Odwagi kotku, odwagi!

Witam w nowym roku. W najbliższych dniach planuję zamieścić jeszcze co najmniej dwa obszerne teksty cięższej wagi na temat nieprawidłowości i machlojek w środowiskach przewodnickich. Ponieważ jednak mamy właśnie „międzynarodowy dzień kaca” wrzucę choć jeden wesoły przerywnik.   
źródło: widelec.pl
Jak się można było domyślać, zapowiedź uwolnienia zawodów sprawiła że wszelkie branżowe stowarzyszenia zwierają szeregi i dalejże pisać petycje, protesty w tonie  graniczącej ze śmiesznością histerii. Można je przeczytać na przykład na stronie przewodników PTTK. „Najwięcej i najgłośniej krzyczą ci, którzy o tym zawodzie niewiele, albo wcale nic nie wiedzą.” Ciekawe skąd ta konstatacja. A może dopuścić do głosu tych, którzy z usług owych „zawodowców” korzystają i im płacą? Z kolei na stronach Polskiej Federacji Pilotażu i Przewodnictwa w dziale „aktualności” czytam relację z toruńskiego Forum w którym niedawno uczestniczyłem, a w nim również słowa szoku i rozpaczy z powodu planów deregulacji. Jest to ponoć niedopuszczalne ze względu m.in. na tradycję, bo „zawód przewodnika wykonywany jest od półtora wieku na Ziemiach Polski”. Dobre. O ile wiem, zawód kata wykonywany był na naszych ziemiach przez co najmniej dziesięć wieków. Ostatnio grupka  prawicowych polityków coś tam przebąkiwała o przywróceniu kary śmierci, ale gdyby użyli podobnego argumentu – zostaliby wyśmiani jak ostatni idioci. Dalej przecieram  oczy ze zdumienia czytając: Uczestnicy Forum w imieniu całego środowiska przewodników i pilotów przesłali apel do Pani Minister Katarzyny Sobierajskiej o podjęcie działań mających na celu utrzymanie statusu zawodu regulowanego dla przewodników turystycznych oraz regulowanej działalności dla usług świadczonych przez pilotów wycieczek. Co to znaczy „całego środowiska?” Znam dziesiątki osób z tego środowiska, którzy konieczność zmian popierają,  są pewne swojej fachowości, nie czują żadnego zagrożenia z tytułu uwolnienia zawodów, a dostrzegają raczej korzyści z tytułu zlikwidowania uciążliwej biurokracji. Co najmniej kilku było uczestnikami owego forum – jeśli mają odrobinę szacunku do siebie – powinni wyrazić głośne wotum separatum.  

Coraz więcej odważniejszych głosów o nieprawidłowościach obecnego systemu pojawia się też na innych forach – na przykład tutaj i tutaj. Dostaję listy prywatne. I wciąż ten sam problem – większość wypowiedzi jest anonimowa. Ciągle panuje strach przed „władzą” i „urzędem”, rodem z epoki kiedy to przesłuchujący pilota esbek miał na niego w zanadrzu jakieś „haki” – typu nielegalny handel walutą (przypominam tę wspominkową relację). Ale to było dawno, naprawdę proszę się nie bać. Utrzymywany z naszych podatków urzędnik jest dziś od tego, żeby nam służyć a nie trzymać za mordkę. Sam tego bloga prowadzę od 4 lat, wszelkie głosy na forach dyskusyjnych podpisuję pełnym nazwiskiem, nie bój się i ty. To my jesteśmy dziś po jaśniejszej stronie mocy.  A ci co wypisują cytowane banialuki o „tradycji”, pewnego dnia, może jeszcze w tym rozpoczynającym się roku – obudzą się z bardzo ciężkim i długotrwałym kacem. Nie takim posylwestrowym. Niech im tradycyjny tupot białych mew dudni nawet półtora wieku.  

1 Komentarz

  1. Oto jeden z „kwiatków” ze strony http://www.przewodnicy.pttk.pl, który dobitnie ukazuje „profesjonalizm” tego środowiska: „No i zaczęło się… Maszyna urzędnicza ruszyła. Oby tylko udało się odróżnić te zawody, które wymagają szkolenia i sprawdzania wiedzy, od zawodów regulowanych, gdzie te sprawdziany i licencje państwowe są zupełnie niepotrzebne, np. sprzedawca nieruchomości, zawiadowca stacji itp.”Co to za nonsensy?! Ten, kto to redagował kompletnie myli pojęcia. Zawiadowca stacji to nie zawód, a stanowisko kierownicze w zawodzie kolejarza o specjalności ruchowo-handlowej. Zawiadowcą stacji nie zostaje się po żadnym kursie i uzyskaniu licencji, a tylko na podstawie mianowania na to stanowisko.