Czytelnicy krakow.pl za deregulacją

Ostatnio obserwujemy zwiększone zainteresowanie krakowskich dziennikarzy tematem liecncjonowania przewodnictwa. Nie każdy wykazał się na tyle profesjonalnym podejściem do sprawy jak red. Barbara Suchy z Wyborczej (patrz dwie notki niżej).  Tendencyjny, stronniczy artykuł, przedstawiający racje tylko jednej strony konfliktu ukazał się wcześniej w Dzienniku Polskim a tendencyjny, stronniczy reportaż w – co gorsza rzekomo „misyjnej” telewizji publicznej. W obu przypadkach będę interweniował. Uwagę mam podstawową – jeżeli was dziennikarzy – tak mierzi fakt że przekaz informacji przez przewodników turystycznych nie będzie poddawany kontroli przez państwowe organy – sami się uregulujcie – złożcie projekt stosownej ustawy i sprawcie, że tylko ci z „państwową licencją” po obowiązkowych kursach dziennikarskich i restrykcyjnych egzaminach prowadzonych przez „dziennikarską mafię” będą mogli uprawiać zawód. I jeszcze stwórzcie sobie policję dziennikarską robiącą naloty na redakcje i sprawdzającą uprawnienia.    

Ciekawe jakie „licencje” mają redaktorzy strony krakow.pl  którzy umieścili sondę (skan poniżej) z dość dziwacznie sformułowanymi pytaniami. Może umieścicie kolejne sondy – np. czy według ciebie kucharzem / fryzjerem / krawcem może być „każdy” czy ten kto umie gotować / strzyc / szyć ubrania? Odpowiedź będzie chyba oczywista. Dodam że wspomniane zawody są w Polsce nieregulowane na poziomie „państwowym” a egzaminy zawodowe są nieobowiązkowe. I jak widać rynek reguluje to świetnie. I tylko na tym ma polegać deregulacja a nie – jak lamentują niektórzy na „wmuszaniu” turystom usług niefachowych przewodników. Mimo to czytelnicy witryny reaguja prawidłowo:

Bo jak widać – istotne są rzeczywiste umiejętności czy wiedza a nie „odpowiednie kursy”.

Natomiast – jeśli redaktorzy tego czy innego portalu chcą rzetelnie wysondować mniemanie czytelników na temat deregulacji przewodnictwa, powinni się ograniczyć do dwóch pytań sformułowanych następująco:

Czy uważasz że do oprowadzania turystów po mieście powinno upoważniać:

- Formalne ukończenie 2-letniego kursu i zdanie państwowego egzaminu
- Rzeczywista wiedza, pasja i talent,  zdobyte w dowolny sposób

Wtedy zobaczymy jakie będą odpowiedzi. 

12 Komentarze

  1. Z pytań sondażowych na stronie krakow.pl wyziera jawna manipulacja. Pytania są zredagowane w sposób nierzetelny, tak aby uzyskać zamierzony skutek. Świadczy to nieuczciwych intencjach autora tej sondy.

  2. Jak mafia, to działają przewodnicy krakowscy, zwłaszcza ze stowarzyszenia guide (dowody są na różnych forach nie chce mi się powtarzać) i pan Kruczek który Ma OSOBISTY, PRYWATNY interes w drukowaniu i sprzedawaniu materiałów szkoleniowych np. na 4-miesięczne kursy pilotów. I jeszcze lobbuje żeby zaostrzać i komplikować regulacje, wydawać osobne licencje dla turystów np. rowerowych i być może marzą mu się kolejne kokosy z wydawania skryptów.

    Ja działam jako działacz SPOŁECZNY na rzecz ustalenia pewnych zdrowych zasad i standardów w gospodarce i społeczeństwie obywatelskim

    Moje biuro nie ma w tym żadnego szczególnego interesu, większość usług jakie sprzedaję to albo pakiety indywidualne albo imprezy specjalistyczne. Jak potrzebuje klasycznego przewodnika miejskiego to oczywiście biorę tego z licencją i nawet i nie interesuje mnie specjalnie ile kosztuje, byle robił to dobrze.

    Dziwne jest że protesty przeciw deregulacji nie wychodzą od potencjalnych klientów czyli turystów i biur tylko od przedstawicieli korporacji obawiających się konkurencji. Niestety nie macie wielkiego pojęcia o zasadach prowadzenia dialogu społecznego i dlatego nie wróżę wam wygranej.

    A skoro jesteś przewodnikiem to czemu się tak boisz przedstawić? Proste, byłoby to dla ciebie antyreklamą, nikt nie chciałby korzystać z usług przewodnika który jako jedyne uzasadnienie dla sprzedawania swoich wątpliwej jakości „usług” widzi administracyjny przymus.

  3. Dziękuję panie Zimowski. Pisze pan o mafii, a działa pan jak mafia. Chce, żeby ktoś układał prawo pod pana widzimisię. I to jest sedno sprawy. To oburzające. Myślę, że panowie Barszcz i Dardziński chętnie odpowiedzą, dlaczego Ministerstwo Sprawiedliwości kontaktuje się z panem, a nie odpowiada na oficjalne pisma zainteresowanych środowisk. To doprawdy bardzo ciekawe. W dodatku upoważnia się pana do przekazywania tych informacji. Przewodnicy zwrócą się z oficjalnym zapytaniem i z niecierpliwością będą czekać na odpowiedź.

  4. Na stopie oficjalnej mogę się spotykać z kimś po uprzednim umówieniu jeśli mam w tym jakimś konkretny interes, a tu póki co nie widzę żadnego więc sorry. Nie jest moją misją przekonywanie do swoich racji wszystkich, tylko tych którzy decydują o prawie.

    A na tym forum może pisać każdy i pospisać się np. kubuś puchatek, bóg wszechmogący, albo prezydent usa – tylko jego argumenty przez postronnych czytelników bloga będą odbierane z równie odpowiednią „powagą”.

  5. Jeśli się spotkamy kiedyś na stopie oficjalnej, to się panu przedstawię i wręczę wizytówkę. Jesteśmy w internecie, to pan określił warunki umieszczania komentarzy na swoim blogu, więc niech pan nie szydzi, bo robi pan durnia z siebie, udowadniając, że zabrakło panu argumentów. Natomiast nikt przy zdrowych zmysłach, znając pana „felietony” i oczytawszy się pana kłamstw nie narazi się na publiczne szkalowanie, do którego tak chętnie pan sięga, kiedy braknie panu argumentów.

  6. Och och och, podniecajcie się anonimki dalej (dlaczego się każdy nie podpisze imieniem i nazwiskiem, żeby można zweryfikować jego „wykształcenie?) , a z tego co widzę to grunt się pali pod nogami głównie Zygmuntowi Kruczkowi, właścicielowi firmy prywatnej Proksenia, który zbija kasę na wydawaniu podręczników szkoleniowych dla pilotów i przewodników. Zaraz zdemaskujemy i obśmiejemy działalność tego pana.

  7. Jakby pan nie wiedział co to wykształcenie, to służę definicją z Wikipedii :
    Wykształcenie – POŚWIADCZONA DOKUMENTEM wiedza zdobyta w oficjalnym systemie nauczania (szkoły publiczne, szkoły prywatne). Jest to zasób wiedzy, umiejętności i sprawności umożliwiający jednostce poznanie otaczającego świata i skuteczne w nim działanie, WYKONYWANIE OKREŚLONEGO ZAWODU; wynik kształcenia i samokształcenia.

  8. I jeszcze jedno – odpowiednie wykształcenie może pan udokumentować tylko dyplomem, więc wszystko, co pan napisał w swoim tekście, włącznie z tytułem, jest wierutnym kłamstwem. W Krakowie ludzie wiedzą dobrze, co to wykształcenie i nie narzuci pan tu dzikich praktyk rodem z dżungli.

  9. Poza tym kłamstwem jest, że wyniki sondy mówią, iż mieszkańcy Krakowa są za deregulacją. To najbardziej bezczelne kłamstwo, na jakie sobie pan pozwolił. Mieszkańcy Krakowa na pytanie: czy po Krakowie może oprowadzać każdy, odpowiedzieli mocne NIE! NIE! NIE! Choćby się pan wściekł, to pan tego nie zmieni.

  10. To ciekawe, wszystko co nie po Pana myśli, to tendencyjne (pewnie to znowu spisek jakieś mafii?)
    A może zaczął się Panu po prostu palić grunt pod nogami i powoli dociera do Pana prawda o bezsensowności akcji p.t. wolne przewodnictwo? No i niestety w kalkulacji organizowanych przez siebie imprez nie da się zaoszczędzić trochę grosza z tytułu rezygnacji z pilota, czy też przewodnika, a to co „po kieszeni” to zawsze najbardziej boli…

  11. „Obiektywny” jest tylko ten, kto pisze pod pana Zimowskiego. To przewodnicy powinni się złościć, ponieważ pierwsza odpowiedź sugeruje, że to jest zawód tylko dla wybranych, co jest kłamstwem. Każdy może zostać przewodnikiem, każdy, kto zrobi kurs i zda egzamin. Jest to egzamin państwowy, a komisja jest konkursowa, a nie jak kłamliwie sugeruje pan Zimowski w swoich „felietonach” wyłaniany przez przewodników. Jedyny wymóg to MIEĆ WIEDZĘ. Jeśli ktoś ma wiedzę, egzamin nie jest dla niego żadną barierą. Na szczęście jesteśmy w Krakowie, a mieszkańcy miasta wiele razy udowodnili, że nie są durniami, nie dadzą się ogłupić modnymi hasłami i jak w 1946 zagłosują zgodnie z własnym przekonaniem. Zapomniała pani z „Wyborczej” zapytać turystów w „obiektywnym” artykule, co sądzą o oprowadzaniu przez kogokolwiek. Na szczęście nie zapomnieli Radni i stąd pewnie ta sonda na oficjalnej stronie Miasta. Sad but true panie Zimowski. Nie reprezentuje pan nikogo, poza sobą samym i broni pan swojego własnego interesu. Chce pan stanąć między przewodnikiem, a turystą i czerpać korzyść z pośrednictwa, jak ci, co chcą narzucić nam ACTA. Jakim prawem? Niech się pan nauczy i sam oprowadza.