Czy CFK PTTK Łódź Jest za „uprawnieniami” i „pozwoleniami” na fotografowanie?

Pod notką o płaczącej czerwonej Łodzi wpisał mi się oburzony niejaki Melchior z Centrum Fotografii Krajoznawczej PTTK. Odpowiedziałem mu w komentarzach. Teraz zachodzę w głowę, z jakiej racji akurat ta instytucja zajmująca się fotografią, jest za utrzymaniem restrykcyjnych przepisów, pozwoleń, uprawnień itp. w przewodnictwie turystycznym. 

Coż mi jednak zaświtało. Przypominam sobie taką scenę z „Człowieka z Żelaza” Andrzeja Wajdy. Wyrzucona z telewizji (grana przez Jandę) Agnieszka (A), partnerka opozycjonisty Maćka (M), chce urządzić w prywatnym mieszkaniu wystawę fotograficzną o pomordowanych w 1970r. stoczniowcach. Służby bezpieczeństwa, dowiedziawszy się o tym, wysłały do ich mieszkania swojego agenta – stoczniowego kadrowca (K) który zastrasza Maćka i nakazuje wrzucenie fotografii do pieca. Pada wtedy tam taki dialog:      

M: Ta pani jest fotografikiem
K: A mnie się zdaje że ta pani nie jest fotografikiem, pani ukończyła szkołę filmową, a to nie daje uprawnień!
A: Panie – fotografować wolno każdemu, nie?
K: Eeee niby wolno fotografować, zależy gdzie. Pani chce urządzić u tego pana wystawę. A na to już potrzeba – pozwolenia!

Scena do obejrzenia na youtube (od minuty 39)

O ile wiem – obecnie zajmowanie się fotografiką, jak też każdą inną sztuką nie jest – w przeciwieństwie do przewodnictwa turystycznego – obwarowane ścisłą kontrolą i cenzurą państwa, i bez problemu można zorganizować nawet „antyrządową” wystawę w miejscu publicznym. Czy CFK PTTK w Łodzi jest za tym, aby również w tej dziedzinie nastąpił powrót do realiów z poprzedniego ustroju? Oczywiście wszystko – jak wiemy – „dla dobra klienta i wysokiej jakości”. Czekam na odpowiedź.

25 Komentarze

  1. Brawo!! Uwolnić zawody, niech króluję wolny rynek. W średniowieczu kto nie należał do bractwa cechowego ten nie mógł wykonywać zawodu. Nie wolny rynek czyli konsument decydował kto może wykonywać zawód i robi to najlepiej a bractwo cechowe. W Polsce bo jest najbardziej zacofanym krajem w Europie system przeniesiony z średniowiecza dalej obowiązuje w postaci 380 zawodów regulowanych na podobieństwo bractw cechowych w średniowieczu(to jest rekord europejski).

  2. Panie – ja w tej notce zadałem Panu jedno konkretne pytanie – a zamiast odpowiedzieć krótko „tak lub nie” biadoli pan i nawija o różnych rzeczach które mnie ani nikogo tu nie interesują.

  3. I już ostatnie zdanie zamykające dyskusję. Oczywiście i dzisiaj fotografia ma mnóstwo ograniczeń , z których Pan sobie nawet nie zdaje sprawy – choćby ochrona wizerunku, która przecież wynika z poszanowania prywatności drugiego człowieka, ale to już sprawa kultury czyli dziedziny Panu obcej. CFK nie ma klientów, zanim sie zacznie coś komentować , warto sie najpierw czegoś dowiedzieć. I to już absolutny koniec naszej dyskusji.

  4. Oczywiście równie złośliwie i bez sensu mógłbym zapytać kiedy Pana protegowany minister Gowin zlikwiduje egzaminy państwowe na prawo jazdy, bo przecież, to czy umiem jeździć mógłby stwierdzać szwagier, albo koledzy z pracy. Ponieważ nie podejmuje Pan merytorycznej cywilizowanej dyskusji, tylko miotają Pana niezdrowe emocje nakazujące Panu nazywać nieznanych sobie ludzi „bolszewickim betonem” i postępować nieetycznie w wymianie informacji, nie widzę powodu do dalszej dyskusji, bo mi to ubliża. Obrażanie interlokutora jest po prostu dowodem braku argumentów do dyskusji i jest po prostu dziecinne. Jeszcze by się Pan zdziwił jak piękne karty w historii naszej ojczyzny zapisała moja rodzina. Ale już się Pan nie dowie, bo zachowuje się Pan jak histeryczny PISowiec.

  5. Nie „wystawiam cenzurki” tylko cytuję wspomniany artykuł. A pani sobie wystawia cenzurkę „mało pojętnej…”

    Jeszcze raz

    http://tvp.info/informacje/polska/zbiorowy-pozew-za-nieudane-wakacje/6578608

    „W lipcu ubiegłego roku autokarem pojechało tam kilkudziesięciu turystów ze Śląska. Za 13-dniowy wypoczynek zapłacili po 499 euro. Dziesięciu z nich zdecydowało się pozwać organizatora. W przesłanym sądowi dokumencie zarzucają przedsiębiorstwu wiele uchybień – m.in. że z powodu awarii autobusu musieli przez kilka godzin czekać na naprawę, a później na podstawienie autokaru zastępczego. Są też zdania, że towarzysząca im pilotka była niekompetentna, a kierowcy gubili drogę. Ich zdaniem, program wyjazdu został zrealizowany zaledwie w połowie.”

  6. Tak myślałam. Nie wie Pan i nie zna sprawy, ale pilotce wystawia cenzurki. Nie komentuję:(

  7. Nie wiem. Jeśli panią to interesuje proszę zapytać strony konfliktu, może poinformują.

    Natomiast nie pierwszy raz i nie na pierwszym forum czytam tego typu reakcję oburzenia „zakonu świętych krów” – jak w ogóle można krytykować pilota… żenadne.

  8. Cytat: „Wśród wszystkich zarzutów mówi się również o „niekompetencji pilotki”. Niekompetencja pilotki? A na jakiej podstawie stwierdzona? Czy pozwolono wypowiedzieć się pilotce, aby i ona mogła przedstawić swoje racje?

  9. Przykład co może turysta:

    tvp.info/informacje/polska/zbiorowy-pozew-za-nieudane-wakacje/6578608

    Wśród wszystkich zarzutów mówi się również o „niekompetencji pilotki”.

  10. „Mogą co najwyżej ponarzekać po imprezie na przewodnika”

    Nie, zwierzaczku.

    Mogą:

    - Zażądać odszkodowania za źle wykonaną imprezę a w razie gdyby organizator się uchylał wnieść sprawę do sądu

    - opublikować skargi na biuro, samemu nigdzie więcej z nim nie pojechać, eliminując partacza z rynku

    To naprawde są mechanizmy 1000x bardziej skutczniejsze niż państwowe pieczątki, które powoduja że i dziś liczy się głównie renome i rekomendacja a biurokratyczny system to tylko zawracanie d…

    „Jedynie Ponarzekać” – owszem mogli za komuny gdzie był monopol Orbisów czy Almaturów… i w tej epoce tkwią niestety moi adwersarze.

  11. Znakomitą wiekszość zleceniodawców dla przewodników stanowią organizatorzy turystyki ( co sam podkreślasz) i to oni wybierają przewodnika dla grupy. Klientem, czyli bezpośrednim odbiorcą tych usług są jednakże uczestnicy, którzy zwykle nie mają najmniejszego wpływu na to, kto będzie ich obsługiwał. Mogą co najwyżej ponarzekać po imprezie na przewodnika, jeśli bedzie kiepski, albo piać z zachwytu, jeśli będzie naprawde dobry. Jeśli organizator będzie uczciwy i bedzie kierował się interesem klienta, to będzie zatrudniał tych naprawde dobrych. Ale tu podzielam obawy Klimka- w naszych warunkach będzie liczyła sie przede wszystkim kasa, tak jak w wielu innych dziedzinach naszego życia gospodarczego, kosztem obniżenia jakości usług. I nie usprawiedliwia tego nawet kapitalizm. Radzisz innym za flaszkę whisky, prowadzenie własnych szkoleń przewodników .Czy uważasz, że taki system, gdzie przewodników po tych samych miejscach bedzie szkolić cały szereg różnych podmiotów, które będą stawiały różne wymagania, będzie lepszy od obecnego działającego wg ujednoliconych zasad, których gwarantem jest Państwo? Ja mam co tego duże obawy,tym bardziej, że w przypadku deregulacji każdy park narodowy oraz gestorzy miejsc o nasilonym ruchu turystycznym zapewne wprowadzą dodatkowo swoje wymogi i ograniczenia dla przewodników, względnie dopuszczą do oprowadzania wycieczek na swoim terenie tylko przez swoich pracowników, oczywiście za odpowiednia opłatą. Zatem „jak kapitalizm, to kapitalizm”- tak śpiewał prześmiewczo i trafnie znany bard z Twojego miasta.

  12. - Owszem turystyka jest biznesem szczególnym dlatego jest obwarowana wieloma restrykcyjnymi przepisami których (w przeciwieństwie do posła v d Coghena) nie kontestuję – obowiązkowe ubezpieczenia, tysiące klauzul niedozwolonych – to wszystko po deregulacji w ustawie turystycznej zostaje.

    I właśnie ta ogromna odpowiedzialność, ryzyko kar itd jest najlepszym mechanizmem zabezpieczającym interesy klientów, ingerencja mechanizmu państwowego jest tu zupełnie nie potrzebna. Jeśli jesteś innego zdania – ależ proszę ciebie bardzo, zostańmy przy tym.

  13. A jak niby Klient ma sam zdecydowac czy wybiera cwaniaczka, pasjonata czy znajomego wlasciciela biura skoro kazdy z nich bedzie mowil ze jest przewodnikiem. Turystyka ma to do siebie ze kupujesz i placisz za „obietnice usługi” – a jak ona zostanie wykonana okaze sie „w praniu” – i mysle ze była to kiedys główna przeslanka by wprowadzic licencje.
    Należy pamietac ze w przypadku innych uslug zazwyczaj placisz po ich wykonaniu (np ide do fryzjera – zle mnie obcial zawsze moge sie targowac ze mam zaplacic mniej bo nie tego chcialem), stad wiekszosc z nich nie jest licencjonowana. A z przewodnictwem jest inaczej.

    Nie rozumiem o co Ci chodzi ze szkoleniem i egzaminowaniem. Nigdzie nie pisalem ze sie na tym jakos wybitnie znam – zreszta tak jak napisalem OSOBISCIE NIE WIDZE POTRZEBY ODBYWANIA DLUGIEGo I DROGIEGO KURSU PRZED EGZAMINEM. Zasw o ukonczeniu kursu to tylko papier a do egzaminu i tak wiekszosc przygotowuje sie samodzielnie.

    P.S.
    Nie wiem skad Twoja zajadlosc, zauwazylem ze im dluzsze i bardziej merytoryczne posty pisze tym bardziej mnie atakujesz.

  14. No tak, społeczeństwo nie dorosło… niedobre społeczeństwo!

    Człowieku – w 1989 wybraliśmy kapitalizm. Polega to na tym, że rynek jest w 100% prywatny. I to klient ma decydować komu z własnej kieszeni zapłaci – czy regionaliście czy cwaniaczkowi, czy znajomemu właściciela biura. Nie decyduj za niego.

    Jeśli tak się natomiast świetnie znasz na szkoleniu, egzaminowaniu – co za problem – załóż własną firmę szkoleniową, nadawaj swoje blachy czy certyfikaty. Może zrobisz na tym biznes życia. Jak ci się uda to proszę o flaszkę dobrej Whisky za poradę.

  15. Wy myslicie ze deregulacja jest lekiem na całe zło. Zdereguluje sie przewodników to kazdy bedzie mial dostep do „krainy miodem i mlekiem plynacej”. Bzdura kompletna. Beneficjentem deregulacji będą m.in. male biura podrozy robiace nietypowe rzeczy – w koncu nie beda musieli zatrudniac ludzi z uprawnieniami a beda mogli wspolpracowac ze specjalistami w waskich dziedzinach – I BARDZO DOBRZE W CALEJ ROZCIAGLOSCI POPIERAM
    Ale niestety obawiam sie ze ze glownie zyskaja:
    - wszelkiej masci cwaniaczkowie udajacy przewodnikow – raz im sie uda z jedna, grupa, drugim razem z inna
    - biura podrozy organizujace tanie wycieczki (dla szkol, zakl pracy itp) ktorzy zamiast zatudniac stosunkowo drogich pilotow i przewodnikow wysla na wycieczke swoich pracownikow (placac im grosze albo nic) lub dalszych i blizszych znajomych. Deregulacja to moze piekna i sluszna idea ale niestety nasze spoleczenstwo nie jest idealne i obawiam sie ze jedną patologię (nagonki na nielegalnych przewodnikow) zastapi inna patologie (wysylanie na wyjazdy osob totalnie do tego nieprzygotowanych).
    L.R. Ty naprawde myslisz ze po deregulacji kazdy wlasciciel BP bedzie zatrudniac samych krajoznawcow i pasjonatow???
    (ktorzy to pasjonaci beda chcieli pewnie w miare spora kase za swoje uslugi). Po czesci pewnie tak bedzie ale niestety wiekszosc zastapi pasjonata albo swoim pracownikiem (ktory i tak siedzi w biurze wiec moze gdzies pojechac) albo znajomym. Smutne ale niestety chyba prawdziwe.

    Wg. mnie zamiast deregulacji duzo madrzejsze bylby stworzenie od podstaw mądrej, nowoczesnej ustawy o usl turyst gdzie np byloby:
    - zniesiony obowiazek wynajmowania pilota z uprawnieniami na wycieczki
    - zniesiony obowiazek wynajmowania przewodnika po miastach
    - umozliwienie zatrudnienia specjalistow zamiast ludzi z icencja jesli program tego wymaga
    - jasne, przejrzyste i nie wykluczajace sie nawzajem przepisy odnosnie tego kto moze prowadzic grupy (zwlaszcza mlodziezy) po gorach i od jakiej wysokosci
    - pozostawienie obowiązkowych egzaminow panstwowych (przy czym umozliwienie podchodzenia do egzaminu bez koniecznosci odbycia drogiego kursu – na zasadzie ucze sie sam i podchodze do egzaminu na wlasna odpowiedzialnosc – zdam to ok, nie zdam trudno)
    - urealnienie pytan i wymagan egzaminacyjnych (dostosowanie ich do rzeczywistosci)
    - stworzenie jasnych podstaw prawnych do dzialanosci spoecznikowskiej
    - przeciwdzialani patologiom typu nagonki na nie-przewodnikow
    … i wiele innych postulatow.

    Nie jest to dzialanie populistyczne i wymaga duzo pracy ze strony Ustawodawcy ale jest chyba duzo uczciwsze w stosunku do calej branzy…
    Jednym zdaniem: UZDROWIC TO CO JUZ JEST, ZAMIAST DEREGULOWANIA NA OŚLEP WSZYSTKIEGO – nie uwazacie ze tak byloby lepiej?

  16. Twierdzisz, że rynek tych usług znacząco skurczy się, gdy zniknie obowiązek korzystania z nich. Nic bardziej błędnego. Przymus i monopol określonej grupy zawodowej winduje ceny w górę. Zniesienie przymusu spowoduje spadek cen, a wtedy i klienci się znajdą; nie będzie też hamulca dla turystyki organizowanej społecznie. Owszem, dotychczasowa klika cwaniaków trochę straci na tym, ale zyska gastronomia, przewoźnicy, hotelarstwo, wytwórcy pamiątek itp.

    Twierdzisz również, że jeśli zostanie zatrudniony regionalista zamiast licencjonowanego przewodnika, to ten ostatni nie będzie miał tej pracy. Też nic bardziej błędnego. Jest wiele rejonów w Polsce, których nie obejmuje licecjonowane przewodnictwo, a są tam pasjonaci i regionaliści, którzy z powodu idiotycznych regulacji zawodu przewodnika nie mogą świadczyć takich usług. Po uwolnieniu tego zawodu będą mogli w tym fachu pracować legalnie.

  17. Znalazłem w blogosferze niesamowicie trafną wypowiedź: „Gowin staje w rzędzie tych nielicznych, którzy gotowi są reprezentować interesy milczącej większości, wobec szemranych interesów tysięcy wrzaskliwych i dobrze zorganizowanych ludzi. Różnego rodzaju mafie zawodowe do perfekcji opanowały sztukę kłamliwego powoływania się na dobro publiczne w obronie swoich cechowych monopoli. Od lat lobbowały u głupich polityków za ograniczeniem napływu konkurencji i przeważnie wygrywały”

    Więcej http://starszy.blox.pl/2012/02/Gowin-superstar.html

  18. To jest wypowiedź ciekawa i chętnie odpowiem. Podstawowe błędy w myśleniu:

    1. Deregulacja to nie proste „zwiększenie ilości miejsc pracy” jak za dotknięciem różdżki, i Gowin mówi o tym też ze to proces wieloletni.

    2. Nikt rozsądny nie zakłada że kondycja polskiej gospodarki będzie coraz gorsza albo że nie będziemy się rozwijać. Dążymy do takiego poziomu jaki mają kraje zachodnie. A tam – Niemiec wydaje na podróże rocznie 5x tyle co Polak. Więc potencjał rozwojowy turystyki jest ogromny. Także ci co jeżdżą teraz w przyszłości będą bogatsi i nie będą musieli oszczędzać na wieli usługach typu przewodnik. Tak więc rynek będzie się poszerzał i teraz – ci co są dobrzy i mają renomę dziś mogą być o swoją pracę spokojni a deregulacja spowoduje – że nowi wchodzący na rynek będą mieli łatwiej.

    3. Deregulacja jako proces oczyszczający mechanizmy gospodarki z różnych „narosłych brudów” przy okazji zlikwiduje i inne absurdy typu przymus przewodnicki. I tu oczywiście przejściowo pracę może stracić paru nieudaczników których bez przymusu nikt nie wynajmie. Ale zyska sektor np. hotelarski bo grupy będą chętniej przyjeżdżać.

    4. A propos przecieków – sprostowałbym, ale obiecałem dyskrecję ;)

  19. Adwersarz>LR
    Czy Twoim zdaniem po deregulacji zwiększy się zapotrzebowanie na usługi przewodnickie? Przeciwnie. Z pewnością rynek tych usług znacząco skurczy się, gdy zniknie obowiązek korzystania z nich. Trzeba naprawdę być naiwnym, by wierzyć, że szkoły, parafie i instytucje, szczególnie te budżetowe, zechcą wynajmować przewodników, choćby byli największymi pasjonatami i regionalistami. No chyba, że poprowadzą społecznie, ale wtedy co to będzie mieć wspólnego z polepszeniem bytu tych ludzi?
    Jeśli tak, jak piszesz, zostanie zatrudniony regionalista zamiast licencjonowanego przewodnika, to ten ostatni nie będzie miał tej pracy. A więc nastąpi tylko przetasowanie „ktoś za kogoś”. Rynek pracy wcale nie powiększy się przez to. Tak, że ta motywacja uwolnienia zawodu jest funta kłaków warta.Nie wspominam już o innym aspekcie deregulacji w postaci obniżenia jakości tych usług.Na koniec muszę Cię zmartwić stary wygo, bo z przecieków wynika, że zawód przewodnika górskiego nie będzie poddany deregulacji, tak że oddala się szansa kupna blachy przewodnickiej w kiosku RUCH-u. Na szczeście.

  20. Nie, to nie jest populizm. Do tej pory (a przynajmniej do listopada 2011) polityka adwersarzy była taka że – jedynie ja jestem na tyle głupi żeby żądać deregulacji, a zarówno branża, media jak i mądre społeczeństwo nie widzi możliwości uprawiania zawodu przewodnika przez kogoś cyt. „przypadkowego”. Więc według tego mniemania głosiłem tezy absolutnie niepopularne.

  21. Niepotrzebnie siejesz tu zamęt. Wg kodeksu wykroczeń zadania przewodnika turystycznego mogą wykonywać tylko osoby posiadające formalne uprawnienia, a wykonywanie tych zadań bez stosownych uprawnień zagrożone jest sankcjami karnymi ograniczenia wolności lub grzywny. Problemem jest praktyczny brak możliwości uzyskania takich uprawnień. Jest bowiem wiele rejonów kraju, gdzie kursów przewodnickich nie organizuje się od lat. Zniesienie obowiązku odbycia kursu i uzyskania państwowych licencji pozwoli na to, że miejscowi pasjonaci i regionaliści będą mogli bez przeszkód świadczyć usługi przewodnickie. To niewątpliwie w jakimś stopniu może wpłynąć na zmniejszenie bezrobocia. Podobna sytuacja jest w wielu innych zawodach regulowanych przez państwo. Uwolnienie tych zawodów od gorsetu państwowych regulacji niewątpliwie da łącznie pracę wielu ludziom i poprawi ich sytuację materialną.

  22. No to uściślę, choć wyraziłem to jasno. Ci, co ogłoszą w teatrzyku TV w sobotę uwolnienie zawodów kierują się wyłącznie populizmem, ci co popierają i tak zaciekle walczą o to kierują się własnym interesem, a ci co wierzą, że przybędzie od tego dla nich miejsc pracy okażą się jakże naiwni i zawiedzeni…

  23. Frazy typu „uwolnić zawód przewodnika”; „każdy może oprowadzać”, „Każdy może mówić na ulicy co mu się podoba” to nie jest populizm? A niby co?

  24. Aaa.. populistyczne? populizm to według definicji „głoszenie tych poglądów, które są aktualnie najbardziej popularne”… to kompletne novum w ustach adwersarzy… bo do tej pory głosiłem jedynie poglądy moje własne i prywatne, których nikt poza mną – ani z branży, ani społeczeństwa nie popierał.

    Ciekawe ile razy moi adversarze zmieną woltę. Na szczęście mane tekel fares!

  25. Ty MZ już nie możesz się doczekać tego sobotniego teatrzyku tzn. hucznego obwieszczenia uwolnienia zawodów celem spełnienia kolejnego populistycznego hasła i piszesz coraz większe bzdury. Te nieustanne skojarzenia z SB-ecją, PRL-em , PZPR-em to pewnie efekt zdiagnozowanego w innym popularnym polskim filmie ” uderzenia styropianu na mózg”