Prasówka 22.02: Aziewicz kontra Kalisz

I dalej dzieje się to o czym marzyliśmy – dyskusja o deregulacji, w tym zawodu przewodnika, z działu niszowo-ogórkowego wchodzi na czołówki portali, a o opinię proszeni są kolejni politycy. W dodatku – jak postulowałem – to właśnie „wolny przewodnik” jest najczęściej przywoływanym symbolem deregulacji. Dziś obszernymi materiałami karmią nas media ekonomiczne. „Licencje zawodowe do pilnej kasacji - pisze Bloomberg Businessweek, a artykuł ilustruje… wycieczka turystów. „Uwalnianie zawodów. Sejm w gotowości” – czytamy na portalu businesstoday.pl. Do tego dwugłos polityków. Na deregulację w planowanym wymiarze nie chce zgodzić się Ryszard Kalisz (choć w tekście wywiadu konkrety nie padają, przyznaje że nie wszystkie obecne regulacje są sensowne, wątpię żeby akurat przewodnicy znaleźli w nim sojusznika). Zaszkodzić wiele swoim najmniejszym klubikiem SLD oczywiście nie może. Odpowiada mu Tadeusz Aziewicz, ekspert gospodarczy PO: Dlaczego zawód przewodnika ma być reglamentowany? W tekście interesujący nas fragment:

- Które zawody Pana zdaniem nadają się do natychmiastowego otwarcia?

- Wiem, że minister Gowin przygotowuje stosowną listę, wypadałoby zatem, aby wypowiedział się w tej sprawie jako pierwszy. Podawany był już choćby przykład osławionych przewodników turystycznych… Proszę mi powiedzieć, jaki jest sens, by ktoś trzeci decydował o tym, kto może oprowadzać wycieczki? Ryzyko czy koszty społeczne w przypadku ewentualnego błędu nie są tu wysokie.

Do Pana Kalisza jeszcze napiszę. Dziś nie mam czasu, bo prowadzę przedstawienie w moim małym teatrzyku rewiowym. Robię to – o zgrozo!  Bez posiadania państwowej licencji aktora, piosenkarza i kompozytora…

Możliwość komentowania jest wyłączona.