Wolne przewodnictwo w Sienie

Ulubionym krajem-wzorcem przewodnickich anty-wolnościowców, obok – jak wiemy – osiągającej ostatnio „wielkie ekonomiczne sukcesy” Grecji, są Włochy. W każdej dyskusji prędzej czy później pojawi się ten argument: ale we Włoszech za oprowadzanie bez licencji dają wysokie mandaty, we Włoszech to, we Włoszech tamto. Przypomina to tłumaczenie wieśniaka przyłapanego np. na kradzieży drewna w lesie „panie, ale Kowalski z drugiego końca wsi też kradnie!    

Nawet jeśli tego rodzaju szykany mają miejsce – są bezprawne, niezgodne z regulacjami unijnymi, (Dyrektywa 2005/36/WE)  gwarantującym prawo transgranicznego świadczenia usług. W branży szeroko znany jest przypadek zaskarżenia prawie 1500-eurowego mandatu jaki w 2001 roku wystawiono w Wenecji przewodnikowi niemieckiego biura Studiosus Reisen. Proces ciągnął się kilka lat aż w końcu sąd najwyższej instancji w Rzymie uniewinnił przewodnika. Więcej o tym przypadku tutaj…>  

Ten z kolei artykuł
opisuje perypetie amerykańskiego naukowca, który w toskańskiej Sienie prowadził wykłady z historii sztuki i był bez przerwy (jak się także okazało – bezprawnie, też wygrał proces) szykanowany przez lokalną mafię przewodnicką, która obstawiła główny plac w mieście tablicami, informującymi, że „tylko licencjonowanym przewodnikom wolno oprowadzać turystów”:

Ale i ta twierdza w końcu upadła, niczym Najjaśniejsza Republika Wenecka pod kopytami armii Napoleona. W najnowszym newsletterze DRV (stowarzyszenie niemieckich biur podróży) znalazłem artykuł pt. „Siena nie może ograniczać działalności przewodników”. Dowiadujemy się z niego, że władze regionu Toskania nakazały włodarzom miasta Siena usunięcie owych tablic i nie utrudnianie pracy zagranicznych pilotów oprowadzających swoje wycieczki. Także niemieckich, którzy jak wiemy – aby uprawiać zawód nie potrzebują do tego żadnych formalnych uprawnień czy licencji. Przetłumaczę końcowy fragment:  

Jak stwierdził szef DRV Hans-Gustav Koch: „…To mały ale ważny sukces. Dowodzi opłacalności wieloletnich starań naszego stowarzyszenia, które uparcie działa w interesie pilotów wycieczek i organizatorów podróży studyjnych”
.   

Wieloletnich starań… Pusty śmiech ogarnia, kiedy pomyśli się o działalności wszelkiej maści polskich stowarzyszeń przewodnickich, pilockich, izb turystycznych itp. które nie tylko nigdy nie zrobiły nic na rzecz ułatwienia działalności polskich pilotów w krajach stosujących bezprawne szykany, ale dalej nie rozumiejąc elementarnych zasad dzisiejszego biznesu, próbują lobbować za zwiększaniem regulacji i kontroli. Pokazuje tu jak ogromna przepaść w mentalności i kulturze gospodarczej leży wciąż między Polską a jej zachodnimi sąsiadami.

Warto w tym miejscu przypomieć że Polak mający problemy z włoskimi czy greckimi urzędnikami, zabraniającymi mu uprawiania swojego przewodnickiego zawodu nie jest jednak bezbronny, może skorzystać z pomocy Polskiego Centrum SOLVIT.  

2 Komentarze

  1. 1. Dyrektywa unijna o którtej mowa, tu pełny tekst

    http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=OJ:L:2005:255:0022:0142:pl:PDF

    nie mówi nic o przewodnikach, ani pilotach, ani w ogóle o turystyce. mówi ogólnie o uznawaniu kwalifikacji zawodowych

    2. Proszę nie pisać bzdur o lekarzach czy prawnikach, nie o tym piszę na blogu. Wiedzę krajoznawczą może posiadać wielu. Licencja często jest zaprzeczeniem fachowego świadczenia usług bo skłania do rutyny i niedbalstwa.

    A odnośnie rzekomego „szofera bez prawa jazdy” tu już wyjaśniałem:

    http://wolneprzewodnictwo.blog.pl/licencja-a-prawo-jazdy,12316210,n

  2. Witam serdecznie
    dyrektywa unijna mówi o przewodnikach ,którzy posiadaja ważne uprawnienia otrzymane zgodnie z europejskim systemem szkolenia przewodnickiego ,a nie pilotów/ takie licencje sa w kilku krajach i one nie sa objete dyrektywą/ i wykonuja swoją dzialalnośc okazjonalnie z grupą pzrywiezioną, jednoczesnie w tej dyrektywie jest zapis o przestrzeganiu prawa krajowego, jesli chodzi o licencje przewodnicka jest to narazie jedyny sposób aby sprawdzic jaką wiedzę o regionie posiada ktos kto ma przekazac ją turystom. Czy skorzysta pan z usług „lekarza” bez wykrztałcenia medycznego , kierowcy autokaru bezprawa jazdy, prawnika amatora / był pare razy w sądzie i widział rozprawę lub ma kilka wyroków , jest praktykiem /…Polską cechą narodową jest to że zawsze znamy sie na wszystkim, prościej ANARCHIA