Twardnienie miękkiego podbrzusza

W niedawnym Chorwackim referendum, obywatele opowiedzieli się za przystąpieniem swojego kraju do Unii Europejskiej. Wyniki: 67% za, 33% przeciw. Jestem pewien że wśród tych 33% była większość… miejscowych przewodników turystycznych.

Teraz dygresja historyczna. „Miękkim podbrzuszem”, bądź „chorym człowiekiem Europy” nazywano Imperium Osmańskie w XIX wieku. Spuścizna ówczesnych stosunków społecznych, podziałów politycznych ma wciąż ogromny wpływ na dzisiejsze realia w tych krajach, że wspomnę choćby konflikty na Węgrzech. Jeśli teraz spojrzymy na krótką listę tej mniejszości krajów unijnych, w których przewodnictwo jest bądź było regulowane, okaże się że regulacje te mogą służyć niemal jako papierek lakmusowy autorytaryzmu, paternalizmu i „bizantyjskiej mentalności”. Węgry, Rumunia, Słowenia, Grecja, Cypr, a także (już nie w dzisiejszych – okrojonych, ale dawnych – imperialnych granicach) Włochy i Austria – czyli ponad połowa z państw „regulowanych” – o wpływy owego „chorego człowieka Europy” się otarła. Po części – zwłaszcza Grecja czy Włochy ów niechlubny tytuł po Turkach odziedziczyła. Niech więc się wrogowie deregulacji nie zamartwiają – po prostu w tej dziedzinie wracamy na łono kutury zachodniej.

Chorwacja była i nadal jest utrapieniem organizatorów wycieczek, gdyż jako kraj ważny turystycznie ale nie unijny, mógł sobie do woli kultywować „bałkańsko-postfeudalną” dyskryminację pilotów-obcokrajowców i przymusowo narzucać eskortę swoich. Wiele razy czytałem na forach np. o problemach w Dubrovniku, gdzie przewodnik rzekomo polskojęzyczny mówił kompletnie niezrozumiale ale bez opłacenia jego wątpliwych usług można było zarobić mandat. We wrześniu 2010 w Bazylice Eufrazjana w Poreču miała miejsce żenująca afera – profesor ze Szwajcarii, udzielający tam lekcji architektury swoim studentom został zaaresztowany, postawiony przed sądem i oskarżony o „nielegalne przewodnictwo”. Tutaj opis tej historii po niemiecku, swojego czasu przegryzłem się także przez artykuły na portalach chorwackojęzycznych, w większości pełne oburzenia – tego rodzaju popisy kretyńskiej biurokracji nie przynoszą chluby żadnemu krajowi. Krakowscy radni są niestety innego dania, ale o tym napiszę jutro.

Minie zapewne jeszcze trochę czasu, system będzie się bronił, ale wypada cieszyć się że i Chorwacja będzie musiała uznać unijne zasady potwierdzania kwalifikacji zawodowych.

Zostań fanem na facebooku! facebook.com/wolneprzewodnictwo

5 Komentarze

  1. Niczego nie wycinam, pomyliłeś notki. Raz wycinałem ale wulgaryzmy i osobiste wycieczki poniżej pasa, nigdy dot. meritum.

  2. O, wycina pan komentarze. Super, udam się z nimi do pana znajomej dziennikarki.

  3. Być może Pana znajomi nie spodziewają się albo nie wiedzą, że z wejściem do Unii teoretycznie mogą stracić monopol na oprowadzanie. Jak dowodzi akcja policyjna w Porecu, ich mentalność nie różni się od włoskiej czy greckiej. Może się więc okazać (nie mówię że na pewno bo nie znam sprawy) ale że te polskie biura które mu zlecały oprowadzanie robiły to tylko z przymusu.

    Chociaż oczywiście każdy rozsądny, także i u nas każdy aktualnie pracujący pilot czy przewodnik powinien się cieszyć z deregulacji, bo zdejmie to z niego wiele uciążliwych urzędowych ograniczeń i powinności.

  4. Jeszcze na ten temat.Spodziewając się Pana riposty, że formalnie Chorwacja jeszcze nie weszła do UE ( ma to nastąpić w 2013 r)należy zaznaczyć, że wyniki referendum praktycznie przesądzają o tym.

  5. Akurat tak się składa, że wśród moich chorwackich przyjaciół jest kilku przewodników lokalnych, którzy współpracują z polskimi biurami podróży. Pamietam, jak z zazdrością gratulowali mi, kiedy nasz kraj wszedł do UE. Wczoraj ja pospieszyłem im z gratulacjami mailem i otrzymałem odpowiedż, z której wynika, że podobnie jak cała chorwacka branża turystyczna, cieszą się bardzo z wejścia do UE. Nic dziwnego, bo właśnia ta branża na tym najbardziej skorzysta. Tylko ignorant mógłby sądzić inaczej, więc niech Pan daruje sobie stwierdzenia,że 1/3 głosujacych przeciw to akurat przewodnicy. Widać, że już zaczyna Panu brakować rozsądnych argumentów i pisze Pan takie bzdury.