List otwarty do kandydata Sonika

Sz. Pan Europoseł
Bogusław Sonik

Otrzymałem dziś od Pana e-mail zachęcający do głosowania na Pana w nadchodzących Eurowyborach. Proszę wybaczyć ale nie zagłosuję na Pana i – zawyżywszy Pana dotychczasową działalność w Europarlamencie – nie mogę polecać Pana kandydatury komukolwiek o liberalnych i wolnościowych poglądach. W tym otwartym liście pozwolę sobie wyjaśnić dlaczego.

17 grudnia 2007r. w interpelacji H-1031/07 zasugerował Pan narzucenie wszystkim Państwom unijnym – zbiurokratyzowanego ad absurdum, nieżyciowego i skrajnie antyliberalnego systemu egzaminowania i regulowania przewodnictwa turystycznego jaki obowiązuje aktualnie w Polsce. Komisja Europejska oczywiście odrzuciła ten wniosek. (Pisałem już o tym w tej notce) 

Niedawno podczas spotkania partyjnego w klubie przy ul. Siennej zapytałem Pana wprost, skąd u byłego opozycjonisty taka nagła zmiana poglądów i pochwała wywodzących się z komunizmu i przywróconych do życia w 1997r. przez SLD przepisów. W odpowiedzi usłyszałem, że z interpelacją wystąpił Pan na wniosek krakowskich przewodników. Następnie powtórzył Pan z jedno rozgłaszanych przez to środowisko kłamstw, jakoby reglamentowanie tego zawodu było powszechne w Unii Europejskiej i obruszył się na do nazywanie owych praktyk komunistycznymi.

Kandyduję, bo pokazałem, że jestem posłem aktywnym i pracowitym – pisze Pan w swoim mailu. Trudno mi w tą pracowitość uwierzyć, skoro przed interpelacją nie wysilił się Pan aby poznać elementarne zasady stosowane w innych krajach Unii Europejskiej w dziedzinie jej dotyczącej. Wtedy dowiedziałby się Pan że:  

- W krajach zachodniej Europy o największych i najprężniejszych gospodarkach turystycznych pilotaż i przewodnictwo są zawodami całkowicie wolnymi i nieregulowanymi a szkolenia, certyfikaty itp. – dobrowolne i fakultatywne. Żaden z tak bogatych krajów jak np. Niemcy, Szwajcaria, Wlk. Brytania, Irlandia -  nie widzi potrzeby aby wydawać pieniądze podatników na kontrolujący je aparat urzędniczy. Rzeczywiste umiejętności i sukcesy w sprzedaży usług, a nie ilość posiadanych „uprawnień”, pieczątek itp. są miarą fachowości w wolnorynkowej gospodarce.

- Jedynie w nielicznych krajach południa Europy stosuje się różne formy regulacji (choć nigdzie tak  drakońskie  jak w Polsce) i głównie w jednym kraju unijnym – we Włoszech, mają miejsce niechlubne przypadki dyskryminacji przyjezdnych przewodników. Są to praktyki naganne, po wielokroć krytykowane przez KE, sprzeczne z prawem unijnym, czego dowodem są liczne wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

W takim kontekście naiwna próba narzucenia absurdów z polskiego grajdołka Niemcom czy Brytyjczykom zakrawa na kpinę i jest ośmieszeniem się.  Można by od biedy zrozumieć, że tego rodzaju propozycje wygłasza jakiś przedstawiciel egzotycznego folkloru politycznego. Nie poseł partii, która – przypomnę- do niedawnych wyborów szła z hasłem budowy drugiej Irlandii. Bynajmniej nie drugich Włoch, kraju o piramidalnej korupcji.
 
Pisze Pan: Kandyduję z Krakowa, urodziłem się i wychowałem na Florianskiej. Znam tu każdy kamień. – Doprawdy bardzo to wzruszające. Ciekaw jestem, czy dobrze żyje się Panu w mieście, gdzie naprawdę, guzik obchodzi urzędników, że zna Pan  każdy kamień. Bez stosownego papierka państwowych uprawnień nie wolno Panu np. zaproszonym Europarlamentarzystom cokolwiek o nim publicznie opowiedzieć, pod groźbą 500-złotowego mandatu. (W Brukseli i Strassburgu może Pan to robić bezkarnie). Mógłbym wymienić wiele wynaturzeń z krakowskiego podwórka, przykładów łamania konstytucyjnego prawa wolności słowa, szykanowania ludzi z inicjatywą, zacytować urzędnicze pisma których ton jest identyczny z formułkami komunistycznych cenzorów. Od kogoś kto urzęduje w Europarlamencie i ma z tej perspektywy ogląd dobrych zachodnioeuropejskich praktyk i tradycji, oczekiwałbym zabiegów na rzecz doszlusowania Polski do tych wzorców, a nie odwrotnie. Pana interpelacja z 17.12.2007 jest żenującycm przykładem wstecznictwa i niekompetencji.

Do maila dołączono skan ulotki, w której czytamy, że wśród osób popierających Sonika jest  m.in… Robert Makłowicz. Więc jeszcze co do tego komunizmu. Przed dwoma laty została odrzucona przez Senat RP nowelizacja ustawy o rzemiośle, według której dostęp do kolejnej grupy zawodów miał być obostrzony koniecznością posiadania formalnych uprawnień. Wtedy okazało się, że Pan Makłowicz  nie ma żadnych papierów upoważniających go do kucharzenia, co jak wiadomo robi przed kamerami telewizyjnymi, a jeszcze – o zgrozo, innych swoimi specjałami częstuje. Zacytuję co powiedział w wywiadzie: Czy zdaje pan sobie sprawę, że wkrótce może pan mieć kłopoty? – pytam Makłowicza. I wyłuszczam zawiłości znowelizowanej ustawy. W odpowiedzi znany kucharz parska szczerym śmiechem, a potem kwituje: – Proszę powiedzieć tym państwu, którzy montują tego bubla, że Gomułka umarł już dawno. Tyle tylko mam do powiedzenia.

Mam nadzieję, że dziś w 20-lecie obalenia komunizmu (jak widać nieszczęśliwie przywracanego w niektórych dziedzinach) mój list da Panu co nieco do myślenia.

Z szacunkiem
Maciej Zimowski

1 Komentarz

  1. A czy był przewodnik w Gdańsku
    przy licznej wycieczce po mieście Polskiego Prezydenta i Kanclerza Niemiec?Jeżeli nie,to kto za to odpowiada