Kombinują jak chabeta pod gór(k)ę.

Miałem już nie pisać o Tatrach, aby nie stwarzać wrażenia że problemy deregulacji dotyczą głównie tego specyficznego, skalistego skrawka naszego kraju. Ale cóż począć skoro tam właśnie jak w soczewce skupiają się wszelkie przewodnickie absurdy a ostatnie działania dyrekcji TPN wzbudzają już nie tyle wątpliwości, co żenadę i politowanie.    

Powiedzenie „kombinować jak koń pod górkę” idealnie je ilustruje. Konie w Tatrach kojarzą się – jak wiadomo z góralskimi fasiągami wwożącymi turystów z Palenicy w stronę Morskiego Oka.

Tym razem parkowi kombinatorzy chcieli tę przysłowiową szkapę pognać chyba aż na Rysy, wyszukując wątpliwy kruczek prawny i obwieszczając nagle – patrz notatka prasowa z 29 grudnia, że wcześniej publikowane informacje o ustaniu obowiązku przewodnickiego z początkiem nowego roku można wyrzucić do kosza, i przynajmniej do października nic się nie zmieni.         

Posłałem tę informację dr. Cybule, i w odpowiedzi na oficjalny komunikat TPN ukazała się riposta na jego prawnoturystycznym blogu z której wynika, że taka interpretacja ustawy jest niedopuszczalna i od dnia 2 stycznia obowiązku przewodnickiego nie ma.

Chabeta padła, przykro mi. Poczekam teraz kilka dni, i jeżeli TPN nie zmieni zdania w tej sprawie i nie opublikuje nowego regulaminu, zgodnie z obietnicą wyślę skargę do UOKiK – na Tatrzański Park Narodowy – od 1. stycznia osobę prawną, informując o podejrzeniu stosowaniu klauzul niedozwolonych i nieuczciwych praktyk rynkowych.  

Problem zresztą dotyczy większości parków narodowych, które nieraz w jeszcze bardziej ułomny sposób tworzą swoje „prawo powielaczowe” albo - jak Magurski PN – stosują do ogółu ruchu turystycznego przepisy ustawy regulującej wyłącznie działalność komercyjnych biur podróży. O tych problemach powinien być też powiadomiony nowy Minister Środowiska – Marcin Korolec, który jest prawnikiem, absolwentem elitarnej francuskiej szkoły administracji publicznej i nie powinien tolerować takiego bajzlu na swoim podwórku.

I ciągle to bezsensowne i wręcz niesmaczne żerowanie na ośmiu ofiarach jednej zimowej katastrofy z 2003 roku, głośnego i medialnego ale ginącego w ogólnej statystyce wypadków, które w większości przytrafiają się wędrującym samotnie. Tylko w zeszłym roku, dokładnie tylu – ośmiu samych tylko ratowników TOPR i przewodników tatrzańskich (sic!) zginęło w górskich wypadkach (źródło). Skoro dyrekcji tak zależy na uniknięciu ofiar lawin, dlaczego po prostu – wzorem strony słowackiej – nie zamknie szlaków wysokogórskich na okres zimy? (Lawina spadając nie wybiera: licealista – emeryt…) Tylko powtarza się mantrę o kontrolowaniu i grup młodzieżowych które w ogromnej większości wchodzą wiosną i latem na najłatwiejsze spacerowe szlaki.                

Co mnie w tym wszystkim najbardziej zastanawia – jak można, kierując powierzoną sobie szacowną państwową firmą, z uporem godnym lepszej sprawy pakować ją w tarapaty, np. możliwe kary finansowe. Czyżby obawa zemsty ze strony wściekłych, pozbawionych pracy przewodników była jeszcze większa? Czy zaczną np. rzucać kamieniami w okna biur i podpalać parkowe samochody, jak to potrafią robić konkurujący ze sobą krewcy podhalańscy busiarze?  Ktoś mnie kiedyś na jednym z forów napomniał, że zwyczajowe określenie „mafia przewodnicka” jest przesadzone. Może niekoniecznie?

39 Komentarze

  1. Pięknie! A jednak jest zastraszanie. Wstyd! Bo jeśli ktoś inny ma rzeczowe argumenty należy go zagłuszyć, wyeliminować, bo jest niewygodny!

    Prawda prawdą ale racja musi być po mojej stronie?

  2. Sorry, ale jest jakaś granica, proszę dalej żyć w swoim „matrixie”. Natomiast fakt że ktoś produkje taki flood z oficjalnego serwera tpn daje dużo do myślenia. Prześlę to nowemu ministrowi środowiska.

  3. Czy rzeczywiście, szantażowanie w stylu: ” I oczywiście informuję – na razie na tym blogu, za 1-2 miesiące jak się sytuacja nie zmieni to oficjalnym listem do UOKiK że firma państwowa – osoba prawna „Tatrzański Park Narodowy” z siedzibą w Zakopanem stosuje niezgodne z prawem zapisy regulaminowe i zabronione praktyki rynkowe. Jasne już?” jest rzeczową informacją? Jeśli jest łamane prawo – należy o tym zawiadomić niezwłoczne. W przeciwnym wypadku twierdzenie, że jak zrobicie tak jak chcę to nikomu nie powiem wygląda na co najmniej nieuczciwość, jeśli nie przestępstwo. Oj, niedobrze, niedobrze! Brzydko!

  4. Ja nie „zastraszam niewygodnych adwersarzy” tylko rzeczowo informuję państwową instytucję że łamie prawo. Tyle w tym temacie.

  5. Ciekawe, bo zastraszanie niewygodnych adwersarzy w dyskusji tym, że się będzie dociekało, z jakiego komputera piszą, również coś przypomina. Czy aby nie praktyki KGB, aby protestującym knebelek na buzie założyć?
    Ale mnie interesuje meritum sprawy – bezpieczeństwo życia i zdrowia ludzi oraz stan przyrody, a te argumenty zdecydowanie przemawiają na rzecz rzetelnego, zorganizowanego naboru do zawodu przewodnika.

  6. No dobrze że przynajmniej o meritum, więc odpowiem. „Pilnowanie przyrody przed turystami” Dobre. Ile tych z 2,5 mln turystów wchodzących w Tatry rzeczywiście korzysta z przewodników? Większość to ruch indywidualny.

    Napiszę po raz stutysięczny: jeżeli ze względów bezpieczeństwa albo ochrony uznacie że można wejść tylko z przewodnikiem to ten obowiązek musi być albo dla wszystkich albo dla nikogo. Jeżeli jest wybiórczy to jest po pierwsze absurdalny, nielegalny po drugie nielegalny. Po raz 100001 tłumaczyć nie będę, wytłumaczą wam inni.

  7. A swoją drogą dzisiaj widziałem w gazecie list ambasady Białorusi, w podobnej retoryce protestujący przeciw „obraźliwym i dezawuującym” publikacjom, dobre, ktoś chyba skorzystał ze ściągawki.

  8. To naprawdę, dobra wiadomość, że ofiary półprzewodników będą leczone przez prawdziwych lekarzy. Bo aby prowadzić ludzi w góry, trzeba się na tych górach znać. Nie wystarczy uważać, że się zna. Uprawnienia przewodnika są gwarancją, że w góry nie prowadzi osoba przypadkowa. Przewodnik w parku narodowym spełnia jeszcze inną, równie ważną rolę – pilnuje przyrody przed turystami. Taka rola przewodnika jest bardzo ważna z punktu ochrony przyrody, a na obszarze parku narodowego ochrona przyrody jest sprawą nadrzędną nad udostępnieniem. O tym akurat prawdziwi przewodnicy dobrze wiedzą, piszę to tylko dla osób, które o tym nie wiedzą, a dopominają się, aby grupy turystów w parkach narodowych były prowadzone przez przypadkowe osoby, na których zachowania park nie ma żadnego wpływu.

  9. I jeszcze wy tam w tym TPN (bo widzę że z waszej domeny (swistak.tpn.pl
    195.117.237.90) są wejścia i wpisy – przypominam – stosowanie klauzul niedozwolonych może skutkować także karami pieniężnymi. Żeby nie było że nie ostrzegałem. UOKiK nie miał ostatnio litości nawet dla parafii katolickich dających monopol firmom pogrzebowym na prowincjonalnych cmentarzach, więc nie sądzę żeby miał specjalne względy dla parków narodowych. Jedno pismo oficjalne już do was napisałem, więcej nie będę, będą oficjalne skargi.

  10. Są osoby, które się bawią, są osoby myślące poważnie. Ja się nie bawię bezpieczeństwem ludzi w Tatrach ani rzucaniem bezpodstawnych insynuacji pod adresem ludzi rzetelnie wykonujących swoja pracę. Twierdzenie, że przewodnicy (w domyśle wszyscy przewodnicy) są mafią i kliką jest po prostu obraźliwe i dezawuujące naprawdę porządnych ludzi. Obrażanie dyrekcji parku narodowego i straży parku narodowego, jakim jest sugerowanie ich działania w formie organizacji mafijnej, też nie jest sprawą zabawną. Istnieją w Polsce sprawdzone uregulowania prawne. Aby jeździć samochodem należy mieć prawo jazdy. Aby leczyć trzeba mieć dyplom lekarza, aby bezpiecznie prowadzić ludzi w terenie górskim trzeba być przewodnikiem, aby sądzić, trzeba być sędzią. Gdzie tu zabawa? Psy szczekają, karawana idzie dalej!

  11. Kotku drogi (bo to jak widzę po IP) chyba jedna i ta sama osoba pod różnymi nickami się udziela – miło było, ale dalej baw się już sam.

  12. Oj niedobrze, niedobrze! Toż taka definicja, jak „organizacja przestępcza mająca powiązania z władzami i policją” to po prostu fałszywe oskarżenie! A jeśli oskarżający widział o jakimś konkretnym faktycznym przestępstwie a nie powiadomił NIEZWŁOCZNIE o nim, to jeszcze gorzej! A dlaczego nie powiadomił? Bo chciał bezprawnie osiągnąć własną korzyść, np. doprowadzając do uwolnienia zawodu, do którego nie umiał dostać się w sposób prawny. A że przy okazji może sprowadzić na grupy turystyczne znaczne zagrożenie ich bezpieczeństwa, to go nie obchodzi. Wystarczy mu, że na zgliszczach katedry usmaży sobie jajecznicę. Oj, niedobrze, niedobrze!

  13. „Bycie w mafii oznacza zabójstwa” – niekonieczne. Słownikowa, naukowa definicja potocznego określenia „mafia” jest tutaj:

    http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2566586

    I dlatego nie widzę w przesady na używanie tego określenia w stosunku do niektórych środowisk przewodnickich, zwłaszcza powiązanych z dyrekcją i strażą parkową TPN.

    I oczywiście informuję – na razie na tym blogu, za 1-2 miesiące jak się sytuacja nie zmieni to oficjalnym listem do UOKiK że firma państwowa – osoba prawna „Tatrzański Park Narodowy” z siedzibą w Zakopanem stosuje niezgodne z prawem zapisy regulaminowe i zabronione praktyki rynkowe. Jasne już?

  14. Brawo Kudłaty, aleś mu dołożył! Teraz pewnie w swojej gejówce w Puszczy Białowieskiej bedzie długo lizał rany!

  15. MAFIA???!!! Dziwy nad dziwami! Aż popatrzyłem do Kodeksu karnego, bo bycie w mafii oznacza zabójstwa, sprowadzanie zdarzeń niebezpiecznych i inne, temu podobne.
    To straszne! Jeśli Pan M. Z. faktycznie zna jakąś tajemniczą prawdę o przestępczej działalności „mafii” przewodnickiej i ukrywa to przed władzami, winnym jest przestępstwa:
    „Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego określonego w art. 118,eksterminacja, art. 118a,udział w masowym zamachu – odpowiedzialność karna, art. 120–124, art. 127,zamach stanu, art. 128,zamach na organ konstytucyjny RP, art. 130,szpiegostwo, art. 134,zamach na życie Prezydenta, art. 140,zamach terrorystyczny, art. 148,zabójstwo, art. 163,sprowadzenie zdarzenia niebezpiecznego, art. 166,piractwo, art. 189,pozbawienie człowieka wolności, art. 252,wzięcie zakładnika, lub przestępstwa o charakterze terrorystycznym, nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw,
    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”
    Jeśli natomiast wie, że tak nie jest a rozpowszechnia taka opinie, to:
    „Kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia,
    podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.”
    Adwokat pewnie go zapyta, czy nie zachodzi okoliczność łagodząca:
    „Nie popełnia przestępstwa, kto, z powodu choroby psychicznej, upośledzenia umysłowego lub innego zakłócenia czynności psychicznych, nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem.”
    Oczywiście pod warunkiem, że nie zostanie uwolniony zawód adwokata.

  16. Pudło. 4 lata temu na tym blogu zaproponowałem uwolnienie 2 zawodów. Obecnie rząd planuje ich uwolnić ponad 200. Znaczy to że miałem nie 100% ale ponad 10000% racji. Czy obrażam? Dla niektórych przedstawianie poglądu innego niż sami uznają jest równe „obrażeniu”. W tym sensie pewnie tak.

    Ataki prywatne są śmieszne, chociaż jeden skomentuję: Raz w życiu, w 1990 roku rzeczywiście zdawałem egzaminy przewodnickie i bez żadnych problemów otrzymałem uprawnienia przewodnika terenowego na Podlasiu w Białowieskim PN. Do dziś mam tę uroczą legitymacyjkę, mogę wrzucić skan.

  17. No i wyszło szydło z worka. Zdenerwowany Pan M.Z. tym, że został trochę wypunktowany, zamiast bronić swoich rzekomych racji, zaczął obrażać swoich adwersarzy. Analizując jego wypociny, szczególnie z tego bloga, jawi się coraz wyrażniej obraz zakompleksiałego faceta. Powód kompleksu narzuca się oczywisty- oblane zapewnie egzaminy przewodnickie i porażka na terenie Podlasia, gdzie niegdyś grasował, a teraz nawiedził gród królewski. Pachnie mi to też jego problemami z określeniem własnej orientacji seksualnej. Mam rację kotku?

  18. Mam sporo danych, sporo wiadomości na ten temat, aby nazwać ich nie tylko kliką ale nawet mafią. Planowałem to publikować, ale w obliczu rychłej i pewnej deregulacji zawodu szkoda czasu.

  19. Czy przewodnicy są kliką? Absolutnie nie! Nie spełniają kryteriów tego, co socjologowie określają mianem kliki. Pan użył w swym wywodzie kwantyfikatora ogólnego „wszyscy przewodnicy tacy są”, zaś właściwym jest użycie w tym kontekście kwantyfikatora „Istnieją tacy przewodnicy”. Nie wiem, czemu należy to przypisać. Czy Pan nie zrozumiał, czy tez nie chciał zrozumieć argumentów adwersarzy w tej dyskusji?

  20. Rozumiem. Jakby się tu odezwał użytkownik o nicku „Jezus Chrystus” padłbyś na kolana i bił pokłony.

  21. Co ja widzę? SZOK! To organizatorzy turystyki tak się odnoszą do turystów? „Panu nie brakuje bezczelności panie turysta.” Na kursach przewodnickich uczą innego zachowania w stosunku do klientów. Nigdy bym tak do turysty nie powiedział.

  22. Panu nie brakuje bezczelności panie turysta. Jak panu kiepski mechanik zniszczy drogi samochód, albo kiepski kucharz struje połowę gości na przyjęciu to proponuję grzecznie się pokajać i wysłuchać „racji” drugiej strony.

    Póki co jest na szczęście tak, że to ja ostatecznie decyduję kogo zatrudniam, i na szczęście żaden urzędnik nie będzie mi dyktował kto jest fachowym przewodnikiem a kto nie.

    Zasady prawa, publikacji wizerunku (zdjęcie z portalu reklamującego działalność publiczną, z podaniem źródła) znam i nie ma tu żadnego nadużycia.

  23. Czytałem, jest to jednostronna ocena klientek tego pana,co o niczym nie świadczy. Należałoby poznać drugą stronę medalu i wtedy możnaby sobie wyrobić pogląd. Czy zwrócił się Pan do niego o wyjaśnienie? Chętnie poznałbym je. Bo oszkalować kogoś łatwo ( i to w brzydki sposób wykorzystując osobiste zdjęcie z jego portalu- ciekawe, czy o tym wie, bo z powodzeniem mógłby Pana oskarżyć o szkalowanie wizerunku). A skąd wiemy, czy np. przyczyną niechęci klientek do przewodnika nie była konieczność zachowania dyscypliny w trudnym terenie górskim? Albo przyczyny czysto osobiste w relacji damsko-męskiej ( przystojny facet nie czuły na ich wdzięki)? Angielki znane są z przewrażliwienia na swoim punkcie. Póki co, to kiepski ten pana argument, podobnie jak i wszystkie pozostałe.

  24. Niech pan jeszcze raz przeczyta notkę, jak to powierzyłem swoich turystów licencjonowanemu przewodnikowi tatrzańskiemu i co z tego wyszło.

  25. Nie jestem ani przewodnikiem, ani pilotem, ale dużo chodzę po górach, a takze biorę udział w wyjazdach zagranicznych prowadzonych przez pilotów. Z obserwacji górskich nasuwa mi się smutny wniosek, że coraz bardziej upada, to co można określić kulturą na szlaku. Coraz wiecej chamstwa, nadużywania alkoholu i typowego chojractwa,a przede wszystkim lekkomyślnosci. Nie dziwmy się więc, że tak dużo wypadków. Az strach pomyśleć, co bedzie się działo, jak w niekontrolowany sposób wpuści się w Tatry szkolne lub zakładowe grupy bez fachowej opieki przewodnika! Nawet w łatwe szlaki dolinne, gdyż „pomysłowość”ludzka nie ma granic.
    Podobnie ma sie rzecz z wprowadzeniem wolności pilotowania wycieczek. Sam kilkakrotnie przekonałem się jak wygląda pilotaż w wykonaniu księdza i nauczyciela którzy okazali się bezradni w sytuacjach przekraczających ich zawodowe kompetencje. Wydaje mi się, że podstawą wykonywania tak odpowiedzialnych zawodów jak przewodnika, czy pilota wycieczek powinna być oprócz oczywistej wiedzy merytorycznej perfekcyjna znajomość procedur działań w sytuacjach zagrażających bezpieczeństwu oprowadzanych turystów.Tego na pewno nie osiągnie się uwalniając te zawody. Reasumując gratuluję rzeczowych wypowiedzi Tatrzańcowi i Kudłatemu, którym bez wahania powierzyłbym oprowadzanie swoich dzieci, natomiast panu MZ stanowczo NIE!

  26. Nie chce mi się po raz setny odpowiadać na tak głupie argumenty, na szczęście politycy mają dość mądrości aby pozostawić te regulacje które są zasadne, a absurdalne zlikwidować. Po to opisuje rzeczy które wbrew temu co piszesz od lat bardzo źle działają.

    Co do „przymusu przewodnickiego” to jeszcze raz: albo na określone szlaki DLA WSZYSTKICH albo dla nikogo. Przymus „dla wybranych”, „wedle widzimisie” jest był i będzie niezgodny z prawem. I chyba zdajecie sobie z tego sprawę bo nie słyszałem o żadnym potwierdzonym przypadku, żeby ktoś zapłacił mandat „za nie manie przewodnika”, a te pogróżki w mediach to tylko strachy na lachy.

  27. Zawód przewodnika to gwarancja, że osoba, której powierza się swoje bezpieczeństwo posiada potrzebną sumę wiedzy i doświadczenia. Przepisy, kontrole – to wszystko służy bezpieczeństwu ludzi i przyrody oraz gwarantuje klientom odpowiedni poziom usługi. Jeśli uwolni się zawód przewodnika, to dlaczego nie uwolnić zawodu lekarza, stomatologa, pielęgniarki, weterynarza, kierowcy autobusu, motorniczego tramwaju czy prowadzącego lokomotywę? W czym zawodowy kierowca, lekarz czy pielęgniarka są gorsi od przewodnika? Pracuję w Tatrach ponad 30 lat. Dużo widziałem. Widziałem wiele nieodpowiedzialności i głupoty. Obecne rozwiązania prawne utrzymujące „przymus” przewodnictwa dla zorganizowanych grup z pewnością uratowały więcej istnień ludzkich, niż śniło się filozofującym kontestatorom rozsądku. Jeśli coś dobrze działa, to dlaczego to psuć? Rozumiem, że są osoby, którym trudno jest nauczyć się czegokolwiek i wyszkolić, więc obawiają się egzaminów? Ale czy droga przez wiedzę, praktykę i doświadczenie szkolących nie jest lepsza od drogi na skróty, przez doświadczenie zbierane kosztem klientów, których osoba bez stosownych uprawnień poświadczających nabytą wiedzę naraża na utratę życia i zdrowia?

  28. Ja nie triumfuję, tylko komentuję. Pobożne życzenia? Boga w to nie mieszajmy, realia ziemsko-doczesne są takie, że deregulację zgodnie popierają trzy największe siły polityczne w parlamencie, jestem spokojny. A co do szkolenia – ja nie kończyłem żadnych szkoleń na organizatora turystyki a zawód ten uprawiam z powodzeniem 21 lat. Bo nikt nikomu nie zabrania tych szkoleń urządzać ani licencji nadawać, ale nie wolno zabraniać pracować tym, którzy mają do tego talent a niezbędną wiedzę potrafią zdobyć samodzielnie. Dlatego zawód przewodnika jest w większości krajów niereglamentowany, i po prostu doszlusujemy do „lepszej” części Europy.

  29. Za wcześnie Pan triumfuje, droga od pobożnych życzeń Pana Gowina, który akurat nie przepada za przewodnikami, do zmiany ustawy jest daleka. Choć kto wie, bo przecież bardzo modne staje się działanie akcyjne „pod publiczkę” bez rzeczowej analizy skutków.
    W kazdym razie dziękuję za życzenia i jestem niezależnie od decyzji , które zapadną, nad wyraz spokojny o los licencjonowanych i doskonale przeszkolonych Koleżanek i Kolegów przewodników górskich w ewentualnej konfrontacji rynkowej z beneficjentami tzw. „wolności zawodu przewodnickiego”. Zaś wzywanie przez Pana do bojkotu kursów kształcących w tym zawodzie jest obłudne. Doskonale Pan wie, że jest to jedyna forma kształcenia zawodowego przewodników,bowiem żadna uczelnia nie uczy tego zawodu- chyba, że ktoś chce oprzeć się tylko na internecie. Z góry „gratuluję” skutków adeptom takiego szkolenia oraz współczuję ich potencjalnym klientom.

  30. No i widzi Pan – proszę przeczytać najnowszą notkę – myli się Pan, zawód przewodnika zostanie wkrótce uwolniony.

    Życzę szczęścia i zadowolenia z pracy – proszę skupić się na przekonywaniu klientów że jest Pan rzeczywiście fachowcem i warto aby korzystali i płacili za Pana usługi. A odczepić się od innych, których ma Pan ochotę sprawdzać, kontrolować, czy egzaminować, a którzy sobie tego nie życzą.

  31. No widzi Pan, jaki to sens dyskusji z Panem: ja o czym innym konkretnie, a Pan o hotelarzach, sprzedawcach, wolnym rynku itp.duperele. Cytuję zatem swoje stanowisko z bloga: „Osobiście uważam, ze w tej całej dyskusji należy oddzielić sprawę obowiązku wynajęcia przewodnika od sprawy weryfikacji jego kompetencji.O ile można dyskutować o obowiązku wynajęcia przewodnika i ograniczenia w tym zakresie wymogów w zależności od terenu, bezpieczenstwa,wieku uczestników itp,oraz respektowania ich na innych zasadach niż przymus administracyjny, o tyle nie powinno się kwestionować obowiązku uzyskiwania uprawnień przewodnickich,gdyż samoocena swoich kwalifikacji to zdecydowanie za mało”. Gdzie tu znalazł Pan, że chcę narzucac komuś przewodnika tatrzanskiego na wycieczce dolinnej? Chodzi mi o to, by ten, co chce uprawiać ten zawód miał odpowiednie kompetencje. A jak dotychczas w tym zakresie zapewnić to może jedynie sprawdzony i funcjonujacy system szkoleniowy i egzaminacyjny, oczywiscie pod warunkiem posiadania odpowiednich osobistych predyspozycji.Drogi do zawodu nie trzeba tu „uwalniać”, każdy, kto uważa, ze sie nadaje może spróbować. Ale nie na zasadzie ” uwazam ze nadaję się, to po co mi szkolenia, praktyki,sprawdziany i egzaminy”, gdyż samoocena zawsze będzie subiektywna. Przewodnictwo tatrzańskie to za bardzo odpowiedzialne zajęcie, by panowała tu samowola. Napewno nie można, tak jak Pan to czyni, porównywać tego zawodu do hotelarza, gdyż brak kwalifikacji tego ostatniego co najwyzej skończy się na niezadowoleniu gości hotelu, natomiast brak odpowiednich kwalifikacji przewodnika górskiego może doprowadzić do takiego nieszczęscia, jak na Rysach.
    PS
    Pragnę Pana pocieszyć, ze jeszcze długo przyjdzie Panu prowadzic tego bloga, bo na uwolnienie zawodu przewodnika, wbrew Pańskim radosnym tonom bynajmniej wcale nie zanosi się! Może szkoda wykradać czas swojej Bird Service i poćwierkać ze swoimi ptaszkami, zamiast bezproduktywnie bić pianę w dziedzinie, o której zupełnie nie ma Pan pojęcia…

  32. No dobrze, zginęła wycieczka licealistów więc dyrektor twierdzi że będzie kontrolował i zmuszał do wynajęcia przewodnika grupy młodzieży. A gdyby to była grupa nie nastolatków ale np. ludzi łysych, to co, wyszło by zarządzenie, że każdy łysy ma mieć przewodnika? Nie rozumie Pan tego idiotyzmu? Jeżeli jakiś teren jest na tyle niebezpieczny że nie powinno się wchodzić samodzielnie to należy taki obowiązek wprowadzić dla wszystkich, wzgl. zamknąć szlak. Jeżeli natomiast szlak jest udostępniony publicznie – to dla wszystkich na równych zasadach. Nie wolno wedle widzimisię dzielić i dyskryminować wybranych grup klientów, o tym pisałem już kilka miesięcy temu, odsyłam:

    http://wolneprzewodnictwo.blog.pl/archiwum/index.php?nid=15286009

    Sześciu, nie ośmiu twierdzi Pan? Ja też czytałem wywody, np. przedstawicieli Polskiej Izby Turystyki w rozmowie z jedną z komisji sejmowych, że tych licealistów było dziesięciu i ich wypadek ma przyczynić się do zaostrzenia prawa nie tylko w górach ale na terenie całego kraju. Przykro że moje porównania są dla niektórych bolesne ale zrobiłem to właśnie po to, aby unaocznić bezsens szafowania cudzą śmiercią dla obrony swoich prywatnych interesików. W Zakopanem tysiące ludzi żyją z turystów oferując swoje usługi, konkurując na wolnym rynku: hotelarze, restauratorzy, sprzedawcy np. sprzętu alpinistycznego, tylko przewodnicy uzurpują sobie jakąś szczególną pozycję – że ich świadczenia mają być dla niektórych obowiązkowe i przymusowe a kto się nie dostosuje będzie ścigany przez służby mundurowe. Wykorzystywanie jednego, ginącego w ogólnej statystyce wypadku lawinowego, zimą w wysokich partiach gór jako argumentu za przymusową płatną eskortą uczniów latem na spacery po dolinkach jest niedorzecznością. Ja nie będę już nikogo przekonywał argumentami, po prostu uważam że jest to niedozwolona praktyka rynkowa i będą z nią walczył na drodze formalnej, przy pomocy instytucji i organizacji konsumenckich.

    I twierdzi Pan że „uwolnienie” zawodu spowoduje więcej wypadków w górach? Bzdura. Będzie dokładnie odwrotnie. Przytoczę jeszcze raz słowa przedstawiciela rządu „bez konkurencji ceny usług rosną, zaś ich jakość spada” Obecnie koszty usług przewodnickich są wysokie a ich jakość często fatalna. Uwolnienie rynku spowoduje że przybędzie wam konkurencja tych co robią to sprawniej i lepiej, a o klienta zabiegają wysoką jakością usług i dobrą ceną a nie dyrektorskim przymusem. W efekcie więcej osób może z takich świadczeń korzystać.

  33. Miałem z Panem nie dyskutować, bo jak ktoś już to słusznie stwierdził, z Panem dyskutować merytorycznie po prostu nie da się- jest Pan zaślepiony i całkowicie odporny na nawet najsłuszniejsze i rzeczowe argumenty. Z radością dziecka, które znalazło na ulicy wyrzuconego lizaka, zbiera Pan i publikuje „fakty” w pana mniemaniu dyskwalifikujące przewodników, którzy ośmielili się uzyskać państwowe uprawnienia. Zabieram głos, bo posunął się Pan ostatnio jeszcze dalej przytaczając jako kontrargument do pisania o wypadku licealistów na Rysach- ubiegłoroczne tragiczne wypadki 6-ciu ( a nie ośmiu)przewodników tatrzanskich i ratowników TOPR. Jest jednakże istotna różnica miedzy tymi tragediami: Ci ostatni zginęli ratując czyjeś życie, bądż na prywatnej wspinaczce, czy wycieczce skitourowej. Zaś licealisci zginęli w największej tragedii lawinowej w Tatrach na skutek ewidentnych, karygodnych zaniedbań prowadzacego ich szkolnego wychowawcy: decyzji wyjścia na tak trudny zimą szlak podczas ogłoszonego przez TOPR II stopnia zagrożenia lawinowego oraz podjęcia sie prowadzenia tak dużej liczby uczestników w grupie ( w lecie, przy dobrych warunkach pogodowych zaleca sie kwalifikowanemu przewodnikowi prowadzenie tam maks. 10-ciu osób). I to było przyczyną tej tragedii. Pana zwolennicy zapytują ironicznie ” czy jak byłby tam zatrudniony przewodnik tatrzański, czy zdołałby zapobiec lawinie?” Odpowiadam, że nie musiałby, bo po prostu żaden nie wyciagnąłby młodzieży w tak niebezpiecznych warunkach na taką trasę i do tragedii wogóle nie doszłoby!
    Prosze się zatem nie dziwić przytaczaniu tego klasycznego przykładu nieodpowiedzialności, bynajmniej nie w celu szargania jego Ofiar, lecz przestrogi, by nigdy więcej coś takiego nie wydarzyło się!
    Jeśli zatem jest Pan w stanie przytoczyć przykład, gdzie na skutek zaniedbań licencjonowanego przewodnika zginęli ludzie w górach- to może być to adekwatny argument do tragedii licealistów, bo przywoływane przez Pana cynicznie osobiste tragedie Koleżanek i Kolegów ze środowiska przewodnickiego i ratowniczego nic z tym nie mają wspólnego.
    Co do Pana akcji, nawet jeśli skończyłaby się sukcesem, to jestem przekonany, że po niedługim okresie tak oczekiwanej przez Pana „wolnosci” wystarczy kilka spektakularnych wypadków górskich, by przywrócono prawo,lecz w jeszcze bardziej restrykcyjnej formie, zgodnie z zasadą „Polak mądry po szkodzie” A chyba nie o to chodzi.
    Osobiście uważam, ze w tej całej dyskusji należy oddzielić sprawę obowiązku wynajęcia przewodnika od sprawy weryfikacji jego kompetencji.O ile można dyskutować o obowiązku wynajęcia przewodnika i ograniczenia w tym zakresie wymogów w zależności od terenu, bezpieczenstwa,wieku uczestników itp,oraz respektowania ich na innych zasadach niż przymus administracyjny, o tyle nie powinno się kwestionować obowiązku uzyskiwania uprawnień przewodnickich,gdyż samoocena swoich kwalifikacji to zdecydowanie za mało.

  34. Żałosne i godne politowania w tej całej sprawie jest obsesyjne nawracanie w kółko przez środowisko przewodników o nietypowym wypadku licealistów z Tych, zaistniałym w ekstremalnych warunkach zimowych – jako argument za narzucaniem turystom niechcianej usługi przewodnickiej nawet latem na drogach jezdnych i łatwych szlakach turystycznych w polskich górach. Taki obowiązek by miał ewentualnie jakieś uzasadnienie tylko na niektórych szczególnie trudnych szlakach, i tylko wtedy, kiedy nie będzie dyskryminował jednych turystów względem innych i dotyczył jednakowo wszystkich – zarówno indywidualnych jak i wędrujących w grupach.

    Żałosne jest również to, że Tatrzański Park Narodowy zamawia kilka ekspertyz prawnych i wybiera tą wersję, która jest zarządzającym Parkiem wygodna. To jest niepoważne. To jest po prostu kpina z prawa i traktowanie turystów jak bezmyślnych idiotów.

  35. Zginęli w innych górach, ale mniejsza o to, chodzi mi dokładnie o wykazanie bezsensowności takich porównań.

  36. No dobra, ale większość nie zginęła w Tatrach… Równie dobrze mógł spaść jakiś samolot z ratownikami i statystyki byłyby jeszcze gorsze.
    Co nie zmienia oczywiście meritum sprawy.