Matołku, naprawdę myślisz że klient cię nie zweryfikuje?

Z pism opublikowanych na anty-deregulacyjnej stronie wybrałem najczęściej powtarzające się argumenty przeciw deregulacji i skontrowałem je. Zapraszam:
wolnezawody.org/kontrargumenty.html

Jeśli ktoś doczyta dokument do końca, zauważy, że nie wszystkie tezy w tych pismach uznałem za błędne. Też mianowicie uważam, że państwo nie musi odżegnywać się od promocji dobrych usług przewodnickich. Tylko oczywiście w sposób nieprzymusowy. I tak się składa, że przecież w Krakowie mamy piękny przykład współpracy Urzędu Miasta Krakowa i prywatnych, jak najbardziej nieregulowanych podmiotów gospodarczych, świadczących usługi turystom. Jaki? Ano taki.

I tyle miłych słów. Reszta to niestety dramat. A raczej komediodramat. Mogę zrozumieć wiele zabiegów lobbingowych na rzecz utrzymania przywilejów – fałszowanie informacji o realiach w innych krajach, naginanie zapisów ustawy, megalomanię, mafijne praktyki ograniczające dostęp do zawodu, uzurpowanie sobie praw „policji politycznej”… to wszystko słyszałem i czytałem dziesiątki razy. Nie wyobrażałem sobie jednak, że bezczelność niektórych jednostek może dojść do takiego poziomu, że zechcą odmówić klientowi prawa do weryfikacji kupowanych za własne pieniądze usług. Czy Pan Piotr Lisowski, który twierdzi, że „turysta ma jednorazowy kontakt z przewodnikiem i najczęściej nie przekazuje informacji zwrotnej” nie wie że każde porządne biuro rozdaje swoim klientom ankiety? Przykłady takich dokumentów publikowałem niedawno – (skan) i (skan). A jeśli chce zobaczyć inny przykład dostępnej publicznie „informacji zwrotnej” niech sobie wpisze w google nazwisko „Olga Fendrych” i zobaczy która strona wyskoczy na pierwszym miejscu.

Już pominę, że publikowanie takich wynurzeń, jako oficjalnego stanowiska Stowarzyszenia, może mieć cechy zabronionej prawem praktyki rynkowej. A UOKiK już nie raz dał różnym gildiom przewodnickim po nosie. W tej całej „Federacji Pilotażu i Przewodnictwa” jest ponoć zrzeszonych kilka, czy nawet kilkanaście tysięcy osób. Czy wszyscy z nich to takie za przeproszeniem matołki, wyznające pogląd że można we własnym imieniu, otwartym tekstem głosić każdą, największą bzdurę, byle tylko uzasadnić przymus posiadania przewodnickich i pilockich licencji? 

5 Komentarze

  1. dev, żbik, freud, i inne wcielenia tego samego trolla (pewnie wiem o kogo chodzi, zabanowanego na wszelkich forach górskich) – „powiedzieliście” już wszystko co wiecie, nowe nic nie wnoszące bluzgi będą usuwane. Do widzenia.

  2. A wejść na bloga coraz więcej, także z domen zagranicznych, cieszę się – będą regularnie nowe materiały.

  3. Oj biedne to wolnoprzewodnickie ptaszysko, nie dośc że otoczone kilkunastoma tysiącami mających inne zdanie przewodników (których nasz ptaszek tytułuje jako matołków, bo sam siebie uważa za najmądrzejszego w tej materii), to jeszcze pustki na blogu…Ostatnie kontrargumenty kiepściutkie,widoczny wpływ mrozów i związanych z tym trudności pokarmowych. Aż strach pomyśleć co będzie dalej, bo idą jeszcze większe mrozy, a tu i deregulacji jakoś ciszej.