To kogo w końcu będą zatrudniać biura?

Przezabawni są ci anty-deregulatorzy. Dopiero co ubolewałem nad faktem, że słynna strona PFPiP zacięła się 20 lutego i nie dostarcza już kolejnych odcinków groteskowo-kabaretowej prozy. Ale widzę, że Prezes Zygmunt Kruczek zajął się bardziej pilnowaniem swojego prywatnego poletka, czyli Hubertus  Tour, firmy zwanej szumnie „biurem podróży” choć nie figuruje w rejestrze organizatorów wycieczek, natomiast organizuje kursy pilotów. Więcej o panu Kruczku pisałem już tutaj… i jeszcze pewnie napiszę, a także będę zachęcał dziennikarzy do zainteresowania się tą osobą, podobnie jak niegdyś krółem żelatyny, niejakim Grabkiem. 

Ponieważ deregulacja może zmniejszyć popyt na takie kursy, a przede wszystkim znacząco skrócić czas ich trwania i obniżyć cenę – trzeba jakoś zachęcić kandydatów do zapisania się na nie właśnie teraz. Na stronie Małopolskiego Stowarzyszenia Pilotów Wycieczek ukazał się, napisany czerwoną czcionką gorący news:

W związku z zamierzoną deregulacją zawodu pilota wycieczek i licznymi zapytaniami o możliwość odbycia szkolenia Biuro Podróży „Hubertus Tour” ogłasza dodatkową edycję kursu zapewniającego możliwość uzyskania państwowych uprawnień. Biura podróży deklarują, że po deregulacji nie będą zatrudniać pilotów bez ważnych legitymacji i certyfikatów (…)

Jeśli ktoś chce się na to nabrać, niech poprosi o jakikolwiek dowód – oficjalne pismo z liczącego się na rynku biura, potwierdzającego to. Inaczej wygląda to na zwykły blef, żeby zachęcić naiwnych. No chyba że ktoś chce mieć taki „identyfikator pilota z orzełkiem” jako gadżet kolekcjonerski, żeby za 20 lat wystawić go na Allegro niczym legitymację ORMO – to rzeczywiście ostatnia okazja, żeby się załapać.  

Ale jeszcze śmieszniejsze jest to, że ci anty-Gowinowi krzykacze – sami nie mogą się zdecydować jak będzie wyglądał świat po deregulacji i kogo właściciwe będą zatrudniać biura – czy fachowców z uprawnieniami, w miarę możliwości państwowymi, czy – jak to się wielokrotnie powtarza – amatorów i neudaczników. Np w opinii stowarzyszenia, któremu prezesuje wyśmiewany już przeze mnie Armin Mikos v. Rohrscheidt, oprócz mnogości przezabawnych tez, stoi też coś takiego:

(…)najmuje go przecież turysta, tylko organizator turystyki. A jeśli temu pozwolić, by brał, kogo zechce, to w wielu przypadkach zaangażuje on do wykonania tej usługi dla turysty wykonawcę najtańszego (lub zgoła np. własnego krewnego będącego w potrzebie finansowej), a wcale nie wykwalifikowanego.

Jak więc będzie? Szczerze mówiąc średnio mnie już te dywagację w/w panów obchodzą, a piszę notkę ku przestrodze i przemyśleniom potencjalnym kursowiczom.

1 Komentarz

  1. Jak będzie po deregulacji – już Ci odpowiadam:
    Dobre i rzetelne biura będą zatrudniały kompetentnych i rzetelnych przewodników , którzy wcześniej zdobyli uprawnienia.
    Natomiast nierzetelne „biura krzaki bedą szły na łatwiznę i kosztem jakości będą produkować tanie imprezy na które beą jeżdzili najtansi pseudopiloci i pseudoprzewodnicy nie tylko bez uprawnień ale przede wszystkim bez jakichkolwiek umiejetności. Ciekawe jaką drogę wybierze szanowny MZ i jego biuro???