Grecja uwolniła zawód przewodnika! Kto następny?

Latem – wiadomo, roboczy sezon – nie śledziłem zbyt intensywnie prasy, tymczasem na południu Europy działy się ciekawe rzeczy. Usunięcie tablic na rynku we włoskiej Sienie – o czym pisałem trzy notki niżej jest niczym wobec tego co się wydarzyło w Grecji. Wiadomościami z tego kraju jesteśmy dziś bombardowani codziennie. Media donoszą o pęczniejącej przez lata korupcji, groteskowej biurokracji, „bolszewiźmie gospodarczym” oszustwach… Kto przy takiej skali problemów zajmował by się losem jakichś tam przewodników turystycznych. Weźmy to pod lupę.    

W natężeniu regulacyjnych absurdów, i szykanowania przyjezdnych pilotów grup Grecja od lat dzierżyła niechlubną palmę pierwszeństwa. W archiwalnym artykule w der Spiegel z 1983r. czytamy o mandatach wlepianych za pokazywanie palcem kiosku z lodami czy też o przepisach na wyspie Korfu które wręcz zabraniają pilotowi podróżowanie ze swoimi gośćmi dalej niż 5 km od hotelu. Czytamy też o pierwszych próbach walki niemieckich eurodeputowanych z dyskryminacją, która – jak wiadomo – zakończyła się uchwaleniem dyrektywy uznaniowej. Respektowanej w Grecji z oporem bo na forum pilotów jeszcze w czerwcu br. pojawiały się – inna sprawa na ile prawdziwe – ostrzeżenia o „doprowadzaniu w kajdankach” i wysokich grzywnach.

A teraz ciekawostka: na stronie głównej touristguides.gr  widnieje seria takich zdjęć: 

Tak, to… strajkujący greccy przewodnicy! Tyle że te zdjęcia są stare pochodzą z 2009r. kiedy zaledwie uchylono furtkę do zawodu – zezwolono oprowadzać po miastach czy ruinach absolwentom historii sztuki i archeologii. A już rozsierdziło to kastę uprzywilejowanych, obawiających się o swoją „żyłę złota”. Okazało się to zaledwie preludium. Bowiem, – tak proszę państwa – aby uzyskać pakiet pomocowy Grecja została zmuszona do otwarcia ponad setki zamkniętych zawodów! Ich dokładną listę możemy znaleźć tutaj (w greckim oryginale) albo po polsku tutaj (koślawe ale zrozumiałe tłumaczenie google). Pod numerem 65 figuruje Ξεναγός (ksenagos) czyli przewodnik turystyczny. Odtąd jest to jeden z wielu zawodów, który można w tym kraju uprawiać bez żadnych urzędowych regulacji. Można się oczywiście spodziewać, że system nadal broni się rękami i nogami. Nie jeżdżę do tego kraju i nie znam realiów z pierwszej ręki, będę wdzięczny za wszelkie doniesienia.

Kto następny? Media donoszą o narastających problemach Włoch i proszę, już można znaleźć pierwsze symptomy zmian w prawie – jak choćby w tym artykule – podstawiony pod ścianą Berlusconi zapowiada otwieranie kolejnych gildii zawodowych celem zwiększenia konkurencyjności. Będziemy obserwować!   

Wynika z tego pewien wniosek natury ogólnej.  

W pewnym „naukowym” opracowaniu przeczytałem kiedyś że regułą jest licencjonowane przewodnictwo w krajach recepcyjnych (przyjmujących turystów) a nieregulowane w krajach „emisyjnych”. Uproszczenie wyjątkowo mylące. Nawet nie chodzi o to, że „recepcja” krajów od zawsze wolnych (Niemcy, Holandia. Wlk Brytania) jest również pokaźna. Prawidłowość tę należy wyrazić następująco: Przewodnictwo jest zawodem wolnym w krajach o najbardziej prężnych gospodarkach, przyjaznym prawie i wysokiej świadomości obywatelskiej.  Przewodnictwo jest obarczone regulacjami w krajach o gospodarce słabej, ze źle funkcjonującym państwem, przerostem  biurokracji i powszechnej korupcji. Owszem, tak się składa, że te drugie leżą często w strefach cieplejszego klimatu. Odsyłam do artykułu o wakacyjnych „rajach bez godnego życia”. Rzeczywiście, kiedy wszelkie bariery regulacyjne w krajach unijnych znikną, chcąc dalej utrzymywać licencje będzie można odwoływać się do przykładów trzeciego świata lub obszaru postsowieckiego.         

Również i w polskiej prasie relacjonowano greckie otwieranie zawodów. Uśmiałem się czytając tytuł „Grecja znosi niesprawiedliwe ograniczenia…” I co jest w tym niby śmiesznego? A to, że w Grecji są nagle „niesprawiedliwe” a pisząc o tym samych regulacjach w polskiej turystyce przez lata, nasi urzędnicy i dziennikarze zarzekają się jakie jest to potrzebne dla „wysokiego poziomu usług…” i tym podobne bzdety. Już niedługo!

Bo ze smutnej greckiej bajki płynie jeszcze jeden morał. Kiedy reglamentacja zawodów osiąga pewien krytyczny, szkodliwy dla gospodarki poziom – a jak wiadomo – z tym i w Polsce mamy do czynienia, w końcu następuje drastyczne cięcie i zawody uwalnia się hurtem, nikt się nie roztkliwia nad jakimiś śmiesznymi pilotami czy przewodnikami. 

1 Komentarz

  1. czytam wasze komentarze i jestem przerazony waszym zajadlym jadem! to ,ze grecja wprowadzila wolne przewodnictwo trzeba sie z tym faktem pogodzic, ale z drugiej strony zrozumcie tez lokalnych przewodnikow, przeciez to ludzie, to ich praca, oni z tego zyja i utrzymuja swoje rodziny. od 14 lat pracuje jako pilot w grecji i ze wszystkim zyje w zgodzie, choc dobrze wiemy jakie jest srodowisko pilow [ plotkarstwo, chciwosc i zazdrosc to domena tego srodowiska]. powodzenia w nowym sezonie 2012, apropos jeszcze gorszym niz miniony :)