Sezon ogórkowy

Wakacje w pełni, więc jako organizator turystyki jestem jak zwykle zapracowany i nie mam zbyt wiele czasu na działalność społeczną. Ale np. nauczyciele akademiccy mają w czasie ferii lżej i mogą mnie w tym zastąpić. Jednym z nich jest dr. Piotr Cybula, autor bloga „prawo turystyczne” który opublikował właśnie notkę na interesujący nas temat.

Jest tam link do artykułu we wczorajszej Rzeczpospolitej, gdzie o niezgodności przepisów przewodnickich z konstytucją wypowiadają się także inni eksperci od prawa. Nie ma tam nic odkrywczego, bo jak widzicie Państwo choćby z tego bloga, nie trzeba mieć tytułu profesorskiego, żeby pewne oczywistości zauważać.

W artykule najbardziej poruszył mnie pewien szczegół. Otóż według jego autorki, Katarzyny Wójcik-Adamskiej, grzywna jaką można zapłacić za „nielegalne oprowadzanie” po mieście to… 5000 (słownie pięć tysięcy) złotych. Dziwne, skąd taka dzisięciokrotna zwyżka – do tej pory mandaty o jakich słyszałem miały maksymalną wysokość 500 zł. Ale cóż, jak wiemy choćby z notki poniżej – dziennik „Rzeczpospolita” rzetelnością nie grzeszy.      

Ale też nie wymagajmy od dziennikarzy zbyt wiele, trwa przecież sezon ogórkowy. Temat przewodników odrobiony. Pani Katarzyno, słyszałem, że w lasach pod Skierniewicami pojawiły się pięciokilogramowe prawdziwki. Proszę pojechać. Jakaś konstytucja? Prawa obywatelskie? Kto by sobie takimi – przepraszam za określenie – pierdołami zawracał dzisiaj głowę.

2 Komentarze

  1. Tu chodziło o ironiczny żart a nie konkret. W tekście wyraźnie zaznaczyłem swój subiektywizm. I w zasadzie powinienem pisać peany na cześć tej dziennikarki bo jako pierwsza wysłuchała racji drugiej strony. Ale zrobię to dopiero jak temat będzie rzeczywiście kontynuowany z właściwą powagą, a nie jak do tej pory było – gdzieś drobna wzmianka a urzędy i uliczni kontrolerzy dalej robią swoje.

  2. Warto zapoznać się z kodeksem wykroczeń, zwłaszcza przed uwagami ad personam.