowsze notki są na ten temat.

    Maciej Zimowski, Koordynator Akcji.

  27. Proponuję by było sprawiedliwie:
    1. fotograf samouk za sesję ślubną – 200 zł
    2. fotograf z wykształceniem zawodowym fotograficznym za sesję ślubną 400 zł
    3. fotograf z wykształceniem średnim fotograficznym za sesję ślubną 800 zł
    4, fotograf z wykształceniem wyższym fotograficznym za sesję ślubną 1600 zł
    Dodatkowo każdy z wymienionych jeśli posiada sukcesy w postaci wygranych konkursów fotograficznych o randze:
    krajowej + 50% do swojej stawki zgodnie z wykształceniem
    światowej + 100% do swojej stawki zgdonie z wykształceniem.
    By było jasne, że zdolny a nie przypadek jednorazowy to taki lub podobny tytuł musi osiągnąć co najmniej 3 razy ;)

  28. Sie ludziom w dupach poprzewracało. Portfolio? Czy to amator czy profesjonalista który oferuje swoje usługi posiada zdjęcia które robił na ślubie. Można przed zakupem zobaczyć efekty pracy takiego człowieka i dokonać oceny stosunku ceny usług do jakości. Na tym polega wolny rynek. Jesli ktos wystepuje z postulatem zamkniecia zawodu według mnie sam powinien zostac zamkniety w specjalnym miejscu. Bez klamek.

  29. Szkoda tylko, że autor wpisu nie ma bladego pojęcia o temacie i tylko potrafi ludzi mieszać z błotem…

  30. Myślę, że Panu Piotrowi głównie chodziło o szara strefę, która w przypadku fotografii stanowi zdecydowaną większość i istnieje na to przyzwolenie społecznie. A to nie jest w porządku wobec fotografów i nie tylko fotografów ale również innych przedsiębiorców prowadzących uczciwie działalność, płacących ZUS, podatki.

    Pozdrawiam, Marcin.

    p.s. miło sobie po kimś pojeździć w internecie, prawda?

  31. Problem moim zdaniem nie polega na tym, że każdy może zrobić zdjęcia i je sprzedać. Problem leży w świadomości klientów, którzy w Polsce kierują się przede wszystkim ceną, potem terminem, a na końcu gdzieś tam jest jakość. Zawód fotografa powinien pozostać otwarty, ale jednocześnie powinno się edukować klientów, że fotograf też płaci ZUS, kupuje sprzęt, oprogramowanie i tak dalej.

  32. Haters gonna hate…

    za takie zdjęcia ślubne to ja bym Pana Piotra Augustyniaka do sadu pozwał.

  33. drogi autorze, chyba nie zrozumiałeś problemu, fakt faktem, że zrobienie dobrego zdjęcia przez amatora jest możliwe, tak jak wykonanie operacji w jamie brzusznej dla widza programów telewizyjnych o tematyce medycznej, może się udać, ale może się też nie udać. Fotografia to dość demokratyczna praca, może ją wykonywać każdy kto ma aparat, ale czy każdy zrobi tak samo dobre zdjęcia? Czy ktoś kto się tego nie uczył, i nie pojmuje takich zagadnień jak kard, kompozycja, światło, pomijając bardziej techniczne zagadnienia fotografii zrobi dobre zdjęcie? Może się udać, ale może się nie udać. Przywołany reportaż ślubny to najtrudniejsza forma fotografii, i choć sam jako fotograf wykonałem go w dużej ilości, za każdym razem gdy wchodzę do kościoła albo urzędu z aparatem, czuję odpowiedzialność jaka na mnie spoczywa. Nie mogę poprosić księdza aby drugi raz pobłogosławił młodych, bo ja nie zdążyłem nacisnąć spustu, albo właśnie nie wyzwoliła mi się lampa. Całe nasze małe fotograficzne piekiełko napiętnuje tych którzy biorą oferty za najmniejsze pieniądze i później wykonują zdjęcia na tej samej zasadzie „mało zapłacili – mało wymagają”. Dla dobra klientów i dla własnej satysfakcji chcemy aby każdy kto zamawia fotografa był świadom że dokonuje wyboru najlepszego z najlepszych, i że profesjonalizm fotografa daje gwarancję naprawdę dobrych zdjęć. Nie obchodzi mnie czy ten zawód będzie zamknięty czy nie, każdego i tak rynek rozliczy z tego co robi, szkoda tylko tych – np. młodych par, które zamiast pięknej pamiątki ze ślubu będą miały fotograficzny szit!

  34. Do czyaby

    Sam wybierasz gdzie chcesz oszczędzić. Nie musisz zatrudniać fachowca jeśli nie chcesz. Na tym polega wolny rynek.
    Masz w domu wiertarkę?
    To pokaż mi do nie zezwolenie i zaświadczenie odbycia kursu z prawidłowej obsługi matole.
    Masz wolną wolę jak chcesz płacić za profesjonalizm to płać ale nie wymagaj tego od innych

  35. A może Pan Piotr ma w temacie fotografii wyższe wykształcenie niż umiejętności i obawia się, byle amator z lustrzanką robi zdjęcia na jego poziomie?
    Pewnie na dźwięk nazwiska Augustyniak nikt nie dostaję palpitacji i to go boli.
    Osobiście sam pstrykam zdjęcia, ale z zamiłowania. Mam kolegę, który śmiało mogę powiedzieć że robi zdjęcia lepsze ode mnie, również amatorsko. Robił już zdjęcia ślubne dwóm parom, naszym wspólnym znajomym i ja również go o to poproszę. Fotografów pokroju Pana Augustyniaka pos..ło kiedy oznajmiają że za taką przyjemność chcą 2000 i więcej. Nie śpię na pieniądzach, a zdjęcia są dla mnie a nie do gazety więc niech sobie wsadzi pretensje w d…

  36. Jestem programistą aplikacji internetowych. Wielu amatorów psuje nam rynek, więc też przydała by się jakaś licencja i zamknięcie tego fachu, prawda ?

  37. Ja jestem również za tym, oby osoby bez specjalnej licencji elektronika-technika nie mogły używać sprzętu elektronicznego, a bez licencji optyka-fizyka nie mogły używać sprzętów optycznych zarobkowo.

  38. Nie popieram postulatu, gdyż jest wyssany z palca. Doskonale rozumiem pogląd, że zawód fotografa powinien być zamkniętą profesją, gdyż w przypadku innych branż jest podobny problem. Niejednokrotnie to domorośli „informatycy”, „złote rączki” i inni odbierają chleb prawdziwym specjalistom, niejednokrotnie poświęcającym pół życia na rozwijanie swoich umiejętności, dodatkowo psując opinię o danym zawodzie swoją niekompetencją. Z tego choćby względu nie chodzę robić zdjęć do jakichś małych, świeżo otwartych salonów fotograficznych tylko do zakładu z tradycjami, prowadzonego przez znakomitego fotografa – oszczędzam swój czas i pieniądze robiąc coś raz a dobrze. Taksówkarzem też na razie nie zostaje nikt tak ot z ulicy, nie wspominając o kierowcy autobusu PKS (przewoźnicy prywatni jeżdżą nieporównywalnie gorzej). Instalację elektryczną w domu da Pan naprawić „panu zenkowi” bez uprawnień i doświadczenia? Nie sądzę.