Kolejny krok ku wolności! (Zawodów.) Warzecha nie rozumie.

Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz. Ten aforyzm Mahatmy Gandhiego mogą sobie dziś z satysfakcją powtarzać działacze i sympatycy Ruchu Palikota. Do ich świetnego wyborczego pewnie w jakimś mikroprocencie przyczynił się mój siermiężny filmik, który ponad 1300 osób udostępniło na swoich facebookowych profilach bądź blogach – np. na dość poczytnym Romskey’s blog.  

Chciałbym aby służył teraz jako pomoc dla tych, którzy zachodzą w głowę, jakie motywy skłoniły tak wielu wyborców do poparcia ekscentrycznego ugrupowania – bynajmniej nie wytykane po tysiąckroć świńskie łby i gumowe penisy.

Kiedy naczelny „Frondy” Tomasz Terlikowski w złości rzuca mięsem przyjmuję to z szyderczym uśmiechem i politowaniem. Gorzej, kiedy rozsądek tracą publicyści, co do których miałem pozytywny stosunek. W najnowszym blogowym wpisie Łukasz Warzecha z „Faktu” zarówno mnie jak i półtora miliona rodaków uważa za osobę niegodną szacunku i pozbawioną zdolności honorowej. Chciałem Panu Łukaszowi przypomnieć jego tekst sprzed 4 lat pt. „Przewodnicy i paranoiczny paternalizm”, który z entuzjazmem przytoczyłem i skomentowałem w swojej notce. Niestety, żaden z cenionych przez Pana „honorowych” polityków nie zechciał się od tego czasu zająć się likwidacją wspomnianych absurdów i nie wpisał do programu haseł na rzecz likwidacji bizantyjskich regulacji w gospodarce. Przykro mi.

Na osłodę chciałem napomknąć że coraz więcej polityków, niezależnie od opcji światopoglądowej dostrzega ten problem. Przeciwko nadmiernej regulacji zawodów wypowiadał się tuż przed wyborami… sam Prezes Kaczyński w czasie wizyty w Świętokrzyskim. Powoływał się tam na ten sam raport Fundacji Republikańskiej, który ja przedstawiam w swoim filmiku.    

To dobrze wróży naszej inicjatywie – jeżeli się uda zmontować ponadpartyjną platformę na rzecz uwolnienia zawodów, cel akcji „wolne przewodnictwo” zostanie w tej kadencji osiągnięty.

Tym bardziej że dobry przykład nadchodzie ostatnio z… nie spodziewalibyście się skąd. Już wkrótce sensacyjne wieści!

Dlatego głosuj na Palikota!

W nadchodzących wyborach nie mam problemu z decyzją na jaką partię głosować. Zamieściłem wczoraj na youtube amatorski ‚spot wyborczy’ na rzecz Ruchu Palikota. Moje wywody trwają pond 12 minut i nie każdy zapewne ma cierpliwość je wysłuchać, choć otrzymałem już wiele pozytywnych opinii. To nie jest medialny performans typu „precz z kościołem” albo „wolne konopie”, dotyczy spraw drobnych, mało efektownych ale ważnych dla każdego kto pracuje, i którego zawód zagrożony jest niebezpiecznymi regulacjami.     

Streszczę się w kilku zdaniach:   

- W programie Ruchu Palikota otwarcie zapowiada się „Likwidację koncesji, zezwoleń i licencji”  

- Polska zajmuje niechlubne najgorsze miejsce w Europie (patrz 2 notki niżej) jeśli chodzi o ograniczanie dostępu do różnych zawodów. Na moim blogu opisuję absurdy związane z przewodnictwem turystycznym, ale problemy dotyczą coraz większej części społeczeństwa. Dziesiątki innych zawodów w nowoczesnych krajach są wolne a u nas dostęp do nich obwarowuje się podjęciem kosztownych i długotrwałych starań. Z państwowego budżetu finansuje się posady urzędników i kontrolerów, którzy nie mają swoich odpowiedników w krajach zachodniej Europy. Mechanizm psucia prawa opisałem w karykaturalnym stylu w tej notce…>     

- Platforma Obywatelska przejęła władzę pod liberalnymi hasłami (np. budowa „drugiej Irlandii”) a jej działania legislatorskie absolutnie temu zaprzeczyły. W trakcie nowelizacji ustawy turystycznej nie zlikwidowano regulacji zawodów przewodnickich, ani nawet nie zlikwidowano bezsensownego definiowania rozdziału czynności „pilota” i „przewodnika”. Doprowadzono do jeszcze większej komplikacji i niejasności przepisów.         

- Śledząc krótką działalność Janusza Palikota podczas prac komisji „Przyjazne Państwo” można znaleźć przykłady jego ostrego sprzeciwu na wnioski reglamentacji zawodów, co opisałem np. tutaj…>   Dlatego uważam że trzeba mu dać szansę na wejście do Sejmu z własnym ugrupowaniem i silniejszą kartą przetargową.   

a oto filmik:

 

Wolne przewodnictwo w Sienie

Ulubionym krajem-wzorcem przewodnickich anty-wolnościowców, obok – jak wiemy – osiągającej ostatnio „wielkie ekonomiczne sukcesy” Grecji, są Włochy. W każdej dyskusji prędzej czy później pojawi się ten argument: ale we Włoszech za oprowadzanie bez licencji dają wysokie mandaty, we Włoszech to, we Włoszech tamto. Przypomina to tłumaczenie wieśniaka przyłapanego np. na kradzieży drewna w lesie „panie, ale Kowalski z drugiego końca wsi też kradnie!    

Nawet jeśli tego rodzaju szykany mają miejsce – są bezprawne, niezgodne z regulacjami unijnymi, (Dyrektywa 2005/36/WE)  gwarantującym prawo transgranicznego świadczenia usług. W branży szeroko znany jest przypadek zaskarżenia prawie 1500-eurowego mandatu jaki w 2001 roku wystawiono w Wenecji przewodnikowi niemieckiego biura Studiosus Reisen. Proces ciągnął się kilka lat aż w końcu sąd najwyższej instancji w Rzymie uniewinnił przewodnika. Więcej o tym przypadku tutaj…>  

Ten z kolei artykuł
opisuje perypetie amerykańskiego naukowca, który w toskańskiej Sienie prowadził wykłady z historii sztuki i był bez przerwy (jak się także okazało – bezprawnie, też wygrał proces) szykanowany przez lokalną mafię przewodnicką, która obstawiła główny plac w mieście tablicami, informującymi, że „tylko licencjonowanym przewodnikom wolno oprowadzać turystów”:

Ale i ta twierdza w końcu upadła, niczym Najjaśniejsza Republika Wenecka pod kopytami armii Napoleona. W najnowszym newsletterze DRV (stowarzyszenie niemieckich biur podróży) znalazłem artykuł pt. „Siena nie może ograniczać działalności przewodników”. Dowiadujemy się z niego, że władze regionu Toskania nakazały włodarzom miasta Siena usunięcie owych tablic i nie utrudnianie pracy zagranicznych pilotów oprowadzających swoje wycieczki. Także niemieckich, którzy jak wiemy – aby uprawiać zawód nie potrzebują do tego żadnych formalnych uprawnień czy licencji. Przetłumaczę końcowy fragment:  

Jak stwierdził szef DRV Hans-Gustav Koch: „…To mały ale ważny sukces. Dowodzi opłacalności wieloletnich starań naszego stowarzyszenia, które uparcie działa w interesie pilotów wycieczek i organizatorów podróży studyjnych”
.   

Wieloletnich starań… Pusty śmiech ogarnia, kiedy pomyśli się o działalności wszelkiej maści polskich stowarzyszeń przewodnickich, pilockich, izb turystycznych itp. które nie tylko nigdy nie zrobiły nic na rzecz ułatwienia działalności polskich pilotów w krajach stosujących bezprawne szykany, ale dalej nie rozumiejąc elementarnych zasad dzisiejszego biznesu, próbują lobbować za zwiększaniem regulacji i kontroli. Pokazuje tu jak ogromna przepaść w mentalności i kulturze gospodarczej leży wciąż między Polską a jej zachodnimi sąsiadami.

Warto w tym miejscu przypomieć że Polak mający problemy z włoskimi czy greckimi urzędnikami, zabraniającymi mu uprawiania swojego przewodnickiego zawodu nie jest jednak bezbronny, może skorzystać z pomocy Polskiego Centrum SOLVIT.