Żegnajcie licencje, witaj nowoczesna branżo!

Przed chwilą artykuł o licencjonowaniu przewodnictwa ukazał się na stonach internetowych branżowego pisma „Wiadomości Turystyczne”. Nie wiem kto go pisał, w każdym razie jego ton jest wyraźnie sprzyjający naszym tezom. Dla opinii publicznej to ważny znak, że przedstawiciele branży wycieczkowej jako całości – w deregulacji nie widzą powodu do „rozdzierania szat” a jedynie znak nieuchronnie nadchodzącej modernizacji i doszlusowania do prymusów europejskiego przemysłu turystycznego. Z kolei nieco niepoważne protesty samorządów pilocko-przewodnickich odbierane są jedynie jako walka o utrzymanie przywilejów, a nie rzekomą „profesjonalizację”. Drodzy piloci, drodzy przewodnicy – uświadomcie sobie – sensem waszego zawodu jest świadczenie usług na rzecz innych podmiotów i klientów a nie uzurpowanie sobie pozycji „funkcjonariusza państwowego”, kontrolującego informacje udzielane o jakimś kraju czy mieście, jak to było za czasów PRL.

W artykule przewija się też nazwisko Zygmunta Kruczka – przyjrzymy się jeszcze działalności tego Pana. Coś mi się zdaje, że jako właściciel prywatnego wydawnictwa „Proksenia” wydającego podręczniki i skrypty szkoleniowe, organizującego kursy pilotów, ma on bardzo szczególny prywatny interes w lobbowaniu za utrzymaniem istniejących urzędowych wymogów. Według niego „wśród kilkuset regulowanych zawodów w Polsce tylko te dwa dotyczą jakże ważnej, bezpośredniej obsługi turystów” – no więc właśnie, Panie Kruczek, skoro co najmniej kilkanaście a może i -dziesiąt innych zawodów związanych z jak najbardziej bezpośrednią obsługą turystów – jak np. recepcjonista, kelner, barman, instruktor rekreacji, hmmm… masażystka a przede wszystkim – pracujący w znacznie szerszym zakresie rezydent - nie jest państwowo regulowane, to znaczy że dwie ostatnie absurdalne enklawy regulacji tym bardziej trzeba usunąć niczym stare graty nie pasujące do nowocześnie urządzonego lokum.              

I na koniec ważne sprostowanie: nie jest prawdą że „liczba ta bierze się po części stąd, że (…) Nie ma jednego zawodu przewodnika
turystycznego, jest przewodnik miejski, terenowy i kilka klas
przewodnika górskiego. (…) Gdyby
połączyć te kategorie w jedno, zapewne liczba ta byłaby podobna do tych w
innych krajach Unii.”
Absolutnie nie!!! Proszę zajrzeć do źródłowego raportu Fundacji Republikańskiej, przewodnik turystyczny figuruje tam jako jeden zawód z tych 380. Nawet nie ma tam osobno wymienionej kategorii pilota która ma status „działalności regulowanej”. Nota bene na ten casus zwróciłem już uwagę legislatorom.

Zostań fanem na facebooku! facebook.com/wolneprzewodnictwo

34 Komentarze

  1. Wybaczcie Państwo, ale odnoszę wrażenie, że istota problemu i cały konflikt interesów rozgrywa się o prawa do oprowadzania po miastach. Na tym polu należałoby wypracować kompromis, np. na zasadach wolnego przewodnictwa i elitarnego związku i problem by się rozwiązał, tak jak w Anglii funkcjonują Blue Badge Guides, czyli elita wśród przewodników, którzy słyną ze swojej znakomitej jakości do tego stopnia, że uczyłem się o nich na swoim kurie pilota (tak, jestem pilotem). Inną sprawą jest silne lobby przewodników miejskich.

    Jeżeli chodzi o góry osobiście jestem przeciwny zmianie przepisów. Góry i miasto to na prawdę dwa różne światy i dwa rożne problemy.

    Zgodnie z Ustawą o usługach turystycznych (rozdz 4. art. 20 ust. 2) to przewodnik w pierwszej kolejności odpowiada za bezpieczeństwo turysty, który go wynajął. O ile w mieście nie ma to takiego znaczenia, tutaj jak najbardziej ma. Wiedza i kwalifikacje to jednak chyba trochę podrzędna sprawa, bo do ich zdobycia mogą prowadzić różne drogi (choćby studia geograficzne, odbycie kursu, własna „praca badawcza”). Natomiast kwestia odpowiedzialności za bezpieczeństwo jest tu wg mnie na pierwszym miejscu. Szczerze wątpię, czy po ewentualnej zmianie przepisów taki wolny przewodnik brałby pełną odpowiedzialność za swoją grupę. Wg mnie ewentualna nowa ustawa powinna go do tego zmuszać.

    W każdym razie jeżeli idea nie jest (ale w mojej opinii jednak jest) taka, że blacha przewodnicka powinna być znakiem jakości, do której dostęp jest ograniczony, to taką powinna być. Dlatego egzamin na przewodnika powinien być wymagający, aby uprawnienia państwowe nie szły w ręce „posiadaczy dokumentów” ale faktycznie ludzi, którzy się do tej pracy nadają.

    Panie M.Z. przytacza Pan argument o masażyście i innych przedstawicielach „zawodów związanych z jak najbardziej bezpośrednią obsługą turystów”. Proszę wybaczyć, ale w mojej opinii kompromituje się Pan tym argumentem. Abstrahując od stosunku do Pana Kruczka, zdaje się, że nie rozumie Pan kwestii odpowiedzialności.

    Drugie wrażenie jakie odnoszę czytając Pana wypowiedzi, tak całe notki jak i komentarze, jest takie, że z całym szacunkiem, ale prezentuje Pan poziom „fachowców z Onetu”.

  2. I jeszcze bo widzę że tu bzdur się nagromadziło.

    „To co Pan pisze Panie M.Z. to pomiemieszanie z poplątaniem. Kazdy ma móc robic wszystko??? Dojdziemy do tego że piekarz w wolnej chwili bedzie miał prawo być dentystą, a ginekoog prawnikiem”

    Proszę się nie obawiać, kiedy lista zawodów do deregulacji się ukaże, na pewno nie będzie tam lekarzy i prawników wielu specjalności. Natomiast mobilność zawodowa, o której Pan pisze jest jak najbardziej wskazana w dzisiejszych czasach, proszą czytać gazety, publicystykę socjologiczną itp.

    „Chce doswiadczonego i rzetelnego przewodnika ktorego uprawnienia jestem w stanie zweryfikowac.”

    Ależ proszę sobie weryfikować, deregulacja nie zniesie ani tym bardziej nie zabroni organizowania kursów, egzaminów, nadawania sobie licencji – właśnie dla takich jak Pan.

  3. I jeszcze proszę zwrócić uwagę że pisząc „grupy komercyjne” oznacza to ni mniej ni więcej tylko osoby prywatne które z własnej kieszeni zapłaciły az wycieczkę i do nich należy decyzja jakie usługi mają w niej być a jakie nie. Proszę – jak już pisałem wcześniej – nie być jajkiem mądrzejszym od kury i nie decydować za klientów, która usługa jest dla nich lepsza.

  4. - kucharz jak i inne zawody rzemieślnicze są NIEREGULOWANE – nie ma obowiązku zdawania egzaminów zawodowych – koniec kropka.

    - od ścigania niepłacących podatki (obojętnei czy przewodników czy handlarzy czy kogokolwiek kto zarabia) są służby skarbowe. Akcja Wolne Przewodnictwo w żadnym punkcie nie postuluje niepłacenia podatków.

    - nie chodzi nam o upodobnieniu do Egiptu (w krajach muzułmańskich np. Maroku też są licencje) tylko do krajów zachodnioeuropejskich – Niemcy, Holandia, Wlk Brytania – proszę uważniej czytać nasze publikacje

  5. Tylko ze ten kucharz o ktorym piszesz jest zatrudniony w restauracji na podstawie chociazby swiadectwa ze szkoly gastronomicznej i co najwazniejsze pracuje pod okiem szefa kuchni, czyli swojego przelozonego. A taki „oprowadzający” bez licencji, który nagle poczuł natchnienie do oprowadzania??? – jest bez zadnej kontroli.Jeszcze ok jak bedzie miec zarejestrowaną dzial. gosp.,a jesli nie to… szara strefo witaj. I kolejne straty dla Skarbu Państwa. Założe sie ze 70 % tych „wolnych przewodnikow” bedzie dzialalo w szarej strefie – bo tak łatwiej. Jesli chcecie by za 2 lata parking pod Wawelem był pełen pseudoprzewodnikow krzyczacych na widok brytyjskich Klientow: Hello my friend special price for You – I’m Your guide – a po kwadransie – this is Wawel Castle and this is Cathedral – 20 dollars pls. Tego chcecie by rynek usług turystycznych upodobnił sie do Egiptu, Tunezji itp. Jesli tak to gratuluje pomysłu. Ale ja Wam jednak przysiaść troche nad nauka – i zdac egz panstwowy – ufam ze nie przekracza to Waszych zdolnosci intelektualnych.

  6. klimek: – „Dzialania strazy miejskiej o ktorych piszesz sa nielegalne i nalezy je pietnowac.”

    Pięnować to należy przede wszystkim przewodników, którzy te nielegalne działania inicjują i decydują komu wolno, a komu nie wolno opowiadać o zabytkach, historii czy przyrodzie, oraz dyktują służbom mundurowym kogo poddać szykanom administracyjnym. Likwidacja państwowych licencji przewodnika turystycznego i uwolnienie tego zawodu od gorsetu państwowych regulacji ukróci te mafijne działania.

    klimek: – „Z nieuczciwymi praktykami nalezy walczyć ale nie mozna zadac mozliwosci uprawiania jakiegos zawodu przez wszystkich.”

    Możliwości uprawiania tego zawodu akurat można żądać, bo np. kucharzem może być każdy, zawód ten nie jest licencjonowany, a może on potruć ludzi. Zawód przewodnika jest zdecydowanie po tej samej stronie co zawód kucharza i wiele innych wolnych zawodów. Tym bardziej nie ma potrzeby licencjonowania przewodnictwa turystycznego. Może uprawiać je każdy. Jak ktoś zechce – to zrobi kurs, który powinien być fakultatywny, a jeśli zdobył doświadczenie i wiedzę w inny sposób, np. przez samokształcenie, to może się okazać o wiele lepszym przewodnikiem od tego po kursie.

  7. LR
    Dzialania strazy miejskiej o ktorych piszesz sa nielegalne i nalezy je pietnowac. Wystarczy przeczytac ustawę o usl turystycznych – wiadomo kogo dotyczy. Jesli oprowadzasz znajomych albo np swoich uczniów -NIE WYKONUJESZ ZAWODU PRZEWODNIKA TURYSTYCZNEGO – czy to tak trudno zrozumiec – jesli ktos jest pierdołą i da sobie wmówić że dokonał wykroczenia – to sam jest sobie winien. Mam znajomego – przewodnika górskiego, pilota a zarazem wykładowce turystyki na uczelni panstwowej. Wielokrotnie w ramach cwiczen terenowych byl ze studentami w Krakowie – pokazywał im miasto, oni sami opwiadali o zabytkach. Wielokrotnie podchodziła do niego straż miejska – i co – i nic – bo był swiadomy swoich praw, wiedział ze nie narusza ustawy i nic mu nie grodzi. Podstawa wolnego rynku i spoleczenstwa obywatelskiego (o ktore tak walczycie)jest znajomosc prawa. Jak ktos da sobie wmoic bzdury to naprawde jego problem.

    Z nieuczciwymi praktykami nalezy walczyć ale nie mozna zadac mozliwosci uprawiania jakiegos zawodu przez wszystkich – nie chce byc oprowadzany po Krakowie przez niedouczonego studenta czytajacego z kartki albo murarza dorabiajacego po fajrancie. Chce doswiadczonego i rzetelnego przewodnika ktorego uprawnienia jestem w stanie zweryfikowac.

  8. Gdybyś naprawdę kierował się zdrowym rozsądkiem, to byś nie użył tak idiotycznych porównań, jak w poprzednim poście. W szkole np. niepublicznej (prywatnej) możesz oczywiście nauczać. To zależy od pracodawcy czy danego delikwenta zatrudni, czy też mu odmówi. Nie musisz mieć żadnych licencji.

    Tu chodzi o absurdalną sytuację, że działania straży i policji pomnażają dochody licencjonowanych przewodników napędzając im klientów. Służą temu wspólne patrole – mundurowy (strażnik lub policjant) + cywil (przewodnik) i wręczanie pouczeń, mandatów lub kierowanie sprawy do sądu, np. za czytanie ilustrowanego przewodnika.

    O bezsensie tego administracyjnego przymusu pisze się to wystarczająco dużo razy. Podobne patrole krążyły po miastach podczas stanu wojennego i wyłapywały tzw. spekulantów. Tak samo służyło to zastraszaniu społeczeństwa. I to jest nic innego komunistyczna podejście do regulacji rynku usług turystycznych. A państwowe regulowanie rynku turystycznego jest bez sensu, bowiem rynek ten jest w 100% prywatny.

  9. Drogi L.R.
    Ja nikomu nie bronię dostępu do wiedzy, każdy może przeszukiwać internet, czytać książki studiować, dzielić się wiedzą z innymi. Nie widzę w tym nic złego tak samo jak normalnym powinno byc (i w wielu miastach jest) że nauczyciel prowadzi dla mlodziezy lekcje w miescie. Absolutnie tak. Sam równiez działam spolecznie w ramach PTTk i doskonale wiem co mogę robić na zasadach niekomercyjnych a do czego potrzebuje uprawnien. Ale grupy komercyjne zostawmy profesjonalistom ktorzy tym sie zajmuja na codzien. L.R. spojrz na to z tej strony: jako pasjonat historii i geografii moge pomagac mlodszj siostrze czy nawet jej znajomym w nauce, ba moge wyglosic odczyt o działaniach wojennych podczas I WŚ w Beskidzie Niskim w Kole Przewodnikow – ale przeciez nie wejde na lekcje w liceum i nie zaczne nauczac (BO NIE JESTEM NAUCZYCIELEM) – czy naprawde nie jestes w stanie zrozumiec tej subtelnej różnicy????
    Za niczym nie lobbuje po prostu staram sie odwoływac do zdrowego rozsadku.
    Pozdrawiam
    Klimek

  10. Oprowadzanie nie może być czynnością zastrzeżoną wyłącznie dla przewodników.

    Ludziom, którzy wyznają wiarę, że nikomu poza licencjonowanym przewodnikiem nie wolno przekazywać innym osobom informacji krajoznawczych na otwartej ulicy czy na szlaku turystycznym mają nieźle namieszane w głowach.

    W dzisiejszych czasach, kiedy jest dostęp do oficjalnych stron internetowych miast czy parków narodowych i krajobrazowych oraz mnóstwa informacji w fachowych publikacjach, dokładnych map i szczegółowych planów, instytucja przewodnika straciła na znaczeniu. Dzisiaj dostęp do wiedzy ma każdy i może ją w dowolnej chwili uzupełnić lub zweryfikować. Student ma dostęp do tych samych publikacji, co profesor, turysta ma dostęp do tych samych publikacji i map, co przewodnik itd. Każdy opiekun wycieczki, bez formalnych uprawnień przewodnika, może podjąć się tej roli i wziąć pierwszy z brzegu ilustrowany przewodnik albo wydruk z internetu i pokazać grupie to, o czym przeczytał.

    Widać, że tacy ludzie jak klimek gotowi są nawet lobbować za wydaniem zakazu sprzedaży przewodników, by ciemny lud nie miał do nich dostępu, aby tylko licencjonowani przewodnicy mieli patent na wiedzę krajoznawczą.

  11. „Nam chodzi o to żeby nauczyciel mógł całkem legalnie także oprowadzać turystów. I tak będzie.”
    Skoro nauczyciel np. WF ma mieć możliwość legalnego oprowadzania, to może niech każdy przewodnik ma możliwość legalnego nauczania np. fizyki. To co Pan pisze Panie M.Z. to pomiemieszanie z poplątaniem. Kazdy ma móc robic wszystko??? Dojdziemy do tego że piekarz w wolnej chwili bedzie miał prawo być dentystą, a ginekoog prawnikiem. Czemu nie, wszak żyjemy w wolnym państwie

  12. Cytat z artykułu: „Jednak w tym przypadku kpiną jest raczej znana w środowisku nadgorliwość krakowskiej straży miejskiej, która karze wszystkich, niezależnie od tego czy oprowadzają turystów komercyjnie”

    To niezupełnie prawda, bowiem straż miejska robi to pod dyktando krakowskich przewodników. Oto cytat z ich strony: „Doświadczeni przewodnicy wchodzący w skład Komisji Kontroli obserwują osobę, którą chcą skontrolować. Przysłuchują się dyskretnie i obserwują jej zachowanie.” => http://www.guide-cracow.pl/www/index.php/dyskusje/?SGLSESSID=6040277a6d915245810376f8fc4af18d&/1/

    Pomijając fakt, że na stronie tej są cytowane nieaktualne zapisy ustawowe sprzed nowelizacji, to jakim prawem przewodnicy inwigilują i podsłuchują turystów bez nakazu prokuratora? To są działania całkowicie bezprawne!

  13. Nam chodzi o to żeby nauczyciel mógł całkem legalnie także oprowadzać turystów. I tak będzie. A ty trollu już powiedziałeś sto razy że jesteś przeciw i wystarczy, zabierz się do jakiejś roboty a nie przesiaduj tu i nie wyjeżdżaj z kolenmymi głupotami.

  14. Nauczyciel prowadzący lekcję w terenie wykonuje zadania nauczyciela, nie przewodnika turystycznego, nie łamie więc prawa. Jakoś na blogu nie widać lawiny wpisów od walczących o swoje prawo do oprowadzania nauczycieli. Cała sprawa jest, zdaje się, mocno nadmuchana. A najlepszym na to dowodem jest to, że pan Zimowski nie wkleił tu jeszcze żadnego skanu owego legendarnego mandatu, który ponoć dostaje się za oprowadzanie krewnych, znajomych, uczniów, studentów itd. itp. Czekam na ten mandat i czekam. Panie Zimowski – proszę pokazać mandat!!!

  15. W projekcie nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o usługach turystycznych oraz o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń był początkowo taki oto zapis:

    „59) wykreślenie z ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks Wykroczeń (Dz.U. z 2007 r. Nr 1009, poz. 757 z pózn. zm.) przepisu zawartego w art. 60(1) w § 4 pkt. 1 na mocy którego w aktualnie obowiązującym stanie prawnym ten kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny; jest to zbieżne z wprowadzanymi w projekcie przepisami dopuszczającymi wykonywanie zadań pilota wycieczek lub przewodnika turystycznego bez posiadania tych uprawnień na podstawie art. 14 ust. 3a i art. 30 ust. 1 ustawy w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą;”

    Dopuszczenie do wykonywania zadań pilota wycieczek lub przewodnika turystycznego bez posiadania formalnych uprawnień zostało założone m.in. na skutek wymogów UE. Ministerstwo Sportu i Turystyki jednak wycofało się z wykreślenia powyższego zapisu i z większości zakładanych zmian. O to niewątpliwie chodziło „mafii” przewodnickiej, aby niespójne i niejednoznaczne przepisy wykorzystywać jako narzędzie do zastraszania organizatorów wycieczek i napędzania im klientów

  16. Ustawa jest skonstruowana źle, pokrętnie, krytykuje ją każdy prawnik. Z jednej strony organizator niby może zatrudnić kogo chce, z drugiej strony nie może on „pełnić funkcji” pilota i przewodnika i utrzymano zapisy w Kodeksie Wykroczeń. Dlatego prawo trzeba zmienić.

  17. Co przeszkadza? Po pierwsze niespójne i niejednoznaczne przepisy. A po drugie czy na prowadzenie grupy uczniów przez nauczyciela w ramach szkolnej wycieczki po mieście musi być zawierana szczególna umowa? To bzdura. To nie jest wycieczka komercyjna z biura turystycznego, a nauczyciel wykonuje po prostu swoją pracę w terenie. Tymczasem wg Kodeksu wykroczeń: „Kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego – podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.”

    Brakuje jasnej interptetacji tego przepisu w jakich tylko przypadkach może mieć on zastosowanie. Służby mundurowe działające z inicjatywy przewodników na ulicach miast i na publicznych szlakach zwykle stosują go wprost, niczym jakaś mafijna zmowa. Oto fragment artykułu z „GW”: „insp. Sławomir Chełchowski, rzecznik straży z Wrocławia mówi, że każdy przypadek jest traktowany indywidualnie i dopytuje: – A skąd ta wycieczka? – Np. z Warszawy – odpowiadam. – A nocuje we Wrocławiu? – Nocuje. – To musi mieć przewodnika – stwierdza i dodaje: – Inaczej mandat.” Więcej => … http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,9567257,Przewodnik_postrachem_wycieczki.html#ixzz1kjfbo9eu

    Nic dziwnego, że dochodzi do absurdalnych sytuacji karania mandatami nie tylko nauczycieli, ale nawet osób prowadzących grupę przyjaciół. Przewodnicy przeciągnęli z tymi mafijnymi szykanami w końcu strunę. Te absurdy zwróciły nawet uwagę ministra Gowina. Najwyższy czas zrobić porządek z mafijnymi układami. Deregulacja zawodu przewodnika to ukróci. Oby jak najprędzej.

  18. „Skoro przewodnik może mówić na temat historii sztuki, to i historyk sztuki albo nauczyciel musi mieć prawo mówić na tematy „przewodnickie”. ”
    Spójrzmy co mówi na ten temat ustawa:
    „Organizatorzy turystyki są obowiązani zapewnić klientom uczestniczącym w imprezach turystycznych opiekę osób posiadających kwalifikacje odpowiednie do rodzaju imprezy. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, za odpowiednie kwalifikacje
    uważa się, w zależności od rodzaju imprezy, uprawnienia przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek.” (Ustawa z 29 sierpnia 1997 o usługach turystycznych, art 30 pkt.1)

    Co w takim razie przeszkadza organizatorom turystyki sporządzać odpowiednie umowy i zatrudniać specjalistów?

  19. Tak to jest jasne – na szczęście tym razem zwolennicy regulacji zostali zaskoczeni i grają chaotycznie – więcej w najnowszej notce.

  20. Póki co mam tylko mgliste pojęcie o intencjach, przesłankach i determinacji rządu odnoście planowanej deregulacji, w szczególności w odniesieniu do zawodu przewodnika i pilota. Jednak to, że przedstawiciel rządu coś zapowiedział, nie oznacza, że tak właśnie się stanie. I nie chodzi mi tu o oszukiwanie opinii publicznej, czy ulegnięcie takiej, czy innej grupie nacisku. Po prostu, w procesie legislacyjnym bierze udział wielu aktorów i ich zdanie brane jest pod uwagę.

    Ci, którzy są bardziej zorganizowani, którzy są w stanie wykazać, że reprezentują wolę większej grupy, którzy mają poparcie polityków, itd. mają większą siłę przekonywania, niż Ci, którzy są mniej zorganizowani, których trudno policzyć, itp (nawet jeśli argumenty tych drugich są bardziej racjonalne).

    Nie pamiętam już dokładnie, ale wydaje mi się, że przy okazji ostatniej nowelizacji (http://bip.msit.gov.pl/portal/bip/125/341/Ustawa_o_zmianie_ustawy_o_uslugach_turystycznych_oraz_o_zmianie_ustawy___Kodeks_.html), opinie zbierane w procesie konsultacji były raczej odmienne wobec tych, które są prezentowane w ramach akcji „wolne przewodnictwo”.

    Jeśli 90% opinii uzyskanych w procesie konsultacji będzie przeciw deregulacji to rząd przynajmniej się zastanowi, czy oby na pewno ta deregulacja ma sens.

    Akcja „Obrona zawodu pilota i przewodnika”/ „Powstrzymać akcję deregulacji zawodów pilota i przewodnika!” pokazuje jak dobrze zorganizowani są zwolennicy obecnie obowiązujących przepisów. Nie czekają oni na oficjalne projekty zmian, by móc je zaopiniować, lecz już teraz chcą spowodować, aby rząd się jednak zastanowił, czy akurat turystyka wymaga tej deregulacji.

  21. Zawód przewodnika nie może być bardziej obwarowany państwowymi regulacjami od np. zawodu lekarza. Zawód przewodnika jest bowiem przeregulowany, gdyż państwo zmusza obywateli do korzystania z usług tylko i wyłącznie certyfikowanych przez to państwo „zawodowców” i świadczenie tego typu usług w inny sposób jest wg niektórych niespójnych z sobą przepisów zakazane i karalne. Natomiast normalna regulacja zawodu polega na tym, że państwo ustala aby wykonywać jakiś zawód i tytułować się np. lekarzem trzeba przejść przez system weryfikacyjny ustalony przez to państwo (lub organizację przez państwo namaszczoną) – lecz (istotna uwaga) obywatel nie jest zmuszany do korzystania z takich usług – np. możemy się „leczyć” u jakiegoś terapeuty jeżeli nie tytułuje się lekarzem medycyny.

    Sytuacja z licencjami przewodnickimi jest o tyle kuriozalna, że prowadzi do absurdów kwestionowania prawa osób innych profesji do zabierania publicznie głosu również na ulicy i w plenerze, i posądzania ich o bycie nielegalnymi przewodnikami. Skoro przewodnik może mówić na temat historii sztuki, to i historyk sztuki albo nauczyciel musi mieć prawo mówić na tematy „przewodnickie”. I słusznie, że zawód ten ujęty został na liście zawodów, które mają zostać uwolnione.

    Najkorzystniej by było po prostu umieścić ten zawód w grupie wolnych zawodów, jak np. dziennikarz, aktor, artysta, prelegent czy publicysta itd. Przy czym licencjonowani przewodnicy turystyczni niech sobie oczywiście nadal istnieją, a niezależnie od nich działają na rynku niezrzeszeni przewodnicy nielicencjonowani. Ci licencjonowani jak zechcą, niech się łączą w stowarzyszenia określając wysokie progi wstępowania do swoich organizacji. Niech takich stowarzyszeń będzie kilka. I oni wszyscy niech się różnią profilem usług i ceną. Wypadną z rynku patałachy z papierami (często „załatwionymi”) wciskani klientom na siłę. To tylko wyjdzie na korzyść turystom. Każda sztuczna regulacja rynku, każdy przymus posiadania licencji prowadzi do zniszczenia wolnej konkurencji, a w efekcie – do spadku jakości usług.

  22. Nie znalazłem na blogu tego linka, więc sygnalizuję:
    http://www.federation-guides.pl/obrona_zawodu_przewodnika.html

    To strona „akcji”: „Obrona zawodu pilota i przewodnika”/ „Powstrzymać akcję deregulacji zawodów pilota i przewodnika!”

    Warto zerknąć do „Oświadczenia senatorskiego Senatora RP Stanisława Gorczycy,
    skierowanego do Ministra Sprawiedliwości Jarosława Gowina” (http://www.federation-guides.pl/download/Oswiadczenie_senatorskie_Stanislawa_Gorczycy.pdf).

    Przeczytać tam można m.in.:
    „W dniu 4 stycznia 2012 roku na antenie Radia PIN ukazała się rozmowa z
    doradcą Pana Ministra Mirosławem Barszczem, który przyznał że jest już gotowa
    wstępna lista zawodów. Na jednym z portali internetowych pojawił się także tekst emaila Mirosława Barszcza, jako odpowiedź na pytanie osoby kierującej Akcją „Wolne
    przewodnictwo” – cytuję: „Tak, wszystkie zawody Ministra Sportu będą uwolnione
    całkowicie.

    Nie chciałbym się opierać na informacjach z blogów i niesprawdzonych e-maili,
    dlatego też proszę Pana Ministra o krótką informację, czy rzeczywiście wszystkie
    zawody podlegające pod Ministerstwo Sportu i Turystyki będą uwolnione i w jakim
    stopniu – czy całkowicie, czy częściowo?
    Jeśli mamy dbać o jak najwyższą jakość usług turystycznych oferowanych
    turystom polskim i zagranicznym, co przekłada się na kreowanie wizerunku kraju i
    naszych regionów na świecie, to – wydaje mi się – nie można tej działalności oddać w
    ręce osób przypadkowych, których wiedza w żaden sposób nie jest weryfikowana.”

  23. Jakiś cud, właśnie się pojawiły, więc uczciwie cofam, to co napisałem. Ale nie zmienia to mojej opinii o Panskich intencjach.

  24. Uff ależ ja jestem dobry dla tych leśnych zwierzątek – na przykładzie Poznania (nowa notka) na czym polega deregulacja.

  25. Muszę pana rozczarować. Wcale nie uważam, że gwarancją dobrego przewodnika są „odpowiednie szkolenia i konieczność zweryfikowania swej wiedzy i przydatnosci do zawodu przed komisja egzaminacyjną”. Gdybym miał wybierać kto mnie ma oprowadzić po zabytkach mojego miasta, to bym wybrał np. historyka sztuki, a nie gościa z papierami. Problemem są absurdalne regulacje prawne, że w miejscu publicznym przewodnik może opowiadać na te same tematy, w których specjalizuje się historyk sztuki, a historykowi sztuki czy nauczycielowi nie wolno mówić o tym samym co przewodnik. Najwyższy czas skończyć z takimi absurdami.

  26. A drukuj, kopiuj, wywieszaj na drzewach i słupach, a najlepiej powieś sobie na piersi wypiętej i łańcuchami do bramy ministerstwa się przykuj. Chyba nie czytasz epitetów jakie pod adresem polityków padają na blogach, moja twórczość przy tym to Wersal.

  27. Zaś o poziomie Pańskiej wiedzy i kultury świadczą Pańskie wypowiedzi. Właśnie je wydrukowałem i postaram się dostarczyć tym, którzy Pana publikują, by czytelnicy tematu i decydenci przyszłych rozwiazań deregulacyjnych mogli wyrobić sobie lepszy pogląd na Pańską działalność

  28. Powiedziałem – sio, a raczej jak do kota – a psik. Mnie prowadzącego z sukcesem biuro od 21 lat będzie pouczał jak mam swój biznes prowadzić, skubany anonim. I teraz widzicie państwo o co chodzi tym borowym dziadkom – sami g.. umieją, więc innymi chcą rządzić, kontrolować pisać im ustawy i wytyczne. SP***ALAĆ na Białoruś, albo na działke, hodować króliki i sobie je „regulować”

    Do tych wszystkich bzdetów zamieszczonych na stronie federacji będzie moja oficjalna odpowiedź. Najdalej jutro, business first

    A w „wolnej Polsce” owszem, naprodukowaliśmy całe tomy złego prawa i żeby to naprawić jest akcja Gowina.

  29. Panie MZ,pomijając już kwestię niesmaku Pańskiej ostatniej wypowiedzi, dyskutowałbym, komu przydałby się psycholog. To przecież Panu wolne przewodnictwo kojarzy się z różnymi wydarzeniami typu Concordia, Poznań, itp. Co jeszcze Pan przywoła, może bitwę pod Grunwaldem?

  30. Panie PT, zgadzam sie z Panem całkowicie, że przewodnik jest dla turysty i jako klient ma Pan prawo wyboru przewodnika. Ale z pewnością chciałby Pan wybierać spośród osób posiadajacych odpowiedni zasób wiedzy, odpowiednie kwalifikacje, czy też predyspozycje. Jak dotychczas gwarancją tego są odpowiednie szkolenia i konieczność zweryfikowania swej wiedzy i przydatnosci do zawodu przed komisja egzaminacyjną. W tym miejscu należy obalić mit, jakoby decydował o tym urzędnik. Komisja egzaminacyjna składa się z fachowców, głównie doświadczonych przewodników delegowanych przez organizacje turystyczne, urzędnik spełnia jedynie rolę administracyjną bez prawa zadawania pytań, czy też decydowania o wyniku egzaminu. Nieprawdą jest też to, że udział w kosztownym kursie jest obligatoryjny. Do egzaminu mozna podejść eksternistycznie-pozwala na to ustawa. Jedyną poważną barierą, którą każdy musi pokonać jest sprostanie wymogom rzetelnej wiedzy i kompetencji kandydata na przewodnika. I tylko o to chodzi. I w brew temu, co pisze obok Pan MZ(jakże typowa reakcja Pana MZ jak zwykle nie na temat)nie ma to nic wspólnego z czasami egzekutywy- akty prawne w tym zakresie zostały wydane w wolnej Polsce, po 8 latach panowania całkowitej wolnosci przewodnickiej (1989-1997)i związanego z tym totalnego chaosu w tej dziedzinie.

  31. Natomiast w kwestii meritum pomylenie roli jest oczywiste.

    Za tym czy de/regulacja potrzebna jest na rynku powinni się wypowiadać przede wszystkim ODBIORCY usług – w przypadku pilotów i przewodników biura turystyczne – to ich głos powinien być w pierwszym rzędzie wysłuchany.

    Proszę zwrócić uwagę są 4 pisma branżowe – Rynek Turyst., TTG, WT i portal tur-info.pl – gdyby problem był dla branży istotny, pojawiałby by się artykuły, tymczasem rzecz nikogo nie interesuje – ten tekst w WT to dopiero pierwsza wzmianka.

    Zajadłą reakcję Kruczka i jego akolitów można zrozumieć – deregulacja zawodów spowoduje totalną kompromitację i wizerunkowy upadek całej tej „Federacji” która od paru lat właściwie nic nie robi tylko żąda coraz większych urzędowych komplikacji i utrudnień.

    Załatwcie temu całemu Kruczkowi jakiegoś dobrego psychologa, bo obawiam się że może dojść do powtórki z Poznania, że ktoś w imię obrony honoru polskiego pilota i przewodnika zrobi to co pewien prokurator wojskowy.

  32. O Boże gościu, skąd ty się tu urwałeś, z jakiegoś posiedzenia egzekutywy komitetu gminnego PZPR? – wracaj tam czym prędzej i kurze za sobą zamiataj. Sio!

  33. Panie zbik! Pan calkowicie pomylil role. To przewodnik ma byc dla turysty, a nie turysta dla przewodnika. Nie moze byc tak abym byl zmuszany do tego, by dajmy na to po Krakowie oprowadzal mnie tylko przewodnik namaszczony przez wladze. To ja musze miec prawo o tym decydowac.

  34. I to mają być te rewelacje? Jak zwykle jest próba pomówienia „przeciwnika”, który ma odmienny pogląd na sprawę. W cytowanym artykule Pan dr Zygmunt Kruczek występuje bynajmniej nie prywatnie ( podobnie jak w pozostałych jego wypowiedziach na ten temat), lecz jako prezes Polskiej Federacji Pilotażu i Przewodnictwa i możnaby się dziwić, gdyby przedstawiał poglądy inne od członków federacji, bo po prostu on ich reprezentuje. W przeciwieństwie do Pana, bowiem Pan reprezentuje co najwyżej siebie i kilku zwolenników. Co do wydawnictwa Proksenia, działa ono na rynku od przeszło 10 lat i cieszy się uznaniem środowiska turystycznego. Specjalizuje się przede wszystkim w wydawaniu podręczników dla studentów kierunku „turystyka” oraz monografi turystycznych, zaś kilka pozycji przeznaczonych dla pilotów wycieczek stanowi znikomy procent ich wydawnictw-można o tym przekonać się na ich stronie internetowej. Pan Kruczek z pewnością posiada wystarczające kwalifikacje i spełnia warunki niezbędne do prowadzenia działalnosci szkoleniowej,ma też prawo, jak każdy do prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Trudno doszukiwać się tu jakiś nieprawidłowości. Pan powinien o tym wiedzieć najlepiej, gdyż już kilkakrotnie przyszło Panu dementować zarzuty o prywatnym interesie własnego biura podróży w głoszonych poglądach.