Grubej kreski nie będzie!

Poniższy tekst napisałem właśnie do branżowego pisma „Rynek Turystyczny”. Przypomnę, że już jesienią 2009 opublikowałem w nim tekst pt. „Uwolnić zawód przewodnika”
_________________________________
Gwałtowny kryzys polityczny, nagły upadek gabinetu, uderzenie meteoru w Sejm… – Już chyba tylko na to mogą liczyć przeciwnicy deregulacji. Nawet głosy sceptyczne wobec thatcheryzmu ministra Gowina nie poddają w wątpliwość, że akurat zawody okołoturystyczne to te, które powinny być bezwzględnie otwarte.

Widząc zaskoczenie, czy nawet przerażenie niektórych, mogę jedynie przypomnieć znane powiedzenie: Interesuj się polityką, bo ona zainteresuje się tobą. Nawet zakładając jakiś nieprawdopodobny scenariusz, śmiem twierdzić, że w tej dziedzinie nigdy nie będzie już tak jak wcześniej. Ogrom absurdów, praktyk nadużywania i nadinterpretacji prawa, działań bez przesady nazywanych „mafijnymi”, które opisywałem przez ostatnie cztery lata – jak tornado wdarł się do publicznej świadomości. Skromny i pogardliwie traktowany blog Akcji Wolne Przewodnictwo stał się chyba największym w sieci zbiorem tekstów na temat potrzeby deregulacji, do którego chętnie sięgają politycy i publicyści. Przykładem na to, że nonkonformizm, obywatelska postawa „jednego przeciw wszystkim” (choć trafniej – jednego w imieniu milczącej większości) może się opłacić. Ogłoszenie planowanych zmian dodało zresztą odwagi wielu z tych którzy milczeli, skłoniło do zwierzeń, do opisywania  kolejnych kuriozów, z których sam nie zdawałem sobie sprawy. Szkoda że dopiero teraz, wstyd że inicjatywa usunięcia uciążliwych przepisów wyszła nie z branży tylko została odgórnie narzucona. A przede wszystkim wstyd, że w ogóle w 1997r. wpisano przewodnickie regulacji w ustawę o usługach turystycznych, dołączając Polskę do grupy krajów zepsutych i skorumpowanych. 

Nie będę w tym miejscu wymieniał po raz kolejny tez o potrzebie otwarcia zawodów pilota i przewodnika, ich zbiór, jak też kontrargumenty wobec przeciwników deregulacji znajdą państwo na witrynie wolnezawody.org.  Kiedy czytam najnowsze doniesienia o tym, jak kolejne frakcje w parlamencie prześcigają się w pomysłach na jeszcze większą deregulację, w zasadzie jestem spokojny o powodzenie reformy. I mam nadzieję, że jeżeli ktokolwiek z moich przeciwników zachował jeszcze resztki rozsądku to raczej nie myśli już o przysłowiowym zawracaniu Wisły kijem, tylko o tym jak urządzić się w nowej rzeczywistości. Obecne samorządy pilotów i przewodników, izby branżowe itp. poniosły wizerunkową klęske. Ich wieloletnia działalność na rzecz zwiększania gorsetu regulacji, zmuszania konsumentów do kupowania niechcianych usług, ograniczania dostępu do zawodu, łamania praw obywatelskich poprzez kontrole i inwigilację – została publicznie napiętnowana. Ich miejsce muszą zająć instytucje, które – wzorem krajów zachodnich – będą organizować szkolenia zgodne z potrzebami rynku a nie państwowych wytycznych, certyfikowaniem swoich usługodawców na zasadzie rekomendacji a nie przymusu. Które skutecznie będą walczyć z przejawami dyskryminacji polskich pilotów za granicą – z listów, które otrzymuję wynika że w wielu krajach jest to wciąż problem.    

Ja też spróbuję wybiec w przyszłość. Po deregulacji będę walczył przede wszystkim o to, żeby nie doszło do zjawisk określanych potocznie zamiataniem pod dywan czy też polityką grubej kreski. Ponad dwa lata temu czytaliśmy na łamach „Rynku Turystycznego” wyjaśnienia rzecznika Ministerstwa Sportu i Turystyki dotyczące nowelizacji ustawy. W odpowiedzi na mój apel o uwolnienie zawodów przewodnickich przedstawił jakieś zawiłe wywody. Pojawiła się też informacja, że na wniosek Polskiej Federacji Pilotażu i Przewodnictwa wykreślono z projektu ustawy zniesienie bezsensownego, sztucznego rozdziału funkcji pilota i przewodnika.*)  Organizacji tej prezesuje właściciel prywatnej firmy szkoleniowej i wydawniczej, w którego interesie mogło leżeć utrzymywanie i komplikowanie przymusowych regulacji. Sprawę tę należy zbadać i winnych pociągnąć do odpowiedzialności. Casus taki jest nie do wyobrażenia w jakiejkolwiek dojrzałej demokracji.         

Również na szczeblu samorządowym – nie wyobrażam sobie, żeby którykolwiek np. szef wydziału turystyki przy urzędzie marszałkowskim, który łamiąc konstytucyjne prawo wolności słowa popierał „orwellowską” kontrolę nad oprowadzaniem turystów, a przedstawicielom bezczelnych korporacji wydawał uprawnienia do ulicznych łapanek, kontroli i szykan – nadal zachował swoje stanowisko.
____________________________________
*) Na blogu mam więcej miejsca, więc wkleję całość wypowiedzi rzecznika MSiT Pawła Wiśniewskiego z grudnia 2009… Tak ku przestrodze, żeby kolejne rządy nie próbowały w klientelistyczny sposób tworzyć prawa: „Połączenie zawodu przewodnika turystycznego i pilota wycieczek w jeden zawód faktycznie było brane pod uwagę w trakcie prac nad wstępnymi założeniami do projektu nowelizacji ustawy, jednakże po poddaniu tego rozwiązania konsultacjom ze stowarzyszeniami pilockimi i przewodnickimi, po zdecydowanym sprzeciwie wszystkich organizacji zrzeszających przewodników turystycznych i pilotów wycieczek, a w szczególności po otrzymaniu stanowiska IV Forum Pilotażu i Przewodnictwa, organizowanego przez Polską Federację Pilotażu i Przewodnictwa, które miało miejsce w Krakowie w grudniu ubiegłego roku, zrezygnowano z wprowadzenia do projektu tego rozwiązania. W stanowisku tym IV Forum Pilotażu i Przewodnictwa zdecydowanie sprzeciwiło się wprowadzeniu takiej unifikacji. Unifikacja taka spotkała się z ostrą krytyką nierealności wprowadzenia takich zmian.”

Poza tym wiele się dzieje, wszelkie aktualności linkuję na facebook.com/wolneprzewodnictwo

Możliwość komentowania jest wyłączona.