Kujawsko-Pomorskie KPTT-Guide nie jest przeciwne deregulacji?

Tomasz Herdzin, prezes Kujawsko-Pomorskiego Towarzystwa Turystycznego „Guide” wpisał mi się wczoraj pod notką w której zamieściłem żartobliwą propozycję nowego „bolszewickiego” logo PFPiP. Towarzystwo, któremu prezesuje wchodzi w skład owej Federacji, i mój żart bardzo mu się nie spodobał. Pisze rzeczy bardzo ciekawe, a mianowicie:

Macieju, na pewno śledzisz dyskusję wśród
przewodników i pilotów chyba zwróciłeś uwagę na to, że całkiem spora
liczba przedstawicieli naszego zawodu deregulacji się nie boi.
Ktoś kto
jest dobry poradzi sobie także w warunkach zwiększonej konkurencji.
Podobnie w Federacji nie wszystkie stowarzyszenia są deregulacji
przeciwne.


A, to pewne novum. Owszem wiem, podczas grudniowego forum słyszałem na ten temat różne głosy, i przypomnę jeszcze raz słowa z mojej notki zamieszczonej 1 stycznia br:

Na stronach Polskiej Federacji Pilotażu i Przewodnictwa w dziale „aktualności” czytam relację z toruńskiego Forum
w którym niedawno uczestniczyłem, a w nim również słowa szoku i
rozpaczy z powodu planów deregulacji. (…) Dalej przecieram 
oczy ze zdumienia czytając: Uczestnicy Forum w imieniu całego środowiska przewodników i pilotów
przesłali apel do Pani Minister Katarzyny Sobierajskiej o podjęcie
działań mających na celu utrzymanie statusu zawodu regulowanego dla
przewodników turystycznych oraz regulowanej działalności dla usług
świadczonych przez pilotów wycieczek.
Co to znaczy „całego
środowiska?” Znam dziesiątki osób z tego środowiska, którzy konieczność
zmian popierają,  są pewne swojej fachowości, nie czują żadnego
zagrożenia z tytułu uwolnienia zawodów, a dostrzegają raczej korzyści z
tytułu zlikwidowania uciążliwej biurokracji
. Co najmniej kilku było
uczestnikami owego forum – jeśli mają odrobinę szacunku do siebie
powinni wyrazić głośne votum separatum.”  


No i właśnie – jak do tej pory tego oficjalnego, czytelnie podpisanego votum separatum nie usłyszałem ani nie przeczytałem. Tak więc sorry – dopóki KPTT-Guide jest oficjalnym członkiem Federacji, a na witrynie tejże wisi pełna idiotyzmów antyderegulacyjna kampania na rzecz „gospodarczego bolszewizmu” – uważam że mój żart jest jak najbardziej na miejscu, a sfiksowane logo dotyczy również was.      

Dalszy ciąg wpisu T. Herdzina: „Twój ostatni wpis, a zwłaszcza umieszczenie symboli ustroju
odpowiadającego za śmierć wielu milionów ludzi to już nie jest
niestosowny żart. Dla mnie to po prostu świństwo. I to świństwo ścigane z
urzędu przez nasze prawo.”

Hola hola, nie zapędzajmy się. Publikowanie symboli totalitarnych w celach edukacyjnych jest jak najbardziej dozwolone, w innych zresztą też patrz np. tutaj.  

I na koniec: „Zaczynasz mylić, usprawiedliwioną formą
felietonu, złośliwość dziennikarską z preparowaniem działających
emocjonalnie prowokacji w stylu Urbana.
O ile jesteś człowiekiem zdolnym do czynności honorowych oczekuję
natychmiastowych przeprosin.
Tomasz Herdzin”

Za nic nie przeproszę, bo zrobiłbym – Tobie i waszej Organizacji wielką krzywdę. Pełnienie funkcji publicznych w demokratycznym ustroju niesie za sobą konieczność liczenia się z krytyką i satyrą. Obiecuję natomiast opublikować na blogu pochwalną laurkę jeżeli wasze Towarzystwo przerwie wreszcie – jako pierwsze – tę dziwną zmowę milczenia i opublikuje na swojej witrynie oficjalne oświadczenie, że nie jest przeciwko deregulacji zawodów pilota i przewodnika, oraz dystansuje się od prowadzonych przez PFPiP działań przeciwko rządowym planom otwarcia zawodów turystycznych. Dopóki to nie nastąpi, wasza postawa jako żywo przypominać będzie opisaną przez Zinowjewa postawę typu „Homo sovieticus”: ślepe podporządkowanie kolektywowi, ucieczka od wolności i odpowiedzialności, brak samodzielnego działania, itp. Co ogólnie można by zilustrować…

…jeszcze jedną karykaturą.

5 Komentarze

  1. Misiu, to jest mój blog i tak jak zapowiadałem – będę moderował komentarze, usuwając nic nie wnoszące bluzgi, w trosce o jego czytelność. Jak chcesz to załóż sobie niewolneprzewodnictwo.blog.pl i rób to samo co ja, może za kolejne 4 lata nowa władza cię wysłucha.

  2. @P.Klimek
    Nie mnie oceniać intencje Pana M.Z., ale faktem jest, że w moim rodzinnym mieście przewodnicy decydujący o dopuszczeniu do zawodu nie odznaczają się przychylnością wobec kandydatów, a to właśnie oni aspirują do roli awangardy środowiska. Aby się nie powtarzać, odsyłam Pana do moich wpisów w księdze gości tego bloga i proszę o ustosunkowanie się do nich.

  3. „Dodam, że biorąc udział w kursie przewodnickim, poznałam wspaniałych licencjonowanych przewodników, którzy posiadali naprawdę ogromną wiedzę i umiejętność dzielenia się nią(co nie zawsze idzie w parze). Odniosłam wrażenie, że oni nie muszą w obawie przed konkurencją blokować dostępu do zawodu, skoro w ciągu kilku miesięcy robili wszystko, żeby przekazać nam jak najwięcej.”
    No właśnie takich przewodników w Polsce są tysiące, a negatywnych przykładów piętnowanych przez M.Z zaledwie garstka (M.Z. na swoim blogu wymienia 2 -SŁOWNIE DWA- nazwiska przewodnikow ktorzy kiedys naciseli mu na odcisk i za to się mści, i przykład 1 koła z Krakowa z nieszczesnym zapisem. A dlaczego nie pisze o tysiącach przewodników dzielącychie wiedzą nie tylko z turystami ale również z mlodymi adeptami sztuki przewodnickiej. O tym juz pisalem niestety M.Z. stosuje tu usbecką cenzure i niewygodne teksty kasuje. A W RZECZYWISTOŚCI CHODZI O PROPAGANDE ALA GOEBELSS NA RZECZ NIEMIECKICH LOBBYSTÓW.
    Ale na szczescie drogi M.Z. pare osob sie zorientowało i wie juz jakie są Twoje prawdziwe zamiary!!!!!!!

  4. Pan Tomasz użył sformułowania, które nieodparcie kojarzy się z Polskim Kodeksem Honorowym Władysława Boziewicza: „O ile jesteś człowiekiem zdolnym do czynności honorowych oczekuję natychmiastowych przeprosin.”
    U mnie wywołało to natychmiast kolejne skojarzenie, tym razem z Kodeksem postępowania Stowarzyszenia Przewodników Turystycznych w Krakowie i widniejącymi w nim do niedawna zaleceniami:
    „- wspieranie i podejmowanie działań zmierzających do ograniczenia ilości przewodników po Krakowie,
    - zmniejszenie ilości i częstotliwości organizowania kursów przewodnickich.”
    Fakt, że owe podpunkty zostały szybko usunięte po nagłośnieniu sprawy, dowodzi, że były czymś wstydliwym i niegodnym. Rzeczywiście, nie godzi się manifestować taką postawę, kiedy jest się osobą decydującą o nadaniu uprawnień przewodnickich. Zwłaszcza w czasach kryzysu i bezrobocia, gdy zdobycie upragnionej licencji jest w niejednym przypadku czyimś „być albo nie być”.
    I oczekiwałabym potępienia takiego postępowania przez środowisko, a nie domagania się satysfakcji od kogoś, kto ośmiela się poddawać krytyce kolegów po fachu.

    Dodam, że biorąc udział w kursie przewodnickim, poznałam wspaniałych licencjonowanych przewodników, którzy posiadali naprawdę ogromną wiedzę i umiejętność dzielenia się nią(co nie zawsze idzie w parze). Odniosłam wrażenie, że oni nie muszą w obawie przed konkurencją blokować dostępu do zawodu, skoro w ciągu kilku miesięcy robili wszystko, żeby przekazać nam jak najwięcej.