Rząd uwolni 190 zamkniętych zawodów? Patrzmy im na ręce!

„Uwolnionych zostanie połowa zawodów regulowanych”. Usłyszeliśmy to właśnie z ust Donalda Tuska w trakcie sejmowego expose, i możemy przeczytać na stronie jego kancelarii. 

Akurat przy realizacji tej obietnicy Premier może liczyć na poparcie dwóch największych  partii opozycyjnych. Zniesienie uciążliwych koncesji i licencji zapisano w programie Ruchu Palikota, do otwierania zawodów nawołuje też PiS. I właśnie – jak widać w stenogramie, podczas debaty nad expose – to z prawej strony sejmowej sali padły głosy ponaglające Rząd do skuteczniejszych działań w tym kierunku (Ludwik Dorn, Beata Kempa). Bardzo konkretne pytanie zadał Poseł Maciej Małecki:

„…Wspomniał pan dzisiaj, że ta liczba zostanie zmniejszona o połowę czyli o ok. 190 zawodów. Chciałbym wiedzieć jakie to konkretnie będą zawody, do których ułatwi Pan wejście młodym ludziom, i który minister będzie odpowiedzialny”. Czekamy na odpowiedź, o liście zawodów uwolnionych w Grecji – dopiero co pisałem.             

Oczywiście zdaje sobie sprawę że obietnice jedno, realia drugie. Niemniej jednak to miła, historyczna chwila. Potrzeby, o których do tej pory pisałem na blogu i witrynie wolnezawody.org zostały wreszcie wyartykułowane przez rządzących.

I niechby tych zawodów uwolnili tylko np. 100 albo nawet 50 po prostu nie wyobrażam sobie, aby jednymi z pierwszych nie były: przewodnik turystyczny i pilot wycieczek. Historia absurdów związana z ich regulacją wypełnia bogate archiwa tego bloga. Właśnie odkryłem jeszcze jedną ciekawą koincydencję. Kraje europejskie w których zwykło się stosować podobne do polskich piętrowe regulacje i policyjne szykany wobec osób oprowadzających turystów – to dokładnie te, którym ze względu na ich marną sytuację budżetową, ekonomiści nadali pogardliwe miano „PIGS”- państwa świnie:    

To zresztą zadziwiające i krzepiące, że hasło deregulacji zawodów stało się wreszcie modne i powtarzane przez najróżniejsze ugrupowania od „liberalnej lewicy” (Palikot) do środowisk konserwatywno-prawicowych. Bardzo mądry artykuł „Praca dla wybranych” przeczytałem właśnie na łamach Gościa Niedzielnego. Większość opisanych tam problemów dotyczy zawodów prawniczych ale i na temat naszej branży ciekawie wypowiedział się Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha, który widzi w regulacji zawodów brak odporności instytucji publicznych na wpływy, a nie troskę, jaką klientów otaczają politycy. – Przykładem jest choćby branża turystyczna, w której coraz ostrzejsze kryteria nie powodują zmniejszenia ilości bankructw (…) Komuniści mówili, że Polacy nie dorośli do demokracji zachodniej. Teraz chce się nam wmówić, że nie dorośliśmy do deregulacji zawodów.

Za pracę nad interesującym nas odcinku będzie odpowiadać oczywiście nowo powołana na stanowisko Minister Sportu i Turystyki Joanna Mucha. I tutaj mała podpowiedź: Chyba mało kto o tym wie, ale to właśnie Pani resort ma już na swoim koncie kilka udanych deregulacji. Bez wielkich fanfar i rozgłosu zlikwidowano państwowe uprawnienia „instruktora rekreacji ruchowej i kilku innych zawodów okołosportowych”. Ciekawe dyskusje i wyciągi z ministerialnych dokumentów można znaleźć na forach kajakarzy np. tutaj czy tutaj, wspomniałem też o tym w niedawnym piśmie do Ministerstwa. Czekamy na odpowiedź i kolejne spektakularne „pogrzeby”.

Zauważyłem niedawno w rozmowach, że nawet zwykli ludzie nie związani z branżą turystyczną doskonale kojarzą problem – tyle już było w mediach opisów skandalicznych zachowań służb kontrolujących osoby opowiadające coś innym o mieście, czy wspieraniu korporacji przewodnickich zmuszających do korzystania ze swoich usług. Szybkie załatwienie tej sprawy z pewnością dodałoby Pani punktów i poprawiło wizerunek na nowym stanowisku.

1 Komentarz

  1. Szkoda, że rząd nie bierze się za regulacje tam gdzie ona jest na prawdę potrzebna np. w zawodzie rzeczoznawcy majątkowego. Studia, praktyki, podwójne egzaminy. Obecni rzeczoznawcy robią biznes na praktykantach kasując od nich po nawet 10 000 zł! Paranoja.