Łużyce też są polskie!

Temat „niewolnego” przewodnictwa dziś znów na czołowych łamach gazet i portali. Tym razem z nieukrywaną wesołością czytam artykuł o tym, jak rada miasta Lwowa uchwaliła zakaz oprowadzania po mieście przez polskich przewodników. Prawny dziwoląg, bez specjalnego ukrywania intencji, że chodzi o to aby szykanować polskie wycieczki, ciągnąć ekstra kasę za wynajmowanie figurantów a do tego mieć polityczną kontrolę nad wypowiadanymi treściami. Czyli wypisz wymaluj – jak w Polsce za komuny, kiedy esbecja trzymała łapę nad grupami przyjeżdżających do nas Niemców i konfiskowała przywożone przez nich stare mapy. 

Przykre jest, że Ukraińcy powolują się – i mają rację, na podobne regulacje w Polsce. Pięknie, nieprawdaż, jak to swoimi azjatycko-feudalnymi regulacjami pomagamy sąsiadom ze wschodu wprowadzać cenzurę polityczną i deliberalizować ichnie prawo. A wesołość bierze sią stąd, że nagle nasi przewodnicy stają się poszkodowanymi tych kretyńskich przepisów. Powinni przeprosić i wyjaśnić, że Polska ustawa o usługach turystycznych to rzadki wyjątek w Europie, a Polak może sobie pojechać z wycieczką np. do Cottbus czyli Chociebuży i bez problemu opowiadać, że to odwieczne słowiańskie ziemie, które należą się Polsce. 

Możliwość komentowania jest wyłączona.