Jesień nasza!

Wygląda na to, że kiedy zawód dziennikarza zostanie poddany licencjonowaniu i reglamentacji, panowie Piotr  Miączyński i Zbigniew Domaszewicz z Gazety Wyborczej mają szansę pozytywnie zdać ewentualny egzamin weryfikacyjny. Proszę przeczytać – tutaj tekst w sieci, (w papierowym wydaniu na 2 stronie u góry) z jaką powagą potraktowali temat panoszących się zawodowych mafii i historię ukaranego Amerykanina.

Jestem teraz w podróży, mam ograniczony dostęp do netu ale (o ile w międzyczasie nie zrobią tego profesjonale media…) w przyszłym tygodniu przeprowadzę wywiad z poszkodowanym organizatorem „Krakow bike tours” i przedstawię historię w szczegółach. Zdradzę dziś tylko, że miała wyjątkowo drastyczny i żenujący przebieg. Interwencja wyglądała na długo planowaną i celowo zastawioną pułapkę. Dokonało jej kilku umundurowanych funkcjonariuszy w towarzystwie niesympatycznej rozkrzyczanej starszej kobiety (dowiem się jeszcze kto to jest), która z upoważnienia Urzędu Marszałkowakiego decyduje komu wolno a komu nie wolno opowiadać o zabytkach Krakowa. Amerykanin został pod eskortą zaprowadzony na komendę Policji, gdzie był szykanowany, przetrzymywany bez szans obrony i zmuszony do zapłacenia tych 500 PLN. Zorganizowaną i prowadzoną przez niego grupę na wynajętych z wypożyczalni rowerach, pozostawiono bez opieki. nakazano opuścić ul. Szeroką i dalej samodzielnie, bez pilota szukać sobe drogi! Piszę to ku uwadze tym, którzy mają jeszcze cień złudzeń, że w owym cyrku chodzi o „ochronę klienta” i profesjonalnego poziomu usług…

Możliwość komentowania jest wyłączona.